Porwanie samolotu jako podpucha służb

Facet wyglądający jak uciekinier z Tworek z atrapą pasa szahida porwał w Aleksandrii samolot linii EgyptAir i zmusił załogę by zamiast do Kairu poleciała do Larnaki na Cyprze. Kiedy już tam dotarł zwolnił wszystkich pasażerów i po krótkich negocjacjach oddał się w ręce policji. Według egipskich władz nie był to terrorysta tylko desperat, który chciał by na lotnisko przyjechała jego żona. Jednym słowem świr, który dał trochę zajęcia służbom i całą masę podniety dziennikarzom.
Byłoby śmiesznie gdyby nie jedno tak zwane „ale”.
Otóż zbyt łatwo mu poszło. Albo kontrola w egipskich portach lotniczych to kompletna fikcja i na pokład można bez kłopotu wnieść wszystko, albo gościowi ktoś pomógł. Stawiam, zwłaszcza po wysadzeniu rosyjskiego samolotu, na to drugie. Smród wokół sprwy wyczuwam potężny i uczynię jeszcze jedno założenie – pomocnikiem nie był byle jaki „ktoś” ale funkcjonariusz którejś z prężnie działających służb specjalnych. Tych łagodniejszych, bo część z nich by po prostu nie pieprzyła sie z konsekwencjami tylko zwyczajnie wysadziła samolot zwalając winę na ISIS czy innych mahometańskich popaprańców.
Tak, wiem, teoria spiskowa i tak dalej. Ale proszę sobie spróbować odpowiedzieć na pytanie „cui bono?” i nagle zwariowana koncepcja przestanie być zwariowaną. A cel jest konkretny – wzmożenie kontroli, wzmożenie inwigilacji, ograniczenie praw obywatelskich, a wszystko to w imię bezpieczeństwa obywateli i podróżnych. Ludzie mają chodzić jak w zegarku, nie podskakiwać, karnie stosować się do poleceń i zrezygnować z prywatności, do czego może skłonić ich tylko jedno, mianowicie strach. Po zamachach w Paryżu i Belgii był potrzebny jeszcze jakiś maleńki języczek u wagi by dopiąć plan – i się znalazł w postaci niezrównoważonego wariata w Aleksandrii.
Kto nie wierzy niech śledzi zmiany w prawodawstwie unijnym i przepisach bezpieczeństwa na lotniskach czy innych publicznych miejscach, już niedługo może się okazać, że najbardziej oczywiste rzeczy i czynności staną się zakazane.

Udostępnij na:

One comment:

  1. +++Byłoby śmiesznie gdyby nie jedno tak zwane „ale”.
    Otóż zbyt łatwo mu poszło. +++
    Jeśli chodzi o ten jeden konkretny wybryk – to bardzo prawdopodobne jest takie wytłumaczenie, jakie Pan tu przedstawił. Chciałbym jednak odnieść się do kwestii bezpieczeństwa lotnisk w ogóle, na całym świecie. Otóż wcale nie jest trudno umieścić w samolotach pasażerskich cokolwiek niebezpiecznego, wystarczy tylko znać słabe punkty zabezpieczeń, których jest więcej – niż tych „mocnych”. Może to potwierdzić każdy, kto na lotnisku dostatecznie długo pracował. Nie będę wchodził w szczegóły, aby nie dostarczać gotowych „recept” dla chętnych, którzy mogliby z nich chcieć skorzystać. Powiem tylko jedno: poczucie bezpieczeństwa pasażerów to iluzja. Dany lot jest tylko tak długo bezpieczny – jak długo KTOś nie zdecyduje o tym, że ma być inaczej lub jeśli wystąpi awaria. Pasażerów chroni tak naprawdę tylko statystyka: w całej masie lotów na świecie przypadki ataków zdarzają się bardzo rzadko – statystycznie rzecz biorąc…

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.