Press "Enter" to skip to content

Odzyskane: O tym, jak mnisi szlachetną sztukę winiarstwa uratowali i do doskonałości przywiedli

Wino jest napojem starym niemal jak świat, znane było już w Sumerze, cenione w Egipcie /w grobowcu Tutenchamona znaleziono gąsiory z winem/, do wielkiej doskonałości sztukę uprawy winorośli i wytwarzania wina doprowadzili Rzymianie. Po najazdach barbarzyńców sztuka ta upadła na znacznych obszarach Europy. Kościół jednak wina potrzebuje jako materii Eucharystii. Nic więc dziwnego, że o winnice nieprzerwanie dbali biskupi i polecali ich zakładanie w pobliżu biskupich miast gdyż transport wina we wczesnym średniowieczu nastręczał wiele trudności. Wino było napojem potrzebnym w życiu codziennym, podobnie jak piwo, napary ziołowe i soki owocowe, gdyż w średniowieczu nie pijano surowej wody, chyba, że dla ascezy. Powodem były jej częste biologiczne zanieczyszczenia, co wywoływało nieprzyjemnie dolegliwości żołądkowe. Wino od starożytności było również stosowane w medycynie i tę sztukę zachowali i rozwinęli mnisi.

Uprawa latorośli jest zajęciem trudnym i żmudnym, nic więc dziwnego, że biskupi powierzali często zadanie dostarczania wina dobrej jakości właśnie cierpliwym i pracowitym mnichom. Poza tymi predyspozycjami mieli oni odpowiednie warunki, gdyż osiedlali się często w okolicach pagórkowatych, na uboczu, gdzie było wiele miejsca do uprawy winnic, posiadając doświadczenie w przystosowaniu się do trudnych warunków potrafili również założyć winnice tam, gdzie teren niezbyt temu sprzyjał – to cystersi niemieccy założyli winnice terasowe nad Renem i Mozelą. Nie do pogardzenia były też dochody płynące ze sprzedaży cenionego produktu. W niejednym klasztorze zachowały się ślady dylematów drążących opatów i ekonomów – czy spożyć dobre wino w klasztorze a gorsze sprzedać, zadowalając się mniejszym dochodem, czy może odwrotnie – spożyć pośledniejsze, za to więcej zarobić Dla niektórych klasztorów winnice były głównym źródłem dochodów a ich zarządca praepositus primus był najważniejszą osobą po opacie. Niemal każda wspólnota zakonna zakładała własne winnice produkując wino nawet tylko na własne potrzeby i na jałmużnę. Wyjątkami były jedynie klasztory położone w okolicach, które absolutnie się do tego nie nadawały. Te wspólnoty musiały sprowadzać ten trunek od swoich współbraci. Mnisi wiele pracy wkładali w odpowiednie urządzenie winnic, dobór szczepów i pielęgnację winorośli. Wypracowali sposoby dbania o latorośl cenione i stosowane do dziś. Niejedna z winnic założonych przez mnichów do dziś prosperuje a jej produkty cieszą nasze podniebienia /o ile nas na to stać/. Zakonnikom zawdzięczamy więc wina reńskie – na przykład Johannisberg jest własnością benedyktynów, hiszpańskie vadepañas czy lozańskie désaley. Ich wieloletnia praca, eksperymenty i cierpliwe zbieranie doświadczeń spowodowało, że zasługują na miano twórców nowożytnej sztuki winiarskiej. W dziedzinie produkcji wina klasztory dominowały aż do XVIII wieku.

