Iskra wyjdzie z Polski

Światowe Dni Młodzieży, wielki festiwal wiary, nadziei i miłości, dobiegły końca. Papież odleciał do Rzymu, za chwilę do swoich domów wrócą goście z całego świata. Nie jestem teologiem zatem powstrzymam się od wygłaszania mądrości na temat duchowych owoców tego święta a skupię się na efektach przyziemnych. Powiedzcie mi, w którym kraju tzw. Starej Unii byłoby dziś możliwe zorganizowanie podobnej, nazwijmy to, imprezy? We Francji? W Niemczech? We Włoszech? Czy może w biorącej rozwód z Brukselą Wielkiej Brytanii? W którym zachodnim państwie chrześcijanie z całego świata mogliby się czuć bezpiecznie, mogliby się modlić bez obaw o swoje zdrowie i życie i wyrażać głośno wiarę w Chrystusa?
I nie piszę wyłącznie o muzułmanach, którzy z całą pewnością czekaliby na pielgrzymów z bombami, maczetami, bronią i innymi narzędziami islamskiej wersji głoszenia wiary w jedynego Boga. Piszę o władzach europejskich państw, które by nie urażać wyznawców proroka zakazują publicznych obchodów chrześcijańskich świąt, zakazują noszenia w widocznym miejscu chrześcijańskich symboli i głoszenia „kontrowersyjnych” fragmentów Pisma Świętego. Francuscy goście Światowych Dni Młodzieży byli zdziwieni, że w Polsce można swobodnie wyrażać swoją wiarę a krzyżyków nie trzeba chować pod koszulą. Dla nich ponadmilionowa rzesza katolików głośno oddających cześć Chrystusowi w Paryżu, Marsylii czy Lyonie to rzecz niewyobrażalna!
Święta siostra Faustyna Kowalska w swoim „Dzienniczku” napisała, że to z Polski wyjdzie iskra. Czy był nią pontyfikat Jana Pawła II, czy to właśnie teraz rozniesą ją po świecie młodzi ludzie, którzy już za chwilę rozjadą do swoich ojczyzn? Tego nie wiem. Ale jedno jest pewne – tym wszystkim ludziom już nikt nie wmówi, że Polska to kraj ksenofobiczny, że obcokrajowcom na każdym kroku grozi tutaj pobicie albo i co gorszego, że panuje u nas zamordyzm i krwawa dyktatura. Oni zobaczyli nasz kraj takim, jaki jest naprawdę i opowiedzą o nim swoim bliskim, swoim przyjaciołom i znajomym. I to jest iskra w ludzkim tego słowa znaczeniu, najlepsza promocja Polski jako wyspy normalności w tym popieprzonym, zlewaczałym świecie ogarniętym dżumą politycznej poprawności. Przybyli, zobaczyli i opowiedzą a być może część z nich będzie chciała tę normalność zaprowadzić u siebie.
I jeszcze jedno. Ci wszyscy ludzie uczestniczący w ŚDM zawiozą do swoich krajów przekonanie, że wielokulturowość nie oznacza siłowego łączenia ognia z wodą tylko jest poszukiwaniem wspólnych wartości łączących ludzi z różnych części świata i różnych kultur, że można żyć razem tylko pod warunkiem, że relacje zostaną oparte na tym wspólnym mianowniku. Cała robota europejskich elit wywodzących się z pokolenia’ 68, cały wysiłek światowego lewactwa dążącego do unifikacji polegającej na wycięciu wartości poszedł w ciągu tych kilku dni psu pod ogon. Oby już na zawsze.

Udostępnij na:

4 comments

  1. Grupa młodych z Niemiec (w tym kilku Brazylijczyków) została hucznie powitana i rozlokowana na kwaterach w pewnej opolskiej parafii. Przybyli (na ŚDM oczywiście) nie spodziewali się zapewne tak serdecznego i świetnie zorganizowanego przyjęcia, które im zgotowali miejscowi: przy wychodzeniu z autokaru zagrała im parafialna orkiestra, potem zafundowano im posiłek w miejscowej restauracji, uroczyście przywitano, a każda wolna chwila została zagospodarowania propozycjami różnych atrakcji (zwiedzanie okolicy, zabawy, spotkania). Gospodarze zadbali o każdy szczegół ich pobytu. Można się spodziewać, że goście będą ten czas dobrze wspominać.
    To takie „dobre – prawidłowe” multi-kulti. Katolickie w sensie. Polacy udowadniają po raz kolejny, że pomimo lewackiej nagonki potrafią się wznieść ponad podziały fundowane przez psychopatycznych politykierów.
    I jeśli tylko „ci na górze” czegoś nie spier…ą, to Naród na pewno stanie na wysokości zadania.

