Ofiary sprzedane za paciorki

Jutro 11 lipca, rocznica „krwawej niedzieli”, apogeum mordu na Polakach urządzonego przez bandytów z OUN/UPA. Ta data miała zostać ogłoszona „Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian”. Miała, ale nie będzie bo dla polityków ważniejsze są doraźne interesy, bieżące ideologie i aktualne fobie – a wszystkie one łączą się w osobie Władimira Władimirowicza Putina. Ofiary banderowskich rzeźników zostały poświęcone na ołtarzu wojny z Moskalami, w której akurat w tej chwili Ukraińcy są naszymi sprzymierzeńcami. Albo raczej odwrotnie, to my pchamy się by być ich sprzymierzeńcami, w dodatku nie stawiającymi żadnych warunków wstępnych i nie zastanawiając się nad naszym, polskim interesem i naszą racją stanu. W imię naplucia Putinowi na buty gotowi są podpisać cyrograf z samym diabłem, tyle że nie własną duszą kupczą ale duszą całego Narodu Polskiego.
Co tu zresztą dużo gadać, wiceminister od kultury i (sic!) dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin posunął się nawet do tego, by winę za wołyńską rzeź i męczeństwo Polaków zdjąć z Ukraińców i obarczyć nią Rosjan: „My uważamy, że z punktu widzenia długofalowej polityki i racji stanu ten symboliczny dzień męczeństwa nie powinien być wyznaczany na 11 lipca, bo to był mord ludobójczy, jeden z najbardziej tragicznych epizodów dotyczących męczeństwa Polaków na Wschodzie. Ale by go nie było, gdyby nam państwa nie rozebrali hitlerowscy Niemcy i Sowieci. Powszechnie znana, niszcząca państwo polskie, która doprowadziła też do tego, że możliwy był mord na Wołyniu. Uważamy, że główny nacisk, jeśli chodzi o to, kto jest winny, jeśli chodzi o męczeństwo Polaków na Wschodzie, powinien być skierowany na Sowietów. A przyczynkiem do tego, co zrobili, jest straszliwy mord nacjonalistyczny, ukraiński, ludobójczy na Wołyniu. Dlatego ten dzień męczeństwa powinien palcem wskazywać głównego winowajcę, jakim było państwo sowieckie”. Do szkoły panie wice! Do książek i nie odzywać się dopóki nie przyswoi pan materiału! Bandyci ukraińscy nie potrzebowali sowietów ani Niemców, mordy na Polakach organizowali już przed wojną, kiedy Galicja Wschodnia była integralną częścią Rzeczypospolitej – że przypomnę chociażby morderstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego dokonane przez członka OUN Hrynoja Maciejkę 15 czerwca 1934 roku (pięć lat przed rosyjsko – niemiecką agresją) czy zabójstwo posła Tadeusza Hołówki dokonane 29 sierpnia 1931 roku (osiem lat przed wojną) przez Dmytro Danyłyszyna i Wasyla Biłasa z rozkazu Iwana Gabrusewycza, Romana Szuchewycza i Zenona Kossaka z OUN. Szuchewycz, odpowiedzialny za wiele zbrodni także w czasie rzezi wołyńskiej został w 2007 roku odznaczony tytułem „Bohatera Ukrainy” przez prezydenta Wiktora Juszczenkę a dziś jego imieniem nazywane są ulice.
Tak, wiem, przecież Nadia Sawczenko wizytując Polskę i przemawiając w Sejmie przeprosiła za krzywdy jakich Polacy doznali od Ukraińców a prezydent Poroszenko złożył kwiaty pod pomnikiem pomordowanych i oddał im cześć. Nie będę komentował zachowania pani Sawczenko, jest ona osobą prywatną, która przemawiała we własnym wyłącznie imieniu, nie mam powodu podważać jej szczerości. Jednak co się tyczy pana prezydenta to napiszę to krótko i wprost: pusty i cyniczny gest uczyniony wyłącznie pod publiczkę. Zdaje on sobie doskonale sprawę, że nastroje w Polsce są coraz mniej bezkrytyczne wobec Ukrainy, że Polacy widząc odradzający się banderowski nacjonalizm przyjmują pozycję obronną więc postanowił nieco się podlizać. Złożenie kwiatów i pochylenie głowy nic nie kosztują. Zwłaszcza, jeżeli zaraz potem nadaje się tytuły bohaterów mordercom tych, nad których grobem jeszcze przed chwilą się stało.
A polscy politycy cieszą się jak dzieci. Albo raczej jak Murzyni obdarowani paciorkami, za które sprzedali w niewolę siebie i swoich braci.

Udostępnij na:

One comment:

  1. No cóż, my pamiętamy o rzezi wołyńskiej, Ukraińcy o powstaniu Chmielnickiego.
    Rozmawiałem kiedyś z jednym z nich. Spoko gościu, przyjechał zarobić na chleb. Podjąłem temat, ale nie było o czym, ponieważ on o tym nie słyszał! Natomiast opowiadał o tym, że wojska koronne nie mogąc nawiązać równorzędnej walki z Chmielnickim, wycinali w pień wioski ukraińskie. Tego ich uczą. A nas? Że Chmielnicki był be.
    Za moich czasów jeszcze o rzezi wołyńskiej historia milczała.
    Prawda bywa przewrotna, oni swoje, my swoje.
    Z Ukrainą mamy tyleż samo nieporozumień, co i z Rosją.
    I długo tak będzie, wymrą pokolenia, a i tak pamięć (tego co my lub oni chcemy pamiętać) pozostanie.
    Kogo tu winić?Zbrodniarze umarli, z jednej i drugiej strony powstają ugrupowania mocno wrzeszczące o mordach…
    Węzeł gordyjski jakiś.

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.