Ukraińska podróż po polską emeryturę

W 2012 roku podpisana została pomiędzy rządami Polski i Ukrainy umowa o zabezpieczeniu społecznym, która miała zapewnić Polakom ze wschodu wracającym do Polski emerytury, do których wliczone byłyby lata pracy na Ukrainie. Problem w tym, że jest ona bublem prawnym napisanym w taki sposób, że gwarantuje wszystkim Ukraińcom osiedlającym się w Polsce polską, wypłacaną z ZUS emeryturę całkowicie finansowaną przez polskiego podatnika. Rząd w Kijowie nie został na jej (umowy) mocy zobowiązany do przekazania aktywów czy refinansowania wypłacanych świadczeń. Wystarczy, by Ukrainiec mieszkał w Polsce, przepracował krótki czas zatrudniony legalnie, osiągnął wiek emerytalny i już – Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłaca świadczenie czterokrotnie wyższe od tego, które beneficjent mógłby otrzymać w swoim kraju bo lata przepracowane po obydwu stronach granicy zostaną zsumowane. Efekt – potężna fala imigrantów mających tylko jeden cel: wycyganić pieniądze.

Problem zresztą nie tylko dotyczy cwaniaków. Uczciwi Ukraińcy, którzy przyjeżdżają do pracy w Polsce też za jakiś czas osiągną wiek emerytalny i wtedy będą musieli dokonać wyboru: albo wracają do siebie i będę pobierać ukraińską emeryturę z ewentualnym dodatkiem z polskiego ZUS za lata przepracowane u na (co im się należy jako płatnikom składek) albo zostać w Polsce i dostawać emeryturę polską. Co wybiorą? Odpowiedź jest bardzo prosta, dokładnie to samo co wybrałby każdy z nas nie będący idiotą. A zapewniam, o naszych „przyjaciołach” z Dzikich Pól można wiele powiedzieć ale nie to, że są idiotami.

Warto w tym miejscu nadmienić, że umowę w imieniu Rzeczypospolitej podpisał Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy w rządzie Donalda Tuska. A rząd Beaty Szydło, mający podobno być „dobrą zmianą” sprawy nie tyka i zdaje się nie widzieć problemu. Ani tego ani żadnego innego związanego z Ukrainą.

Źródło: Rzeczpospolita

Udostępnij na:

4 comments

  1. Taaa. Ino patrzeć, jak podpiszemy jeszcze taką umowę z Rosją, Białorusią, Kazachstanem…Wszak stamtąd też mogą powrócić repatrianci. I będziemy mieć napływ kolejnych imigrantów zarobkowych przy okazji. A my, Polacy będziemy sobie mogli pozwolić na leżenie do góry jaj…, no, brzuchem. A tak poważnie i gwoli sprawiedliwości. Podobne umowy mamy z kilkoma innymi krajami, jednym z nich jest USA, a po wyjściu z Unii UK, na razie takowa umowa nadal między naszymi krajami obowiązuje. Nie wspomnę o całej Unii Europejskiej, gdzie ze dwa miliony Polaków zapierdziela. My też nie idioci i tamtejsze emki sobie mogą nasi obywatele pobierać. Można dodać tutaj tylko fakt, że przy podpisywaniu umowy z Ukrainą, nie stanowiło to jakiegoś problemu. Sprawa wypłynęła, gdy ktoś raczył (Kukizy?) policzyć skalę migracji naszych sąsiadów. I zaiste, zaczyna się problem. Autor sugeruje bierność rządu w tej sprawie, a ja nie wiem czy da się to odwrócić, czy chociaż renegocjować umowę. Wydaje mi się, że klamka raczej zapadła. Na koniec nieco optymizmu. Moim skromnym zdaniem, tychże cwaniaków raczej nie będzie wielu, wszak większość ukrów u nas to młodzi ludzie, raczej sześćdziesięciolatkowie nie przyjeżdżają. A skoro owi młodzi pracują i odprowadzają składki na FUS, to cóż…Należy się im jak świni koryto. Ale rzeczywiście liczba ew. objętych polską emeryturą nieco przeraża.

    1. Ps. Wspomniany przez autora warunek zamieszkiwania w Polsce. Jedynie tutaj można coś nakombinować, bo statut stałego pobytu, zamieszkiwania, to osobny rozdział. I możliwość kłody, którą można rzucić pod nogi świadczeniobiorcą.

    2. Jesteś, drogi Kolego, w mylnym błędzie. Z żadnym państwem UE nie mamy podpisanej podobnej umowy. Jeżeli na ten przykład pracowałeś w Niemczech dziesięć lat to będziesz dostawał z ich systemu kasę za te dziesięć lat i ani ojrocenta więcej. Bez względu na to gdzie mieszkasz. Zwyczajny układ – odprowadzałeś składki to za okres składkowy należy Ci się jak psu zupa. I kropka. Tego typu umowy mamy tylko z USA, Koreą Południową (nie bardzo wiem po kiego grzyba) i jeszcze paproma kraikami, nie pomnę teraz jakimi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *