Press "Enter" to skip to content

Zabić śmiechem patriarchat

W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia jakaś półnaga oraz stuknięta członkini walczącej z patriarchatem organizacji “FEMEN” próbowała ukraść figurkę Dzieciątka Jezus z szopki na Placu Świętego Piotra wrzeszcząc przy tym, że “Bóg jest kobietą”. Niestety śmiały atak się nie powiódł, patriarchat w osobach watykańskich żandarmów spacyfikował bojowniczkę narzucając na nią przy okazji czarny płaszcz by nie świeciła gołymi cyckami pod papieskim oknem. Cała akcja trwała kilka minut, nic właściwie się nie stało a przynajmniej obecni na miejscu pielgrzymi, mieli nieplanowaną i całkowicie darmową przygodę, o której będą mogli opowiadać wnukom – wszak striptiz w Watykanie to nie jest coś, co zdarza się codziennie…

Zastanawiam się tylko co panienka z “FEMEN-u” chciała osiągnąć? Zażądać okupu za małego Jezusa? Wydawało jej się, że porwanie Solenizanta anuluje w tym roku święta? A może po prostu postanowiła pokazać światu zewnętrzne atrybuty swojej kobiecości by potem móc ten artystyczny performance umieścić w CV i chwalić się nim podczas kastingów do filmów dla dorosłych? No cóż, prościej by chyba było gdyby się zatrudniła w jednym z licznych rzymskich burdeli…

Gdybyż to był tylko jeden, odosobniony wybryk można by uznać, że kobieta jest po prostu niespełna rozumu, oddać ją do sanatorium bez klamek i spuścić zasłonę milczenia, wszak nie wypada się natrząsać z ludzi chorych na umyśle. Kłopot w tym, że jest to stały wzorzec postępowania kobiet zrzeszonych w tej powstałej na Ukrainie organizacji. Twierdzą one, że w ten sposób walczą o prawa kobiet, homoseksualistów i zwalczają instytucje (w tym Kościół Katolicki) dyskryminujące – ich zdaniem – przedstawicielki płci pięknej. Ja tam się nie znam, jako rzymski katolik, Polak i (o zgrozo!) heteroseksualista kobiety stawiam na piedestale. Jeśli jednak za przedstawicielki Pań mają uchodzić kretynki kradnące figurki z szopek i uważające, że ich atrybutem są pokazywane publicznie cycki to ja mam dwa wyjścia: albo swoje podejście zweryfikować albo wybudować sobie w jakiejś głuszy pustelniczą chatkę i tam osiąść. Bo w przeciwnym wypadku sam mogę wylądować w miejscu, w którym znaleźć się powinna szurnięta porywaczka Jezuska…

11 komentarzy

  1. eszet33 eszet33 27 grudnia 2017

    Co do oceny zaistniałej sytuacji, to zgadzam się z autorem w zupełności. Moją uwagę niespodziewanie przykuło jednak to, co wyżej wspomniana właścicielka obnażonych cycków wykrzykiwała: “Bóg jest kobietą” (zapewne nie z tą intencją, o której ja pomyślałem…). Uderzyło mnie to, że to być może ciekawy problem z teologicznego punktu widzenia. Co do samego Jezusa, to wiemy, że posiada Ciało i płci jest męskiej. Natomiast Bóg Ojciec jest wedle dostępnej mi wiedzy – Bytem wyłącznie Duchowym. Więc w Jego przypadku mówienie o płci w “tradycyjnym” (i wdług mnie jedynym) znaczeniu to nieporozumienie. Czy Duch, jakim jest Pan Bóg – posiada łącznie wszystkie cechy przypisywane osobno kobiecie i mężczyźnie? Bo jest wedle naszej wiary Bytem Osobowym. Wydaje mi się jednak, że nie można Go określać według naszych, ludzkich kryteriów. To się nie uda. Próby zrozumienia Stwórcy przez jego stworzenia są z zasady skazane na porażkę. To trochę tak, jakby traktor próbował zrozumieć swojego stwórcę… człowieka.

