Najwyższy czas posprzątać po PRL-u

Od dwóch dni wszyscy ekscytują się teczką TW „Bolka” znalezioną w „szafie Kiszczaka” a mało kto zwraca uwagę na rzecz najważniejszą – otóż na naszych oczach wali się mit obalonej komuny i demokratycznych przemian. Dziś satysfakcję mają „oszołomy” głoszące od lat, że przy Okrągłym Stole, a ściślej w Magdalence, dogadali się pracodawcy z pracownikami, oficjalni funkcjonariusze reżymu ze swoimi cichymi podwładnymi a zmiana systemu polegała wyłącznie na zamienieniu się miejscami przez te dwie grupy. Od pamiętnego czerwca ci drudzy przejęli rządy a ci pierwsi usunęli się w cień zabezpieczywszy się uprzednio finansowo. Za każdym razem, kiedy ktoś próbował ten układ podważyć rozpętywało się piekło, by wspomnieć chociażby słynną „nocną zmianę”, i w efekcie nie zmieniało się nic. Wszystkie szanse zostały zaprzepaszczone i dopiero teraz, dzięki głupiej babie, pojawiła się iskierka nadziei. Nikła iskierka, bo nie należy zapominać, że beneficjenci magdalenkowej balangi wciąż mają w ręku mocne karty i zrobią wszystko by się wybronić.
Mnie zastanawia jeszcze jedno – „Bolka” dotyczą tylko dwie spośród znalezionych w domu Czesława Kiszczaka teczek, jedna to akta personalne ze zobowiązaniem współpracy a druga to tzw. „teczka pracy” zawierająca materiały operacyjne, donosy i meldunki składane przez tajnego współpracownika. Co znajduje się w pozostałych? Mając w pamięci słowa o „spadających aureolach” chciałbym poznać nazwiska osób, których akta jenerał Kiszczak z takim pietyzmem przechowywał, bo jakoś nie wydaje mi się by hobbystcznie trzymał w domu śmieci i makulaturę. Kogo zatem i czego dotyczyły? Ilu jeszcze „bohaterów” okaże się zwykłymi szujami? Nie wiem i nie chcę snuć domysłów, chocć w tyle głowy kilka znanych nazwisk mi się wyświetla.
Przy okazji może właśnie nadszedł ten moment, w którym Prezydent Andrzej Duda powinien zdecydować się na ujawnienie aneksu do raportu o likwidacji WSI. Skoro los i głupota ubeckiej wdówki dały nam szansę poznania części ukrywanej historii przemian i ludzio z nią związanych to chyba najlepsza pora by sprzątanie po słusznie minionych latach doprowadzić do końca. Polacy mają prawo poznać fakty i ludzi, którzy te fakty kreowali. Zwłaszcza, że mieli oni ogromny wpływ na życie większości z nas. Ja wiem, że za chwilę pięknoducy maści różnej zaczną płakać nad losem biednych uwikłanych i ubolewać nad bezwzględnością lustratorów niszczących ludzkie życie. Tyle, że to nie lustratorzy dokonywali wyborów, których muszą się dziś wstydzić a konkretne persony. I śmiało można powiedzieć, że to dzięki tym wyborom zdobywali eksponowane stanowiska i otrzymywali benefity, o których normalny, szary Kowalski nie mógł nawet marzyć. Najwyższy czas rozliczyć przeszłość i stanąć w prawdzie, nawet jeżeli miałaby ona być dla nas bardzo bolesna. Bez tego nie uda nam się w żaden sposób zbudować silnej i suwerennej Rzeczypospolitej bo zawsze znajdzie się jakaś gnidka na wysokim stołku, która dla ratowania własnej skóry sprzeda Ojczyznę i rodaków.

Udostępnij na:

2 comments

  1. Nie liczyłbym na to, że więcej niż jeden kozioł ofiarny zostanie rzucony na żer opinii publicznej. Chyba, że on sam pociągnie za sobą innych. Dlatego, na razie, nie dowiemy się o zawartości pozostałych przejętych dokumentów nic. Wątpię, że scenariusz przewiduje absolutnie obiektywne postępowanie w tej sprawie. Wałęsa, który aktywnie uczestniczył w oszukiwaniu Narodu, na obecną chwilę wydaje się najlepiej nadawać do „odstrzelenia”. Tylko jak na takiego d….. zwalić winę za całe zło? To jest słaby punkt moich domysłów.

  2. „”””Warto zwrócić uwagę, że sam Kiszczak od dawna sugerował, że posiada dokumenty obciążające innych. W wywiadach chwalił się, że na osoby, które widzi w telewizji – polityków, dziennikarzy, księży – dokumentację zbierał. Dzisiaj IPN się tłumaczy, że nie zostało złożone doniesienie, że Kiszczak ma takie dokumenty, a bez formalnego doniesienia, Instytut nie mógł nic zrobić. Wobec tego pytam, czy Kiszczak sam na siebie nie doniósł? Wyraźnie przecież podkreślał, że on to ma. I to był wystarczający powód, żeby kilkanaście lat temu te materiały przejąć, a Kiszczaka oprócz innych spraw, za które powinien być sądzony, osądzić również za nielegalne posiadanie dokumentów.

    Myślę, że takich szaf Kiszczaka, Lesiaka, jest bardzo dużo. Nie mówię, że cały aparat partyjno-państwowy tak robił, ale na pewno ci najważniejsi mają swoje archiwa, ukrywane w domach czy willach, w ogródkach na swoich daczach. To właśnie teraz jest ostatni moment, aby przejąć archiwa żyjących funkcjonariuszy. Tymczasem obawiam się, że państwo polskie będzie reagowało po czasie, będą czekali aż funkcjonariusze umrą, oczywiście żeby też zapewnić im bezpieczeństwo, a po śmierci znów być może będą jakieś akcje w świetle fleszy. Usłyszymy, że archiwa przejęto, że to wielki sukces, tylko że tak naprawdę niewiele będzie z tego wynikało.””””
    CYTAT SPOD LINKA:
    http://parezja.pl/pluzanski-przejecie-akt-bolka-juz-po-smierci-kiszczaka-nie-jest-zadnym-sukcesem/

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.