Press "Enter" to skip to content

Prawo do sądu a domniemanie doręczenia

Jacek Piekara, pisarz znany m.in. z serii o Egzorcyście (polecam!) musi zapłacić prawie pół bańki bo rzekomo obraził na Twitterze śniadaniową celebrytkę Dorotę Wellman. 25 tys. na jedną z fundacji a reszta to koszt przeprosin m.in. na łamach “Gazety Wyborczej”. Wyrok drakoński ale nie to jest największym problemem – otóż proces został przeprowadzony zaocznie bo pisarz nie miał pojęcia, że on się w ogóle toczy: “Pisma z sądu są wysyłane na adres, pod którym nigdy nie mieszkałem, nikt ich nigdy nie odbiera. Dowiedziałem się o wyroku od komornika”.

To efekt tzw. “domniemania doręczenia” – jeżeli wezwanie do sądu nie zostanie dwukrotnie odebrane sąd uznaje, że do adresat (pozwany, świadek itd.) został prawidłowo powiadomiony i prowadzi postępowanie zakładając, że nie stawił się na wokandzie z własnej woli. Nikt nie sprawdza czy adres był prawidłowy, czy nadal aktualny, nikogo nie interesuje czy podsądny w ogóle miał szansę o rozprawie się dowiedzieć – grunt to odfajkowanie obowiązku i olanie sprawy. W dodatku zgodnie z przepisami.

Tymczasem Konstytucja Rzeczypospolitej w art. 45 ust. 1 powiada wyraźnie: “Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Ten zapis jest notorycznie łamany właśnie poprzez zastosowanie wymienionego wyżej “domniemania doręczenia” bez sprawdzenia, czy zainteresowany sam z prawa do sądu zrezygnował (do czego ma święte prawo) czy też go tego prawa pozbawiono wysyłając powiadomienia czy wezwania na Berdyczów. Problem ten wielokrotnie zgłaszali prawnicy i ludzie pokrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości ale ani ustawodawca ani minister sprawiedliwości nie uznali za stosowne się nim zająć i go rozwiązać.

Może teraz, kiedy po tyłku dostał człowiek znany i mający większe przebicie medialne, uda się coś z tym zrobić? Chociaż przyznam szczerze, że jestem wyjątkowo sceptyczny – nadzwyczajna kasta nie lubi sobie dokładać roboty a i lobby przekonujące, że tak jak jest powinno pozostać ma gigantyczne wpływy i potężne pieniądze: należą do niego chociażby tzw. “firmy windykacyjne” lubiące w pozwach przedstawiać nieprawdziwe dane tylko po to, by pozwani dowiadywali się o wyrokach dopiero wtenczas, kiedy już miną wszystkie terminy by skutecznie przeciwdziałać złodziejstwu.

4 komentarze

  1. andy andy 20 stycznia 2018

    Tak. Dołóżmy do tego radosną działalność In Postu, który swego czasu wygrał przetarg na dostawy przesyłek sądowych, prokuratorskich. Sam osobiście w kiosku ruchu musiałem odebrać. 10 km. od domu. Znane są jednak przypadki / na wsiach/ gdzie do jakiejś masarni czy kwiaciarni kilkadziesiąt km. trzeba było zaiwaniać. Nie każdy miał taką możliwość. Jeszcze pól biedy jeśli ktoś między sztachetami znalazł ( polecony) list. Bo i bywało, że wiatr po polu taką przesyłkę przeganiał. A sądów nie interesowało jak działa dostarczyciel. Zdecydowanie się już poprawiło, ale początki były dramatyczne.

  2. Wibo57 Wibo57 20 stycznia 2018

    Gwoli przypomnienia na dostarczanie sądowych przesyłek przetarg za czasów po-psl wygrał cwaniaczek ,właściciel IN POSTU (mafia peowska zagwarantowala mu wygranie przetargu z POCZTĄ POLSKĄ za rzekomo niższe koszty obsługi). Jeszcze jeden z setek przekrętow w tamtym czasie za który w sposób niewyliczlny zapłaciło społeczeństwo,a winnych jak zawsze nie i ma i nie będzie.Szkoda klawiatury na komentowanie tych sku…stw.

    • Alexander Degrejt Alexander Degrejt Post author | 20 stycznia 2018

      InPost już na szczęście nie dostarcza. Ale plagą jest brak weryfikacji adresów i wysyłanie zawiadomień w próżnię. I nikt nic nie chcę z tym zrobić bo to wygodne i dla sądów, i dla pozywających (głównie wielkich korporacji finansowych wygasających roszczenia z brudnego palucha) i dla polityków. Ci ostatni dzięki temu pokazują ludziom gdzie ich miejsce…

      • andy andy 20 stycznia 2018

        Nie da się z Tobą nie zgodzić, choć jest to powielenie z małym dodatkiem do wiodącego tematu. Bingo. Dla Wibo takoż samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *