Press "Enter" to skip to content

Korona Królów czyli słaby początek

No i mamy kolejny powód do narodowej kłótni – mianowicie emitowany właśnie na antenie TVP serial “Korona Królów”. Bardzo mnie to, muszę przyznac, cieszy. Nareszcie emocje wywołują nie politycy i ich idiotyczne pomysły ale popkultura, dobijamy do światowej czołówki.

No to ja się też przyłączę i swoje trzy grosze dorzucę do puli.

Po pierwsze serial (czy jak chcą twórcy historyczna telenowela) jest straszliwie drewniany i zrobił na mnie wrażenie połączenia tasiemcowego klanu z Kajkiem i Kokoszem. Niezborne dialogi, nieprzystający do epoki język (czekam tylko aż dwóch rycerzy przywita się zawołaniem “siema ziom!”) i sztywna gra aktorów zniechęcają. Kiedy sobie przypomnę jak świetne seriale historyczne robiliśmy drzewiej – wspomnę chociażby o “Królowej Bonie”, “Czarnych chmurach” czy “Crimen”  – to trafia mnie najzwyklejszy w świecie szlag. Naprawdę nie można było sięgnąć do tamtych doświadczeń? Piszę to wyłącznie z pozycji widza, krytykiem nie jestem i o profesjonalnej stronie produkcji wypowiadać się nie będę, ale na miły Bóg, przecież właśnie z myślą o widzu produkuje się seriale!

Po drugie pieniądze. Produkcja powstała za skromne dwieście tysięcy złotych i trudno wymagać w związku z tym by była majstersztykiem na miarę “Wspaniałego stulecia” albo “Królowej Wiktorii”. Ten argument podnoszą obrońcy serialu i ja go w pełni przyjmuję, za te pieniądze i tak zrobiono wiele. Kłopot w tym, że wielokrotnie więcej Telewizja Polska wydała na organizację tandetnego Sylwestra w Zakopanem – a chyba nie na tym polega jej, zapisana w ustawie, misja. To jest właśnie największa bolączka i najpoważniejszy problem – szastanie forsą na pierdoły a skąpienie na rzeczy ważne.

Po trzecie zaś “Korona Królów” kończy epokę olewania polskiej historii, jest pierwszym od lat serialem ukazującym lata wielkości państwa polskiego. Już nie martyrologia, moralne zwycięstwa i danina krwi ale rzeczywista, rodząca się potęga. Mam wielką nadzieję, że to tylko (średnio) słaby początek, powiedzmy rozpoznanie bojem i za tym pójdą kolejne produkcje już z większymi budżetami i zrobione w pełni profesjonalnie, które będzie można zaoferować światowym nadawcom telewizyjnym. Bo serial to nie tylko rozrywka, to w dzisiejszym świecie narzędzie polityczne służące do promocji kultury ale też narracji historycznej i tworzenia wizerunku. Niemcy, Francuzi, Amerykanie i inne nacje nie zbudują sobie obrazu Polski z politycznych przemówień czy dokumentalnych filmów ale właśnie z produkcji popkulturalnych. Twórzmy zatem seriale i nie żałujmy na nie pieniędzy, sylwestrowych imprez jest od groma, jeżeli TVP nie odpali kolejnej to ludziska i tak będą się mieli gdzie bawić. Historyczno – politycznej propagandy nie zrobi za nas nikt.

6 komentarzy

  1. eszet33 eszet33 3 stycznia 2018

    Święte słowa! Ale co do samego serialu, to zdania jeszcze sobie nie wyrobiłem. Muszę obejrzeć – co tak Alexandra zniesmaczyło? Czy rzeczywiście współczesny język użyty w historycznym serialu to ogromna wada? Od zawsze jest problem, żeby zainteresować tematyką historyczną młodych ludzi, a zwłaszcza kobiety. Obserwując to na przykładzie przedstawicielek płci nadobnej w mojej rodzinie – stwierdzam, że na nich takie produkcje jak “Królowa Bona”, a zwłaszcza “Czarne chmury” – nie robią pozytywnego wrażenia. One wręcz je nudzą. Dla nich za dużo tam jest motywów czysto historycznych, politycznych czy batalistycznych. Niestety, wątki emocjonalne i relacji osobistych (miłosne intrygi, zdrady i miłostki, sympatie wzajemne i antypatie – międzyludzkie, rodzinne relacje) – to jest kobiecy żywioł. Tylko tym można je zwabić i przy okazji sprzedać nieco historii i patriotyzmu. I należy to czynić, bo od kobiet baaardzo zależy.