    • Alexander Degrejt Alexander Degrejt Post author | 27 grudnia 2017

      Zgadzam się. Ale skoro zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo to znaczyć może, że Bóg jest zarówno kobietą jak i mężczyzną. I dopiero w małżeństwie ten obraz się dopełnia. Z teologii jestem cienki jak – mówiąc kolokwialnie – dupa węża, ale tak mi się skojarzyło…

  2. andy andy 28 grudnia 2017

    Aleście mi zabili ćwieka z tą płcią boską. Ja sobie myślę tak. Wszędzie możemy się spotkać z Jego wizerunkiem, ktoś malując, rzeźbiąc musiał mu jakąś postać nadać. Padło na męską. Co mnie nie dziwi, bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Go np. z piersiami. Niech te atrybuty już zostaną przy Maryi. Skłaniam się jednak ku temu, aby raczej nie przypisywać Stwórcy jakiejkolwiek płci. Jego wizerunki powinniśmy traktować raczej poglądowo, być może łatwiej nam w ten sposób zrozumieć nasze pochodzenie, nasz wygląd. Jest przecież jeszcze oko opatrzności, dla wielu symbolizujące samego Boga, czy wręcz Trójcę Św. Tu absolutnie nie można się dopatrzyć jakiejkolwiek płciowości. Mimo, że patrząc na ten symbol ciężko nam ujrzeć podobieństwo do Niego, uważam że jest on właściwszy. Niejaka alternatywa dla starszego Pana z brodą. Dodam tylko, że wspomniane oko już przed czasami biblijnymi obrazowało zawsze jakiegoś Boga czy bóstwo, którego nie potrafiono inaczej przedstawić. Chrześcijaństwo przejęło ten symbol być może z tych samych powodów. Pokora nakazuje mi zakończyć słowami pewnego, znanego nam tutaj klasyka. Też jestem w tej materii “dupa węża”.

    • Alexander Degrejt Alexander Degrejt Post author | 28 grudnia 2017

      Oko w Egipcie było symbolem Amona Ra. Ale nie wiem czy zostało przejęte czy też chrześcijanie wymyślili je niejako niezależnie.

      • andy andy 28 grudnia 2017

        Dodać do tego jeszcze należy oko Horusa i kto wie jakie inne jeszcze. Kwestia przejęcia, czy też stworzenia niezależnego od mitologii jest o tyle drugorzędna, że nie da się jednoznacznie tego udowodnić. Jednakowoż niektóre podobieństwa są uderzające i jak wspomniałem symbolizujące boskość. Chrześcijanie zachowując chociażby wizerunek oka z padającymi promieniami, tudzież w otoczeniu chmur (porównanie z okiem Ra raczej nie trafione), ubrali go tylko w trójkąt. Ciągle możemy go “podziwiać” na jednodolarówce. Spotykane są również pentagramy miast trójkąta. Zresztą ciekawostką jest, że z tej niemal już współczesnej wersji korzystali/korzystają wolnomularze, iluminaci…Wydaje się jednak, że ma ono zupełnie inne znaczenie. Tyle coś tam pamiętam, choć pisałem raczej o płci 😉

  3. andy andy 28 grudnia 2017

    Co tak cicho…Liczyłem na riposty, a tu nic. Aha, coś tam już AD zapewne kmini. Mam nieco czasu, więc zanim nasz prekursor wiedzy ( bez obrazy, raczej szacunek raczyłbym w tym zauważyć) rozpocznie następny temat, coś w powyższej materii napiszę. Odnośnie wiary, Bogów, celebracji, historii i parę rzeczy z tym związanych. Szanowni, zwróćmy najpierw uwagę na jakiś ewenement. Otóż nawet w najstarszych cywilizacjach, ba, nawet wśród ludów pierwotnych ( myślę o tych sprzed dziesiątków tyś. lat wstecz) każdy miał jakiegoś Boga. Zaskakujące jest jedno. Gdzie na przestrzeni tysiącleci postrzegano Boga? Na niebie, nieprawdaż? To daje nieco do myślenia. Zanim biblię napisano, zanim wcześniej jakieś inne przekazy piśmienne były, jeszcze wcześniej ustne, czy w jaskiniach ryte, zawsze wskazywano na niebo. Bóg zstąpił z nieba, tak mnie uczono na religii, stworzył ziemię, uczynił na niej raj, a potem zaczął się hm…galimatias. Coś nie wyszło, wiemy co. Ale naskalne ryciny do dzisiaj wskazują na niebiosa. Tym samym zmierzam do tego, że prymitywi coś o tym musieli wiedzieć. Co by to w/g mnie sugerowało? Bóg, jakikolwiek, jakkolwiek postrzegany opuścił nas patrząc na poczynania ludzkości. W katolicyzmie objawił się jako syn swój. Syn Boży. I tego my, katolicy się trzymamy, choć powiedzmy sobie szczerze, nic to nie dało. Zaprzeczy ktoś? Fakty, nic to nie zmieniło. Śmierć bolesna, zamiast mordercy Barabasza. Jedno słowo namiestnika Judei mogło zmienić bieg historii. Tak miało być? Tak Bóg ojciec sobie to wymyślił? Wszak wszechmogący jest. Sorry, zapędziłem się. Niezbadane są bowiem wyroki niebios. Mimo to nieco mnie to dziwi. Zanim mnie ktoś zabije, powrócę do początku. Co tam było? Aha, że każde bóstwo jest postrzegane z niebios. Cóż owe to niebo. Gwiazdy w nocy widniejące, za dnia słońce. Przy dobrej pogodzie. I ostateczność, gdzie już na pewno ktoś się wypowie. Czy aby, biorąc pod uwagę powyższe, ktoś (?) kiedyś nie zstąpił z niebios, nie uczynił nas ludźmi na swoje podobieństwo? Ufoludki? Dlaczego w tylu kulturach pokutuje wizja zesłańca z niebios? Czy nasz Bóg jest tym właściwym? Czy Manitu gorszy? Allah? Nawiasem mówiąc widziałem UFO. Bez ściemy, naprawdę widziałem. Czy to miało coś wspólnego z boskością? Jako realista, odpowiadam nie. Ale na miły Bóg widziałem…Liczę, że jutro mi się dostanie po nerach. Liczę 🙂

    • eszet33 eszet33 28 grudnia 2017

      Po nerach dostaniesz nieco już dzisiaj 😉
      Polemizowałbym z tym: “Czy aby, biorąc pod uwagę powyższe, ktoś (?) kiedyś nie zstąpił z niebios, nie uczynił nas ludźmi na swoje podobieństwo? Ufoludki? Dlaczego w tylu kulturach pokutuje wizja zesłańca z niebios?” Ta wizja jest głęboko zakorzeniona w człowieku, bo do niedawna jeszcze mógł tylko marzyć o oderwaniu się od ziemi, pod którą można było się znaleźć bez większego problemu. Ale nad nią? I nie przypłacić tego życiem? To się jawiło jako nieosiągalna rzecz, dostępna tylko dla nieziemskich istot! Być jak ptak, unosić się swobodnie, coraz wyżej i wyżej – przekraczać nieprzekraczalne, nie podlegać ziemskim ograniczeniom… Po prostu Boskie – a im wyżej, tym bliżej Istot Boskich! Które musiały Tam gdzieś być?… A kto mógłby temu zaprzeczyć? Niemożliwe było zweryfikowanie owego wyobrażenia. Kiedyś. Długo. Tysiące lat patrzenia w niebo. Tylko patrzenia. No to się wyryło w mózgownicach, że niebo to NIEBO. I to stamtąd koniecznie muszą pochodzić Niebiańskie Istoty.

      • andy andy 29 grudnia 2017

        Moja prowokacja w zamyśle znacznie dalej odbiegała. Liczyłem na burzę polemiki. Cóż, dobre i to. Przynajmniej jeden mój nieustępujący adwersarz raczył się do moich wywodów odnieść. Święta minęły, redakcja życzenia nam poskładała, pozostaje mi tylko podziękować i wszystkim szczęśliwego Nowego Roku życzyć. Jak w zdrowiu dożyjemy 😉 to następne batalie toczyć będziemy. Mam nadzieję. Admin nie zawiedzie jak sądzę, liczę też, że pozostali udzielający się tutaj też przeżyją…Padło mi to na komentarz Eszeta, ale jakoś nie mogę ogarnąć jeszcze nowej stronki baby z chłopem.

        • Alexander Degrejt Alexander Degrejt Post author | 29 grudnia 2017

          Nie bardzo było z czym polemizować, Eszet odpowiedział dokładnie i dogłębnie. A co do prowokacji… poczekaj do wieczora 😀

          • andy andy 29 grudnia 2017

            Kurde, ja już pomału świętować nadejście new year rozpoczynam, a ten mnie na szable jeszcze w tym roku chce wyzwać…Rękawicę podniosłem, czekam. Zanim padnę z bardziej prozaicznych przyczyn, może zdołam ubity plac poszukać? Krokiem Jack’a Sparrow nadciągnę dzierżąc oręż w dłoni 🙂

      • andy andy 31 grudnia 2017

        Tylko, że te niebiańskie istoty w rysunkach naskalnych i rzeźbach jakoś dziwnie przypominają współczesnych kosmonautów. Wyobraźnia naszych przodków raczej nie sięgała tak daleko. To co, bóstwo przebrało się za ufoludka aby się pokazać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *