Śmierć demokracji

Sejm głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości zmienił ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Niby rzecz całkowicie normalna w demokratycznym państwie – partia, która wygrała wybory modyfikuje prawo zgodnie ze swoim programem. Tak się dzieje w Niemczech, we Francji, w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych i nikt tam nie robi z tego problemu. Oczywiście są ludzie, którzy ze zmianami się nie zgadzają i wyrażają to w ulicznych protestach. To też rzecz całkowicie normalna w demokratycznych państwach na nikim nie robiąca większego wrażenia. W Waszyngtonie praktycznie przez cały rok odbywają się marsze, pikiety i inne protesty pod Białym Domem czy Kongresem, z ewentualną przerwą na Dzień Niepodległości i Święto Dziękczynienia. A dziennikarze to wszystko opisują i pokazują, podbarwiając odpowiednio, uwypuklając sensacyjne wątki żeby tylko zwiększyć oglądalność swoich programów i sprzedaż periodyków.
Zaraz, zaraz… Chyba coś mi się pomyliło…
Przecież demokracja umarła. Była za poprzedniej kadencji parlamentu, ale po wygranych przez PiS wyborach zeszła z tego świata po krótkiej chorobie, o czym zawiadomili pogrążeni w głębokim żalu członkowie zespołu redakcyjnego „Gazety Wyborczej”, politycy Platformy Obywatelskiej i tak dalej. Demokracja kwitła kiedy po wybuchu afery taśmowej policja tłukła i zamykała na dołkach demonstrujących przeciwko zawłaszczaniu państwa chłopaków z narodówki. Kiedy do redakcji tygodnika, który opublikował kompromitujące polityków rządzącej partii nagrania wpadły jawne, tajne i dwupłciowe służby usiłując spacyfikować redaktora naczelnego i odebrać mu komputer. Kiedy aresztowano i postawiono przed doraźnym sądem ludzi protestujących przeciwko wyborczym nieprawidłowościom i dziennikarzy ten protest relacjonujących. Kiedy polewano wodą i strzelano do górników domagających się od rządu dotrzymania danego słowa. Wtedy była demokracja absolutna.
Teraz, kiedy wybrana w demokratycznych wyborach większość parlamentarna zmienia ustawy a ludzie, którym się to nie podoba drą się w niebogłosy na ulicach organizując cotygodniowe protesty mamy dyktaturę, hitleryzm, faszyzm i, Panie Boże ratuj!, orbanizm!!! Nastąpił zamach stanu przeprowadzony przez małego prezessimussa, który zniszczył demokrację i ZAMORDOWAŁ Trybunał Konstytucyjny!
Tak, Szanowni, zamordował i dokonał zamachu stanu. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, potwierdzili to dziennikarze wiodących mediów polskich i zagranicznych, wybitni mężowie stanu i zrozpaczony lud, który pod siedzibą nieboszczyka pali znicze i wylewa łzy. Ten sam lud, który podburzony przez tych samych dziennikarzy i mężów stanu pięć lat temu szczał do zniczy zapalonych ku pamięci zmarłego tragicznie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i towarzyszących mu osób. Ten sam, który z puszek piwa „Lech” zmajstrował krzyż i przylazł na Krakowskie Przedmieście protestować przeciwko upamiętnieniu ofiar smoleńskiej tragedii. Lud demokratyczny i postępowy, który do ostatniej kropli kawy ze starbunia gotów jest walczyć za ideały tak bezczelnie i brutalnie zamordowane kartką wyborczą przez ciemny motłoch i uzurpatora, który nieszczęśliwie nie wsiadł do samolotu dziesiątego kwietnia 2010 roku…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.