  2. andy andy 3 stycznia 2018

    Podnoszę stawkę owych trzech groszy. Czyli przebijam. Bez dedykacji dla powyższych na razie. Historia dla mnie zawsze była najciekawszym tematem, uwielbiałem zgłębiać jej tajniki, szczególnie jeśli dotyczyły naszego kraju. Piszecie o serialu jakimś, rozreklamowanym do granic możliwości. Już po trailerze wiedziałem, że będzie to bryndza. Choć ją osobiście lubię. Niestety nie uciągnąłem pierwszego odcinka więcej niż 10 min. Następnym już nie poświęcę swego czasu. Że niskobudżetowy? Cóż, Esmeralda zajmuje umysły kobiet bardziej niż nasza produkcja, choć jest jeszcze niżej budżetowa. Tu dedykacja dla Eszeta, masz rację. Wspomniane tutaj “Czarne chmury” choćby. Otóż ze zdziwieniem melduję, że kobiety jak i mężczyźni lubili ten serial. Kawał historii, motywy miłosne dla płci pięknej, dramatyzm męskich scen…Wszystko w jednym. Dało się? Jednak zmierzam do czego innego. Abstrahując od wymienionych, niezłych produkcji polskich, nawiązujących do historii. AD…Dlaczego na seriale stawiasz? Bezsens. Za granicą nawet jak się jakiś przebije, nie ma szans na jakąkolwiek oglądalność. W Polsce takoż samo. Co, nie mam co robić tylko o określonej godz. wypatrywać napisów zwiastujących świetny (?) serial? Gdybyż on rzeczywiście wart był oczekiwania, może znalazłbym czas na niego. Jak na wyżej wspomniane tytuły. Może lepiej uruchomić pełnometrażowy film, który w kinie, a potem w tv można na spokojnie obejrzeć? Znacie Hoffmana? Dał radę? Scena walki Kmicica z Wołodyjowskim (Potop) Na YT w wielu językach jest powielana. Majstersztyk. Jak i cały film. Chcemy coś wiedzieć więcej na temat Kazimierza Wielkiego? Ostatniego Piasta? Nakręćmy pełnometrażówkę, z opcją kilku odcinków dla tv, a nie serial, na który sprzątaczka przy wyciskaniu mopa raczy spojrzeć. Takich “wciągających” seriali, jakże rozreklamowanych!, mamy multum. Może “Korona królów” w 1965 odcinku kogoś zainteresuje? Może w 328…799? Nie zgodzę się z Autorem. Nie tędy droga. Czasy “Stawki większej niż życie” przeminęły. Pancernych również. Te czasy się zmieniły. Dzisiaj mamy kilkadziesiąt stacji tv i coraz mniej tego czasu. Z doskoku włączymy jakiś kanał, wedle uznania, a nie czaimy na seriale. Poza naszymi kochanymi niewiastami, które znikają na godz., bo 3756 odcinek ich ulubionego filmu “leci”. Wczoraj, może przedwczoraj, obejrzałem po raz kolejny “Ogniem i mieczem”. I to jest kawał historii, a nie jakaś korona w formie serialu…

    • andy andy 4 stycznia 2018

      Szkoda. że tak mało dorzuciłeś Wibo. Bo zgarnąłbyś niezłą pulę, bo ja sprawdzam. W punkt moim zdaniem idealnie. Ten zapodany artykuł świetnie uzupełnia postrzeżenia naszego admina, jak i moje. Sądzę, że Eszet też przeczytał i musiał karty złożyć. Jeszcze parę zdań. Nie narzekałbym, gdyby jakaś stacja komercyjna wyskoczyła z kolejnym serialem między reklamami. Ale publiczna tv powinna się zastanowić, co sponsoruje. I tu ukłon dla AD, który dodał do artykułu “cudowną”, za nasze pieniądze zorganizowaną imprezę w Zakopanem. Żenada. Uznałem, że szkoda prądu było na to szaleństwo. Już przed północą włączyłem neta, aby rozruszać gości. Przypomnijmy sobie ile wcześniej się nasłuchaliśmy, a cóż to się będzie działo. Podobnie jest z Koroną królów. Kolejna próba wypełnienia czasu antenowego i tyle.

      • andy andy 4 stycznia 2018

        Ps. W publicznej rozkoszują się nadal, iż korona miała rekordową oglądalność. Przestaję wierzyć już w cokolwiek…

        • Alexander Degrejt Alexander Degrejt Post author | 4 stycznia 2018

          Ale to całkiem możliwe, przecież największą oglądalność ma zawsze największy chłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *