Neutralny sukces Platformy Obywatelskiej

Pani Premier Ewa Kopacz wywiadowana wczoraj przez Piotra Kraśkę kilkukrotnie zaznaczyła, że chce by Polska była państwem neutralnym światopoglądowo. Nie ma się co obcyndalać, znaczy to ni mniej ni więcej a tyle, że szefowej rządu marzy się Polska nijaka, Polska bez tradycji, na której mogłaby się oprzeć, bez kultury i tożsamości. Bo czymże jest ta cała neutralność światopoglądowa? Zgodą państwa (rządu) na istnienie w przestrzeni publicznej wszystkich możliwych idei, religii, wyznań, doktryn i tak dalej. Państwo ma nie ingerować i samo nie popierać żadnej z nich.
Absurd kompletny, ale załóżmy, że się da. Pierwszą rzeczą jaką powinniśmy zrobić jest wykreślenie z polskiego prawa zakazu głoszenia ideologii totalitarnych. Nazizm i komunizm w państwie neutralnym są równoprawne z każdą inną doktryną polityczną. Tak samo równymi są wszystkie religie, gdyby komuś przyszło do głow założyć, dajmy na to, „Zjednoczony Kościół Aztecki” i zbudować piramidę by na jej szczycie wyrywać serca z piersi ofiar ku czci Quetzalcoatla to powinien – w imię neutralności – mieć do tego prawo. Warunek jest tylko jeden – ofiary musiałyby na rzeź iść dobrowolnie bo państwo nie mogłoby się wtrącać do ich suwerennych decyzji.
Absurd? Nie, to neutralność w postaci czystej i nieskażonej. Urzędnicy państwowi nie mogliby ingerować bo musieliby pozostać neutralni, co zakazywałoby im dokonywania oceny moralnej czy etycznej praktyk religijnych. Jak i każdych innych, z kodeksu karnego natychmiast powinien zostać usunięty zakaz wielożeństwa – no bo jakim prawem neutralne światopoglądowo państwo uznaje poligamię za coś gorszego od monogamii? Słynne sienkiewiczowskie brygady do walki z rasizmem („idziemy po was”) też musiałyby zostać zlikwidowane, rasizm we wszelkich jego postaciach byłby akceptowalny, w końcu państwo nie może ingerować w przekonania obywateli. Więcej, neutralne państwo nie mogłoby ścigać złodziei, aferzystów, oszustów…
Państwo neutralne światopoglądowo zwyczajnie przestałoby funkcjonować. I chyba właśnie o to Pani Premier chodziło – dokonania ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej skwitowane krótkim „Ch…, D… i kamieni kupa” dowodzą, że w takim właśnie państwie żyjemy od dawna i to jest jedyny rzeczywisty sukces partii, której szefowa nawet tego nie zauważyła…

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.