Kontrola najwyższą formą zaufania. Kontrola skarbowa…

Rząd nasz kochany wymyślił nową „dobrą zmianę”. Tym razem w ramach uszczelniania systemu podatkowego. Otóż od pierwszego stycznia 2018 roku kasy fiskalne zamiast drukować po dwa paragony ten należny Urzędowi Skarbowemu będą od razu wysyłać urzędnikom fiskusa. Drogą elektroniczną. Niby fajnie, odpadnie problem przetrzymywania latami blaknących rolek w oczekiwaniu na kontrolę, jest tylko jedno, malutkie, ale…
Otóż ogromna większość stosowanych obecnie kas funkcji przesyłu danych nie posiada. Dotyczy to zwłaszcza drobnych i średnich sklepikarzy, którzy kupowali modele tańsze – mają mniej niż półtora roku na ich wymianę i rejestrację. Oraz na zezłomowanie starego sprzętu, który będzie całkowicie nieprzydatny. Do tego dochodzi koszt utrzymania stabilnego połączenia internetowego, co zwłaszcza w małych miejscowościach może być bardzo kłopotliwe.
Jak widać władza po raz kolejny naprawia system rozwalany regularnie od lat na koszt zwykłych obywateli. Ludzi, którzy wpływu na niego nie mieli, ale teraz z własnej kieszeni będą musieli płacić za – nazwijmy to delikatnie – błędy poprzednich ekip. Ale do tego już powinniśmy się przyzwyczaić, w tym wszystkie ekipy celowały i tego „dobra zmiana” też jakoś nie chce objąć.
Rząd tłumaczy, że chce w ten sposób z lukami w systemie podatkowym. Szkoda, że nikt w tej ekipie nie wpadł na pomysł by po prostu obniżyć daniny tak, by ludziom kombinować się po prostu nie opłacało i by podatki odprowadzali uczciwie i dla świętego spokoju. No i jeszcze jedno – drobni sklepikarze, w których najmocniej uderzy wymiana sprzętu, oszukują co najwyżej na drobne kwoty, prawdziwe pieniądze przewalają wielkie korporacje i to nie przy kasach, ale na księgowych machlojach. Ale to już chyba za trudne pole dla urzędników, za trudne i niewygodne.
Jednak dlaczego rząd ogranicza się wyłącznie do handlu, ludzie wykroczenia popełniają przecież na każdym kroku. Proponuję by do internetu podłączyć też nasze samochody, które będą informować najbliższą jednostkę drogówki o każdym złamaniu przepisów i od razu drukować mandat. A na każdym słupie i każdym drzewie porozwieszać kamery dzień i noc monitorujące zachowanie nas wszystkich. Albo co tam, pójdźmy na całość – niech każdemu z nas w zadek zostanie wszczepiony chip monitorujący wszystko, cokolwiek byśmy robili. W końcu kontrola jest najwyższą formą zaufania…

Udostępnij na:

6 comments

  1. Proszę zaczekać kilka lat. To co pan napisał na końcu:
    „Proponuję by do internetu podłączyć też nasze samochody, które będą informować najbliższą jednostkę drogówki o każdym złamaniu przepisów i od razu drukować mandat. A na każdym słupie i każdym drzewie porozwieszać kamery dzień i noc monitorujące zachowanie nas wszystkich” Ma już miejsce, np. w Wielkiej Brytanii. Czarne skrzynki dla młodych kierowców montowane przez ubezpieczalnie samochodowe, monitorują każde wykroczenie i są w stanie nawet zdalnie unieruchomić pojazd kiedy się zatrzyma. O kamerach na każdym niemal rogu czy drzewie już nie będę wspominał bo to oczywiste. Jest tylko kwestią czasu kiedy te rzeczy zawitają do Polski.

    1. Witam McGee. Posta nie komentuję, bo srodze cierpki w końcówce. A ja lubię poczytać jak ktoś z jajem kończy wywód i wiele nie mam do powiedzenia wtedy, heh. Mam pytanie, czy mylę się, że w GB rozmyślają również nad wspomnianymi wyżej czipami? Coś mi się o uszy (wzrok?) obiło, że miałaby to być kontrola nad przestępcami. A potem…Rozwojowy i karkołomny co nieco pomysł. Tylko nie wiem czy chodzi o GB. Pzdr.

      1. Nie skończyłem z jajem bo mnie ciężki szlag trafia jak widzę co „dobra zmiana” wyprawia. Ja słyszałem, że czipy to pomysłm skandynawski. Trza będzie sprawdzić.

        1. Wpisałem w google >czipy dla przestepcow< Ja pierdziele, com się naczytał!!!
          Drodzy państwo, obawiam się że science fiction, to nie fiction. Do podziemia przyjdzie wolnym ludziom się przenieść. Kanały? Jaskinie? Albo do Rosji na syberię i tam tworzyć ruch oporu jakiś. Po drodze koniecznie w kałachy od sołdatów się zaopatrzyć.
          Przetrwać może się nam nie uda, ale w godności resztę dni przeżyjemy.
          No kurna, może już wojna lepsza niż NWO tudzież Rotshildy czy Rockefellery jakieś?

  2. Teraz się zabawię w „realistę”, ale żeby było śmieszniej – tego od teorii spiskowych. MacGee ma rację: totalna kontrola to nasza przyszłość, także w temacie kontrolnych czipów czy bransoletek (tu i ówdzie to już teraźniejszość: kontrola przestępców). Wszyscy macie rację. Dlaczego? Cofnijmy się nieco w czasie: wskutek masowych protestów wprowadzenie ACTA zostaje „odłożone” na półkę. Wszyscy są happy. Wszyscy? Nie! Światowi uzurpatorzy władzy nigdy nie zaakceptowali woli Narodów (czyt. motłochu) i postanowili doprowadzić do tego, że obywatele sami zapragną wprowadzenia „pewnych form kontroli”. Wystarczyłoby sprowadzić im na karki miliony najeźdźców/imigrantów, żeby się poczuli zagrożeni. W międzyczasie przesączając do ich skołowaciałych mózgownic przekaz o konieczności poddania się kontroli dla własnego dobra i bezpieczeństwa. Tak zrobili i oto stopniowo, małymi krokami ACTA jest wprowadzana pod innym tytułem… Wystarczy? Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania? 😉

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.