Press "Enter" to skip to content

Cała władza w ręce genseka

Aborcyjny projekt promowany przez feministki z Barbarą Nowacją na czele został przez sejm wywalony do kosza ale mimo tego zdążył zgarnąć mordercze żniwo. Na szczęście jego ofiarami nie padły nienarodzone dzieci a posłowie. Z Platformy Obywatelskiej za złamanie dyscypliny głosowania wylecieli Marek Biernacki, Joanna Fabisiak i Jacek Tomczak a w Nowoczesnej karami finansowymi została ukarana dziesiątka pośląt, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu. Dodatkowo Katarzyna Lubnauer powołała rzecznika dyscypliny partyjnej by już nikomu nawet do głowy nie przyszło samodzielnie myśleć, podejmować decyzji i głosować zgodnie z własnym sumieniem. Cóż, tak właśnie wygląda liberalizm współczesnych elit – masz prawo robić co chcesz pod warunkiem, że będziesz wykonywał polecenia i słuchał rozkazów.

Dobra, nie będę się pastwił nad upadłą opozycją bo kwestia dyscypliny dotyczy wszystkich ugrupowań a ich prezesi/przewodniczący bardzo chętnie z niej korzystają. Krótko pisząc poseł myśleć może sobie co chce ale głosować musi zgodnie z wolą genseka. Zastanawiam się po jaką cholerę w takim wypadku utrzymywać tych 460 darmozjadów, przecież wystarczyłoby zebrać tych kilku ludzi w knajpie przy wódce dając każdemu siłę głosu zgodną z wyborczym wynikiem i już, sprawa załatwiona i taniej, i szybciej, i spokojniej.

A pisząc całkiem poważnie to partyjna dyscyplina jest skandalem i złamaniem podstawowych zasad demokracji, którą co i rusz wycierają sobie pyski politycy wszystkich partii. W dodatku kiedy jest ona zarządzana w klubie mającym realną większość cała władza ustawodawcza w państwie oddawana jest w ręce jednego człowieka, który w dodatku ma bardzo słaby mandat bo otrzymał go od wyborców z jednego tylko wyborczego okręgu.

Niestety nawet gdyby dyscypliny partyjnej zakazać konstytucyjnym zapisame to niczego nie zmieni – przecież to tenże prezes/przewodniczący zatwierdza wyborcze listy i może z nich wykreślić każdego, kto mu podpadł na przykład głosując “nie tak jak powinien”. By nastała normalność posem musi być odpowiedzialny tylko i wyłącznie przed swoimi wyborcami, którzy dodatkowo powinni zyskać prawo do jego odwołania w przypadku, gdyby sprzeniewierzył się obietnicom – czyli zawartemu kontraktowi. By to zrobić trzeba by zmienić ordynację wyborczą na większościową a na to nie zgodzi się żadna z liczących się partii – przecież kacykom władza wypadła by z rąk.

I koło się zamyka…

2 komentarze

  1. andy andy 14 stycznia 2018

    Spodobał mi się ten pomysł z knajpą przy wódce. Gdyby tak jeszcze dało się wszelakich urzędasów ograniczyć do kilku osób to byśmy nie mieli deficytów, dziur budżetowych i takich tam…No cóż, niestety marzenia ściętej głowy. W Polsce to w ogóle jakiś kocioł jest z tą ordynacją. W gminach ( nie mylić z miastami) stosuje się większościową. Ciekawe dlaczego? I najważniejszy poruszony tutaj problem. Dwoma rękami podpisuję się pod sugestią, aby w każdej chwili suweren mógł odwołać (czytaj wykopać) jakiegokolwiek posła. Niechby nawet była ta ordynacja proporcjonalna, ale każdy z wybrańców powinien czuć oddech na plecach wyborców. Diametralnie zmieniłoby to pracę sejmu czy senatu.

    • andy andy 14 stycznia 2018

      Minister do spraw pomocy humanitarnej…Właśnie w tv na pasku aktualności wyczytałem, że w Jordanii się pojawi. Kurna, trzeźwy jestem. Mało to instytucji (często mocno dofinansowanych) mamy? Powołać natychmiast powinno się ministerstwo do spraw długości sznurowadeł. Oraz… Pole do popisu jest olbrzymie. Tu przypominam sobie o jakiejś nowej tece po restrukturyzacji rządu. Jakieś Min. Przedsiębiorczości i czegoś tam? Nie wiem, może powinienem zająć się chowem królików, niż wgłębiać się w wiadomości, zdrowszy będę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *