Czas pięknoduchów

Są wszędzie- na prawicy i lewicy, Kościele katolickim i protestanckim, na uczelniach i wśród robotników. Najczęściej pełnią rolę pożytecznych idiotów skwapliwie wykorzystywanych przez cynicznych inżynierów społecznych. Nie da się ukryć, że im bardziej na lewo, tym jest ich więcej. Potrafią wykręcić ogonem każdego kota i udowodnić, że zwykły człowiek to wybryk natury postaci trój garbnego wielbłąda. Nie widzieć zła, nie słyszeć zła, nie mówić o złu to ich dewiza. Mowa o pięknoduchach, ludziach o naiwności rodem z kiepskiej dziewiętnastowiecznej powieści dla panienek z dobrych domów. Gatunek wyjątkowo niebezpieczny, o czym niżej. Nie należy ludzi tych mylić z idealistami, wśród których, co prawda też zdarzają się osobnicy niebezpieczni, ale nadmierny i nieuzasadniony idealizm jest zazwyczaj stosunkowo łatwo uleczalny uderzeniową dawką rzeczywistości, a niewielka jego doza jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania gdy tymczasem pięknoduchostwo jest chorobą przewlekłą, uporczywą i prawie nieuleczalną.

Pięknoduch nie jest stanie uwierzyć, że coś może pójść źle, że świat może być brutalny a ktoś może mieć podłe intencje. Wierzy, że wszystko da się rozwiązać po dobroci a dobro da się zadekretować. Jest za to gotów uwierzyć w każde pozytywne zapewnienie, każdą deklarację braku zła czy przemocy. W dodatku do utraty tchu będzie walczyć z realistami, ludźmi, którzy wyciągają z życia logiczne wnioski i czynnie próbują zapobiec złu, którego złudnym zapewnieniom o dobrych intencjach z zasady nie wierzą, bo nie ma ku temu powodu. Ba, pięknoduch, zrobi wszystko, żeby rozsądnym działaniom zapobiec albo zniweczyć ich skutki. Powód: „To zuoooo i brud”. Na tym polega niebezpieczeństwo działań pięknoduchów. Oderwani od rzeczywistości, żyjący w wyimaginowanym świecie są najlepszymi sojusznikami łajdaków, którzy nie muszą się starać przechytrzyć rozsądnych, gdyż pożyteczni idioci skutecznie sparaliżują działania prewencyjne albo odwetowe.

Dzisiejsza cywilizacja to czas łajdaków i pięknoduchów. Postęp cywilizacyjny zmiękczył ludzi i wprawił ich stan złudnego poczucia bezpieczeństwa. Swoje zrobiły również obłąkańcze ideologie. No i mamy to, co mamy. W Paryżu z rąk muzułmańskich zbrodniarzy giną ludzie a pięknoduchy pod dyktando łajdaków troszczą się bynajmniej nie o bezpieczeństwo tylko o to, czy aby ksenofobia nie wzrośnie. Mając dostęp do ogromnych zasobów wiedzy, również o islamie, uparcie twierdzą, że problem nie tkwi w islamie tylko w terroryzmie, tak, jakby ten ostatni spadał z nieba. Mimo powszechnej dostępności zdjęć tysięcy młodych byczków udających uchodźców pięknoduchy uparcie widzą tam prześladowane kobiety i dzieci. I tak dalej i tak dalej. W przeciwieństwie do manipulujących opinią publiczną cynicznych łajdaków ich pomagierzy pięknoduchy naprawdę wierzą w swoje mrzonki co powoduje, że są w pewnym sensie bardziej od rzeczonych łajdaków niebezpieczni. W dodatku ze względu na uporczywość choroby walka z nimi jest niemal bezcelowa. Rady na razie nie widzę poza cierpliwym neutralizowaniem indywidualnych przypadków. Pytanie czy to wystarczy zanim szkodnicy ci zdołają w imię swojego szaleństwa doprowadzić nasza cywilizacje do kompletnej ruiny.

Udostępnij na:

One comment:

  1. Pingback: Wojciech Łączewski, pięknoduch w todze | Baba i Chłop. Dżender free zone

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.