Proszę Państwa, oto cyrk…

Proszę Państwa oto cyrk…
Kraj nasz wizytowała Komisja Wenecka, która miała zrobić porządek i przywrócić do władzy upadłą w wyniku zamachu stanu koalicję robotniczo – chłopską. Tak przynajmniej wyglądało to z perspektywy czytelnika „Gazety Wyborczej” fachowo zwanego lemingiem. Niestety sprawa się rypła, Wenecjanie wyjechali a Polską nadal rządzi krwawy prezessimus i jego klika, a ostatni obrońca uciśnionego ludu, prezes Rzepliński, powiedział do kamery, że żadnego sporu wokół Trybunału nie ma, parlament został wybrany w demokratycznych wyborach a rząd pracuje. Skandal i zdrada. W dodatku podczas spotkania członków Komisji z dziennikarzami padła nieśmiała sugestia, że najlepszym rozwiązaniem byłaby nowelizacja Konstytucji i zapisanie w niej wyboru sędziów większością dwóch trzecich głosów. Tragedia i dramat, sojusznicy po raz kolejny w historii naszej umęczonej Ojczyzny odwrócili się do nas plecami pozostawiając na żer okupantów.
Między nami pisząc specjaliści od psychiatrii klinicznej powinni być zachwyceni – tylu obiektów do badań zgromadzonych w jednym miejscu może im pozazdrościć każdy naukowiec, toż to materiał na co najmniej kilkadziesiąt prac doktorskich czy nawet habilitacji. Jeszcze nie tak dawno ich przedstawiciel w Parlamencie Europejskim, niejaki Guy Verhofstadt, domagał się od premier Beaty Szydło jasnej deklaracji, że wszystkie sugestie Wenecjan zostaną zrealizowane, wprowadzone oraz wcielone a teraz taka wolta. I to wszystko mieści się w ich mózgownicach, które nie dostrzegają sprzeczności i nie zaczynają iskrzyć – ten fenomen powinien zostać jak najszybciej zbadany metodami naukowymi, których wyniki najprawdopodobniej zasadniczo zmienią nasze myślenie o funkcjonowaniu ludzkiego centralnego układu nerwowego.
Skoro już jesteśmy przy odchyleniach od normy to warto przytoczyć cytat z tekstu niejakiego Tomasza Pietrzaka traktującego o architekturze, jaki ukazał się we wrocławskim wydaniu wspomnianego na wstępie dziennika: „Niestety, popowickie realizacje nie przetrwały wojny, podobnie jak sam architekt. Moritz Hadda zginął w 1942 r. Dla ówczesnych miłośników prawa i sprawiedliwości wystarczyło żydowskie pochodzenie, aby wysłać go na śmierć do obozu koncentracyjnego KL Kaiserwald.” Piękna zbitka, prawda? Oczywiście napisana w taki sposób by nie można się było przyczepić, w końcu słowa „prawo” oraz „sprawiedlowość” nie są prawnie zastrzeżone dla partii Jarosława Kaczyńskiego, ale doskonale wszyscy wiemy, że chodzi o szyk i brzmienie – w głowach lemingów ma się utrwalić przekonanie, że: polskie obozy zagłady -> polskie sprwawstwo holocaustu -> PiS to naziści. Słyszysz PiS, myślisz nazizm, słyszysz Kaczyński, myślisz Hitler. I na twarzy pojawia Ci się wyraz obrzydzenia. Prościutka manipulacja ale nad wyraz skuteczna, idioci naprawdę w to wierzą.
Zastanawiam się co będzie dalej i przyznam szczerze, że nic mi nie przychodzi do głowy. Moja wyobraźnia jest ograniczona przez rzeczywistość a środków służących usuwaniu tegoż ograniczenia nie zażywam. Ale liczę na wieszczów z ul. Czerskiej, już oni coś wymyślą i do wierzenia ludowi pracującemu podadzą – w końcu nie może być tak, by normalność i prawda determinowały funkcjonowanie państwa, to by był straszliwy zaścianek, ciemnogród i kołtuństwo.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.