    1. Brawo, perfekcyjny komentarz do posta. Nic dodać, nic ująć. Lewactwo ( mam nadzieję, że w mniejszości), może teraz zgrzytać zębami, że…Naród, jak wspomniałeś mimo wszelakich proroctw zachował się jak na Polaków przystało. Takich zachowań nie będą mogli ubrać w jakieś moherowe berety.
      Goście wyjeżdżają, a mnie pozostaje duma, że jestem Polakiem. I krakowianinem…
      Widziałem przez kilka dni przybyszy, wspaniałą młodzież i zachowanie gospodarzy.
      Powtórzę, ogarnia mnie duma.

  2. Pytasz w jakim kraju starej unii. ŚDM-y były już w Europie. Wszak razem z kanonicznymi, to już kilkadziesiąt takich imprez bodajże od 85 roku.
    Ale słusznie napisałeś- dziś. Może Hiszpania, Włochy by uciągły, ale coś tam już było. Może Irlandia? Też chyba było. Papa wskazując Kraków (nie Polskę) wybrał ostatni bastion chrześcijaństwa w EU. Smutne, gdyż niebawem możemy graniczyć z jakimiś kalifatami czy innymi emiratami.
    Teraz padło słowo Panama. No cóż, jak się agituje w sprawie przyjmowania „uchodźców”, to częściej wzrok będzie padał na Am. Płd. czy środkową. Bo w EU już nie bardzo gdzie.
    Nie tylko siostra Faustyna, niejaki Nostradamus też coś bąknął o tym w swoich centuriach.
    Nie namawiam do wiary w tłumaczenie jego przepowiedni, ale…w tej kwestii jakichś większych sporów nie ma. Można zatem również skojarzyć to z „iskrą”.
    Co do pielgrzymów. Można śmiało powiedzieć, że przybyli, zobaczyli i…zwyciężyli.
    Można również mówić o zwycięstwie gospodarzy, i rządu RP.
    Tego nie będzie można napiętnować w GW czy innych tvn-ach.
    PS:
    Prezydent M. Krakowa ostrzegł mieszkańców, sugerując wyjazd z miasta.
    Wielu go PO-słuchało. Nigdy w Krakowie nie było takich luzów na ulicach!
    PO-wracający, nie tyle zyskali spokój i ciszę, co stracili niewspółmiernie więcej.
    Ich sprawa.

  3. W temacie bezpieczeństwa podczas ŚDM też możemy być zadowoleni: mówi się o tylko dwóch „większych” incydentach. Jeden to lot prywatnego drona w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Krakowa, czyli wewnątrz 100-kiometrowej strefy czasowego zakazu wszelkich lotów. Sprawca został natychmiast zatrzymany przez policję. Drugi przypadek (przypadek? ) miał miejsce w okolicach Częstochowy, gdzie polscy piloci myśliwscy z pary dyżurnej na F-16 przechwycili samolot sportowy Extra-330 z rosyjskim pilotem akrobacyjnym za sterami. Też znalazł się w niedozwolonej strefie, lecąc z kierunku Czech do Radomia na międzynarodowe zawody akrobacyjne. Miał włączony transponder, ale lotu wcześniej nie zgłosił i nie reagował na radiowe wezwania polskich kontrolerów lotów. W tej sytuacji polskie myśliwce zmusiły go do zmiany kursu i przypilnowały jego lądowania w Piastowie pod Radomiem, gdzie został zatrzymany do wyjaśnienia przez policję i służby bezpieczeństwa. Smaczku dodaje sprawie fakt, że był to najlepszy z członków rosyjskiego zespołu akrobacyjnego, więc tłumaczenie się niewiedzą czy nieuwagą jest raczej mało wiarygodne. Wielu komentatorów mówi o celowym wtargnięciu bez ostrzeżenia w polską przestrzeń powietrzną, a następnie w strefę bezpieczeństwa – w celu przetestowania szybkości reakcji polskiej obrony powietrznej. Prowokacja inicjowana przez rosyjskie służby?
    Ja w każdym razie jestem dumny z profesjonalnej akcji polskich Myśliwców!

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.