Sejm przegłosował nowelizację ustawy o policji wykonującą wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o orzeczenie z lipca 2014 roku, w którym sędziowie uznali za niekonstytucyjne przepisy ustawy dotyczące części podstaw prawnych kontroli operacyjnej, brak niezależnego nadzoru nad pobieraniem danych telekomunikacyjnych przez służby, brak konkretnych wytycznych dotyczących niszczenia materiałów z podsłuchów osób zaufania publicznego (dziennikarzy, prawników, księży, lekarzy), brak obowiązku niszczenia zgromadzonych danych nieprzydatnych dla prowadzonego postępowania. Trybunał też nakazał określić maksymalny czas trwania czynności operacyjnych i rozsądny czas, w których osoba będąca „na celowniku” powinna zostać poinformowana o tym, że były wobec niej prowadzone czynności operacyjne. Nowa ustawa miała naprawić „niedociągnięcia” prawa napisanego przez poprzednią koalicję, co niestety nie do końca wyszło tak jak powinno.
I w tym miejscu muszę, z wielką niechęcią, pochwalić posłów .Nowoczesnej, którzy do PiSowskiego projektu zaproponowali poprawkę, zgodnie z którą służby miałyby obowiązek niezwłocznie poinformować sąd o wszczęciu kontroli operacyjnej. Na mównicę wyszedł jednak Maciej Wąsik (zastępca koordynatora ds. służb Mariusza Kamińskiego) i stwierdził, że sparaliżowałoby to działania służb dodając do tego, że przecież Trybunał Konstytucyjny nie przesądził, czy kontrola nad bilingami ma być uprzednia, następcza czy też „równoległa”. Stanęło na tym, że będzie to kontrola następcza, czyli że służby będą miały obowiązek informować sąd po podjęciu i zakończeniu czynności. Krótko mówiąc będą mogły nadal inwigilować kogo popadnie licząc na to, że tenże sąd nie będzie się czepiał skoro rzecz już się wydażyła.
Zastanawia mnie jedna rzecz – jakim cudem służby mogłyby zostać „sparaliżowane” przez obowiązek niezwłocznego poinformowania sądu? Czyżby pan Wąsik domniemywał, że większość czynności dzielni agenci wykonują bez pomyślunku co sędziowie mogliby zauważyć i zablokować ich działania? Przyznam bez bicia, że śmierdzi mi to strasznie jakże słusznie minionymi czasami rządów koalicji robotniczo – chłopskiej i wybuchłej ostatnio afery z podsłuchami wobec dziennikarzy, którzy ujawnili nagrania z taśm od „Sowy i przyjaciół”. Czyżby Prawo i Sprawiedliwość chciało się zabezpieczyć przed niezgodą sądów na bezkarne podejmowanie czynności wobec obywateli niezbyt przychylnych władzy? I proszę mi tutaj nie argumentować, że „przecież za Platformy było gorzej”, bo mało mnie to interesuje jak było, ja chcę żeby teraz było całkiem dobrze a nie tylko trochę lepiej.
Mam też pytanie do pana Wąsika – jakim cudem policja amerykańska i inne służby działające na terytorium Stanów Zjednoczonych nie są sparaliżowane, skoro nie dość, że muszą informować sądy o czynnościach operacyjnych to jeszcze muszą uzyskać ich zgodę by w ogóle zacząć działać? Chyba nie chce pan wicekoordynator powiedzieć, że FBI nie jest w stanie walczyć z przestępczością z tego powodu i nic nie robi tylko błaga sędziów by pozwolili działać agentom biura? A skoro Amerykanie potrafią to dlaczego Polacy nie? Głupsi są nasi policjanci od tych zza oceanu czy ki diabeł?
Nie jest oczywiście tak strasznie źle, na pewno nowa ustawa nieco poprawia sytuację przeciętnego Kowalskiego, który po fakcie co prawda ale jednak może się dowiedzieć, że podsłuch jaki miał założony na telefonie był nielegalny. Choć nie, nie może. Pan Wąsik w swojej wypowiedzi raczył był zauważyć, że „Nie można informować obywatela, wobec którego zarządzono kontrolę operacyjną, że był inwigilowany”. I to by było na tyle.
Tak, wiem co zaraz usłyszę – że skoro jestem niewinny, nie robię lewych interesów i nie mam przestępczych skłonności to nic mi nie grozi, bo przecież nawet jeżeli sobie funkcjonariusze posłuchają to konsekwencji negatywnych dla mnie z tego powodu nie będzie żadnych. A może ja sobie, kurrrrtyzana, nie życzę, żeby jakiś mundurowy tudzież cywilny fagas brandzlował się w kantorku na komendzie słuchając hipotetycznych świństw jakie sobie opowiadam z moją hipotetyczną żoną? Naruszenie prawa do prywatności bez mocno uzasadnionej przyczyny to jest jak najbardziej negatywna konsekwencja, proszę szanownych państwa posłów i pana wicekoordynatora. Wbijcie sobie to wreszcie do łbów bo nie jesteście nadzorcami niewolników tylko pracownikami zatrudnionymi przez Naród do wykonywania jego poleceń!
Ustawa o policji czyli inwigilacja bez kontroli
Udostępnij na: