Granice obrony a broń palna

„Moralną odpowiedzialność za śmierć napastnika ponosi napastnik” – powiedział zmarły w 2015 roku ojciec Tadeusz Ślipko, jezuita, wybitny filozof i etyk. To napastnik podejmuje decyzję o ataki i on bierze na siebie całkowitą odpowiedzialność za jego skutki, tak dla ofiary jak i dla siebie. Jeżeli ofiara poniesie śmierć jest winien morderstwa. Jeżeli on sam zginie bo ofiara potrafi się skutecznie bronić też jest temu winien. Niestety wielu ludzi podziela pogląd, że „zbyt skuteczna” obrona przed atakiem jest złem, które należy potępiać. W polskim kodeksie karnym istnieje zapis o „przekroczeniu granic obrony koniecznej” – artykuł 25 tegoż powiada:
§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
§ 3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.
Przecież to jest absolutny absurd i zaprzeczenie podstawowej logice!
Każda obrona przed atakiem jest konieczna, podkreślanie tego to idiotyzm w rodzaju „demokracji ludowej”. Przekroczyć granic obrony też nie bardzo się da, skoro jesteśmy atakowani to robimy wszystko by atak odeprzeć i nie dopuścić do jego powtórzenia. Tymczasem prawodawca domaga się od nas, byśmy w pewnym momencie obronę przerwali uznając, że ma ona swoje granice. Powtarzam raz jeszcze – jest to nielogiczny absurd, który trzeba jak najszybciej usunąć z kodeksu i zastąpić go zapisem o dopuszczalności wszelkich metod służących odparciu ataku. I to zanim przejdziemy do etapu kolejnego, jakim jest powszechny dostęp do broni palnej służącej do obrony.
Wyobraźmy sobie, że w środku nocy włamywacz wchodzi przez okno do naszej sypialni. Chwytamy za (legalnie posiadaną) broń i… No właśnie. W normalnym kraju byłoby po sprawie, koroner sprzątnąłby zwłoki a policja dowiedziawszy się o okolicznościach grzecznie odeszłaby do pełnienia innych obowiązków. W Polsce uznałaby, że przekroczyliśmy granice obrony koniecznej bo przecież mogliśmy napastnika tylko obezwładnić strzelając mu w nogi, zresztą w ogóle nie musieliśmy strzelać bo facet chciał nas tylko okraść i wylądowalibyśmy na dołku. Potem prokurator podjąłby wątek dokładnie w tym samym tonie i na trzy miesiące trafilibyśmy do aresztu śledczego a na końcu sąd uznałby nas winnymi zabójstwa/nieumyślnego spowodowania śmierci i spędzilibyśmy najbliższe lata w państwowym ośrodku służącym prostowaniu charakterów.
Idiotyzm skrajny. Niestety politycy i prawnicy zrobią wszystko by ten stan rzeczy się nie zmienił bo przecież nie można pozwolić obywatelom by bronili swojego mienia, od tego jest policja i inne służby. To jest niewolnictwo! Tylko niewolnicy są całkowicie zdani na swoich nadzorców, którzy dbają by byli w miarę bezpieczni i nie robili sobie nawzajem krzywdy. I właśnie takimi współczesnymi niewolnikami jesteśmy dla naszego państwa. O zmianę takiego sposobu myślenia i traktowania nas powinniśmy przede wszystkim walczyć a nie zajmować się pierdołami w rodzaju partyjnych wojenek o dominację – bo one są w tej sytuacji całkowicie bez znaczenia.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.