Nieumiarkowanie i łakomstwo mnichów jest do dziś utartym stereotypem. Przekonanie to ma jednak pewne uzasadnienie w rzeczywistości, o czym świadczą dwa rodzaje źródeł: po pierwsze rejestry klasztorne notujące ilość spożytego pożywienia i zasoby spiżarni i piwnic oraz szczegółowe rozporządzenia ksiąg zwyczajów regulujące ilość i jakość spożywanych potraw i napojów. Konsumpcji wina poświęca się tam szczególnie dużo miejsca. Pośrednim świadectwem są przekazy o karach nakładanych na zakonników za nieumiarkowanie. Można domniemywać, że chodziło między innymi o nadmierną miłość właśnie do wina.
W czasach przedbenedyktyńskich mnichom na ogół zakazywano w ogóle spożycia wina. Czy zakazu tego przestrzegano to inna rzecz. Ojciec Benedykt uważał, że zakonnicy tego napoju pić nie powinni, jednakże zdawał sobie sprawę, że po pierwsze zakaz jest nierozsądny z przyczyn praktycznych, po drugie nierealny i niecelowy, dlatego uregulował tę kwestię w duchu właściwego sobie rozsądku i umiarkowania. Porcja napitku przysługująca zakonnikowi zależała od klimatu, pory roku, wieku, wykonywanej pracy i stanu zdrowia. W czasach postu i wstrzemięźliwości mnisi na ogół powstrzymywali się od picia wina albo ograniczali jego ilość. Święty Benedykt przykładał wielką wagę do rad, jak unikać nieumiarkowania i pijaństwa oraz towarzyszącej tym przypadłościom niestrawności. Z czasem wino stało się stałym elementem posiłków w klasztorach, było zalecane na wzmocnienie chorym i ciężko pracującym a także zmarzniętym dla rozgrzewki. Zimą podawano wino grzane z korzeniami, spożywano też polewkę winną z jajami. W infirmerii chorym podawano leki, których składnikiem były różne gatunki wina a także za jego pomocą oczyszczano skutecznie rany. W refektarzu podawano przeważnie wino zmieszane z wodą w różnych proporcjach, co szczegółowo regulowały księgi zwyczajów. Wino „niechrzczone” czyli nie zmieszane z wodą podawano w dni świąteczne ale od tej reguły bywały ustępstwa na tyle częste, że stały się przedmiotem głośnych sporów i irytacji co surowszych przełożonych. Niemieszanie wina z wodą uznawano za dowód rozluźnienia obyczajów i nieszanowania dyscypliny zakonnej. Początkowo wino podawano w sporych naczyniach dla dwóch mnichów ale dość szybko wprowadzono indywidualne czarki i szklanki mieszczące porcję na jeden posiłek. Ich wielkość mówi nam o tym, ile wina dziennie spożywał zakonnik. Obliczenia mówią, że najczęściej było 1.5- 2 litry rozcieńczonego trunku ale bywało, że mnich wypijali 4 litry dziennie. Przekazy opisują szczególną staranność, z jaką pilnowano piwnicy do przechowania wina, co sugeruje, że przepisowe ilości niektórym nie wystarczały. Tak wielkie znaczenie tego napoju tłumaczy, dlaczego podstawową karą a także popularną formą pokuty był post o chlebie i wodzie.
Winogradnicy i winiarze mają niejednego patrona. Nie dziwi fakt, że wśród nich są święci mnisi, tacy jak Morand z Cluny, przeor klasztoru w Owernii a następnie Altkirch w Alzacji. Głównym patronem winiarzy jest św. Urban, papież żyjący w II wieku za czasów Aleksandra Sewera. W średniowieczu był niezwykle popularny, w jego dzień błogosławiono pola. Jego atrybutem jest między innymi winne grono leżące na księdze. Wspomnienie ś. Urbana przypadało 25 maja, dzisiaj, po reformie kalendarza liturgicznego jest obchodzone 19 maja. W dzień św. Jana Ewangelisty, 27 grudnia, w kościołach święcono wino. Za swojego patrona winogradnicy uznają również ś. Marcina z Tours, do dziś w niektórych rejonach Niemiec i byłej monarchii habsburskiej 11 listopada urządza się huczne zabawy połączone ze spożyciem młodego wina- ślad tego patronatu widoczny jest też w przysłowiu „Święty Marcin pije ino, wodę pozostawia młynom”. Wśród prawosławnych uznaje się za patrona winiarzy św. Tryfona Męczennika.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *