Press "Enter" to skip to content

Eurostręczenie

“Albo będziemy w strefie euro albo w strefie wpływów Rosji. Przygotujmy się do przyjęcia wspólnej waluty” – napisali byli w opublikowanym na łamach “Rzeczpospolitej” liście otwartym do premiera Morawieckiego “wybitni ekonomiści”, wśród których znalazły się takie osobistości jak Jerzy Hausner, Henryka Bochniarz czy Marek Belka. Twierdzą oni, że jeżeli wreszcie zdecydujemy się na ten krok to staniemy się w Unii Europejskiej “państwem decyzyjnym”…

Nie będę się wdawał w wykładanie zasad ekonomii i tłumaczenie kto tak naprawdę zyska na naszej rezygnacji z narodowej waluty, skupię się jedynie na konsekwencjach podstawowych cytując fragment analizy przedstawionej przez Narodowy Bank Polski (ten sam, któremu szefował “wybitny ekonomista” pospisany pod listem prof. Marek Belka): “Członkostwo w unii walutowej oznacza rezygnację z niezależnej polityki stopy procentowej oraz płynnego kursu walutowego. Nie będą wiec one mogły służyć do łagodzenia wahań koniunktury gospodarczej w sytuacji pojawienia się wstrząsów asymetrycznych, czyli takich, które wywierają zróżnicowany wpływ na gospodarki Polski i strefy euro”. Krótko pisząc naszą politykę pieniężną prowadzić będzie instytucja zewnętrzna zwana Europejskim Bankiem Centralnym czyli de facto Niemcy. O efektach takiej decyzji przekonała się na własnej skórze Grecja wpędzona w totalny kryzys i powoli przejmowana za długi przez kontynentalnego hegemona.

Waluta euro to współczesny Wehrmacht, którego zadaniem jest powolne kolonizowanie wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej i wepchnięcie ich pod finansowe władztwo Berlina. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasi umiłowani przywódcy wcale nie chcą twardo postawić sprawy i bronić naszej suwerenności – szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk powiedział, że co prawda “obecnie nie ma żadnych prac prowadzonych nad wejściem Polski do strefy euro” ale “Polska zobowiązała się do przyjęcia euro wchodząc do UE, ale trzeba do tego znaleźć najlepszy moment”. Znaczy się przegwizdane i tak będziemy mieli tylko jeszcze nie wiemy kiedy…

W związku z tym mam apel – módlmy się gorąco żeby wspólną walutę czym prędzej trafił szlag bo w przeciwnym wypadku nie znamy dnia ani godziny, w której Rzeczpospolita stanie się jednym, wielkim Pewexem…

P.S.: Dobrze by się stało gdyby państwem “wybitnymi ekonomistami” zainteresowały się nasze rodzime służby specjalne, a zwłaszcza kontrwywiad, by sprawdzić czy są oni stręczycielami wspólnej waluty na własny rachunek czy też w ramach rozliczenia grantu otrzymanego od jednej z licznych, niemieckich fundacji.

4 komentarze

  1. eszet33 eszet33 4 stycznia 2018

    Jeśli o służby specjalne idzie, to ja naprawdę nie wiem – dla kogo i na czyj interes WSI-one pracują… Więc nie będę się wyrażał na temat ich skuteczności w tym przypadku (?)

    • Alexander Degrejt Alexander Degrejt Post author | 4 stycznia 2018

      Tego nikt nie wie. Obawiam się, że rzeczone służby też nie…

  2. andy andy 5 stycznia 2018

    No dobrze. Mam chwilkę. Jeśli się mylę, proszę o poprawienie. Złoty na dzisiejszy dzień postrzegany jest jako najsilniejsza waluta. Tak twierdzą znawcy. Nie chodzi o to, że jest to 1/4 euro (słabo, nieprawdaż?), tylko że stabilna i nic nie wskazuje na jakieś zawirowania. Nie powinno nam zależeć, aby dorównać dolarowi czy innym walutom. Bo chyba eksport się nie opłaci? Nie znam się. Co innego chciałem. Słowacja. Jeździło się kiedyś na zakupy, na wczasy. Taniej niż w Polsce. Dzisiaj Słowacy zakupy u nas robią. Bo? Ojro im się zachciało. Jakiś kraj bałtycki (Litwa?) też wpadł w to gówno. Niech nas ręka boska broni przed tym. Nie ma znamion na niebie, aby nasi możnowładcy spieszyli się w przyjęciu tej waluty. Na razie…I nieco optymizmu na koniec. Wydaje mi się, że przegrzane maszyny produkujące bezwartościowy papier zepsują się, zanim jakiś debil u nas, decydent, wdroży przejście na inną walutę. Co do służb specjalnych popieram przedmówców.

    • eszet33 eszet33 5 stycznia 2018

      Taaa… Teoretycznie wcale nie musi być tak, że służby muszą wiedzieć, dla kogo DOKŁADNIE pracują. Chyba taka ich specyfika, że musi im wystarczyć świadomość, że pracują dla Ojczyzny swojej – polskiej. Nawet nie powinny – na większości niższych poziomów, dociekać sensu swoich działań. Ale po owocach pracy można ich rozpoznać…
      A co do ojro – to na samą wieść o pomysłach na jego wprowadzenie – wszelkie demonstracje i rozróby będę uważał za uprawnione. Stuprocentowo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *