Press "Enter" to skip to content

Odzyskane: O tym, jak mnisi piwo błogosławionym napitkiem uczynili

To, co dziś nazywamy piwem i traktujemy jak napój alkoholowy przeznaczony do spożycia dla dorosłych, w celach głównie rozrywkowych i dla smakoszostwa, najczęściej niewiele przypomina starożytny i średniowieczny pierwowzór, choć istota produkcji się nie zmieniła. Piwo, jak sama nazwa wskazuje było powszechnym napitkiem. W średniowieczu, ze względów zdrowotnych, unikano picia surowej wody, gdyż zanieczyszczania biologiczne często wywoływały nieprzyjemne dolegliwości żołądkowe i dlatego, obok wina, zazwyczaj rozcieńczonego, naparów ziołowych i wody zaprawionej sokami owocowymi było podstawowym napojem ówczesnych ludzi, i to napojem „demokratycznym, gdyż pili je przedstawiciele wszystkich stanów. Zawierało ono ok. 0,5, najwyżej 1 procenta alkoholu, przypominało więc bardziej dzisiejszy podpiwek niż napój, który my nazywamy piwem. Bywało różne, często znacznie gęstsze niż współczesne. Napój ten sporządzano początkowo najczęściej w domu na własne potrzeby, ale popyt na szlachetniejsze gatunki sprawił, że zaczęło się rozwijać piwowarstwo na skalę, jakbyśmy dziś powiedzieli, przemysłową. I to dochodzimy do mnichów i ich piwnej historii.

Od samego zarania monastycyzmu zachodniego klasztory były nie tylko ośrodkami życia duchowego, ale i pełniły mnóstwo innych funkcji, w tym gospodarczych. Bywały wspólnotami bardzo dużymi, liczącymi, razem zer służbą i podopiecznymi, kilkaset sposób, więc musiały prowadzić ogromne gospodarstwa, by wszystkich wyżywić i jeszcze wspomóc potrzebujących pukających do ich furt. Prowadziły przez długi czas gospodarkę niemalże autarkiczną, na co złożyło się wiele przyczyn ale o tym może kiedyś przy innej okazji. W każdym razie mnisi na potrzeby własne oraz podopiecznych, gości i potrzebujących musieli produkować niemałe ilości wina i piwa. Bardzo szybko stali się cenionymi specjalistami w dziedzinie winiarstwa i piwowarstwa. Ich doświadczenie i wysiłki cenili nie tylko konsumenci ale i władcy, którzy korzystali z ich dorobku a także nadawali im liczne przywileje ułatwiające sprzedaż swoich wyrobów na rozwijającym się rynku i tym samym wsparcie kas klasztornych. Fabrykacja piwa była przez pewien czas przywilejem klasztorów, świadczą o tym liczne zachowane dokumenty, jak choćby najstarsze świadectwo na ten temat w postaci relacji jednego z przeorów Sankt Gallen /niestety, nie udało mi się znaleźć roku napisania owej relacji/. Produkcją cenionego piwa zajmowali się benedyktyni, cystersi, premonstratensi i wiele innych zakonów. To mnisi wprowadzając do technologii produkcji chmiel zmienili gęsty, fermentowany, nieklarowany wywar ze zboża czy też innych surowców /wyki, soczewicy/ w napój dużo lżejszy o pięknych barwach, bogatym smaku i świetnie się konserwujący, o różnej, ale nie przekraczającej raczej 2%, zawartości alkoholu. Udoskonalony napitek był podstawowym napojem na północy – tam nie rosła winorośl lub było ją trudno utrzymać a więc nie produkowano prawie wina – sprowadzano je z południa a więc było drogie.

Spożycie piwa było w klasztorach dość duże, co wynikało nie tylko z istotnych potrzeb ale i upodobań mnichów. Musiało to być sporym problemem, gdyż księgi zwyczajów wielu klasztorów szczegółowo regulują ile i kiedy można piwa wypić a nawet jakiego gatunku i mocy. Przewidywano różne sytuacje, także ekstremalne i tak księgi opisują jakie piwo dać na jałmużnę, jakie gościom a jakie i ile chorym. Na przykład w Cluny mnisi mogli pić piwo w dowolnych ilościach ale już Benedykt z Aniane ograniczył ściśle wysokość spożycia.

Piwa używano nie tylko jako napoju ale i sporządzano z niego potrawy- przykładem jest popularna w średniowieczu nie tylko w klasztorach polewka piwna czyli biermuszka a także leki i kosmetyki. Nie znalazłam żadnej informacji o tym, by te ostatnie sporządzano w klasztorach ale na pewno praktykowano lecznicze kąpiele w piwie, które pomagały na kłopoty ze skórą i wzmacniały słabowitych.

Jak widać, piwo odgrywało ogromną rolę w życiu mnichów i nie jest przypadkiem, że patronem piwowarów jest mnich benedyktyński święty Arnulf, zmarły w 1087 roku opat klasztoru Soissons a potem Oudenburga. Zwracał on uwagę na odżywcze i lecznicze właściwości tego napitku, zalecał je zwłaszcza w czasie zarazy, gdyż zauważył, że osoby regularnie spożywające piwo rzadziej chorują. Przedstawia się go z pastorałem zanurzonym w kadzi z piwem.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *