My tutaj się przejmujemy idiotami z KOD czy kretyńskimi posunięciami rządu a tymczasem we Francji Rada Stanu (czyli ichni odpowiednik Sądu Najwyższego) potwierdziła zakaz publikacji zdjęć i filmów przedstawiających uśmiechniętych ludzi cierpiących na zespół Downa. Chodzi o reklamę społeczną z okazji Międzynarodowego Dnia Zespołu Downa z 2014 roku, której emisji odmówiły stacje telewizyjne. Rodziny i sami cierpiący na tę wadę odwołali się do wspomnianego organu, który… odrzucił to odwołanie podpierając się argumentem, że widok szczęśliwych ludzi z zespołem Downa „prawdopodobnie narusza spokój sumienia kobiet, które legalnie dokonały innych osobistych wyborów”.
I to już naprawdę nie jest śmieszne. Kobieta, która zabiła swoje dziecko bo podejrzewała u niego wadę genetyczną może się źle czuć widząc ludzi, którym pozwolono żyć zatem należy zakazać pokazywania ich w mediach. A na ulicy? Przecież ta sama kobieta może ich spotkać w drodze do pracy, sklepu, na imprezę czy po prostu na spacerze. Wtedy też „prawdopodobnie zostanie naruszony jej spokój sumienia” zatem trzeba zakazać tym ludziom pokazywać się w tzw. przestrzeni publicznej. Najlepiej zamykając ich w zakładzie albo rezerwacie. Albo po prostu poddać ich eutanazji, bo przecież sama świadomość, że oni gdzieś tam żyją może powodować naruszać spokój.
Trzeba też czym prędzej zakazać emisji kryminałów bo one też naruszają spokój sumienia morderców i złodziei. Nie mówiąc już o uśmiechniętych twarzach Żydów, którzy pokazując się ludziom na oczy „naruszają spokój sumienia weteranów z Vichy, którzy legalnie dokonali osobistych wyborów” pakując ich (Żydów) w pociągi i wysyłając do niemieckich obozów zagłady. I tak dalej i w ten deseń…
Zastanawiam się na jakim świecie my żyjemy? Spokój sumienia morderców jest ważniejszy od ich ofiar, które wyrokiem sądu skazuje się na odizolowanie i zapomnienie. Czy tylko ja widzę w tym debilizm i skrajną perwersję? Zaczynam powoli się zastanawiać, czy przerobienie „Najstarszej Córy Kościoła” na kalifat i wprowadzenie nad Sekwaną i Loarą szariatu nie będzie „mniejszym złem”, lekarstwem na postrewolucyjną chorobę…
Spokój sumienia po francusku
Udostępnij na:
Czytając, już w połowie miałem gotową odpowiedź, aby stworzyć im miasteczka. Na wzór gdzieś tam w juesej, dla karłów… Ubiegłeś mnie jednak rezerwatami. Szokujące. Doprawdy nie mogę pojąć, co się wyprawia z ponad tysiącletnią cywilizacją. Czy Francuzi poucinali łby na gilotynach co mądrzejszym, a pozostawili sobie bezmózgowców? No nijak nie mogę tego wyjaśnić inaczej. Niech już mają ten kalifat. Na nic innego nie zasługują. Co nie zmienia faktu, że naprawdę serce się kroi czytając takie wiadomości.
Tak, poucinali. Paradoksalnie mamy z nimi po drodze, nasze elity też poszły do piachu. Tylko nam wyrżnęli je Fryce do spółki z Ruskimi a Francuzi tę krzywdę zrobili sobie sami…
„”Zaczynam powoli się zastanawiać, czy przerobienie „Najstarszej Córy Kościoła” na kalifat i wprowadzenie nad Sekwaną i Loarą szariatu nie będzie „mniejszym złem”, lekarstwem na postrewolucyjną chorobę…””
Wierz lub nie: ja się nad tym zastanawiam już od dawna!
I to już w kontekście całej zachodniej jewropy, nie tylko francji…
No tak, życzymy im najgorszego jak widać. Zwłaszcza „nawróconym ” kobietom.
Pewnie wiecie co to FGM, infibulacja? Brrr. Mur stawiajmy na odrzańskich i nyskich polderach. Nie ma na co czekać.