Żubrza odyseja i następcy Goeringa

Był sobie żubr, który postanowił udać się na emigrację. Nie wiem czy znudziło mu się życie w Polsce, czy za granicą chciał polepszyć swoje warunki bytowe, czy też może po prostu postanowił zobaczyć większy kawałek świata. Nie miał paszportu zatem ograniczył się do strefy Schengen, przekroczył Odrę i znalazł się w Niemczech. Tak się skończyła jego wędrówka, bo natychmiast został zastrzelony przez niemieckich myśliwych, jego łeb ma trafić do muzeum a reszta cielska zostanie zjedzona przez przedstawicieli ubermenschów na jakimś festynie jako zagrycha do piwa.

Nie pisałbym o tym bo to rzecz normalna, po to są myśliwi by strzelać do zwierząt a państwo jest od tego by to strzelanie jakoś regulować przepisami prawa. Żubr niemieckiego prawa nie znał więc się wystawił na strzał. Całkowicie legalny wedle prawa obowiązującego za naszą zachodnią granicą. Tyle tylko, że ci sami Niemcy, którzy odstrzelili prawdopodobnie jedyny dziki okaz króla puszczy na swoim terytorium czepiają się nas za sposób gospodarowania Puszczą Białowieską i usiłują przed europejskimi sądami wymusić na naszym rządzie zaprzestanie wycinki drzew zarażonych kornikiem drukarzem. Hipokryzja straszliwa, od której aż ręce opadają z wizgiem na ziemię.

Gdybym był człowiekiem złośliwym to bym powiedział, że nasi przyjaciele zza Odry mają jakąś awersję do tych potężnych, rogatych stworzeń: kiedyś sam Herman Goering strzelał do nich w białowieskich ostępach (do innych stworzeń zresztą też), teraz jacyś jego następcy szybko skorzystali z okazji by ubić nieostrożnego, żubrzego turystę a i w majestacie europejskiego prawa próbują doprowadzić do sytuacji, w której nie będą one miały gdzie się podziać bo ich środowisko zostanie zeżarte przez groźnego szkodnika. Ot kochają Niemiaszki żubry jak kochali Żydów, Polaków i inne, mniej od siebie pańskie narody i stworzenia. Ale złośliwy nie jestem więc powiem tylko, że o żadną ochronę puszczy przed złowrogim ministrem nie chodzi a o wzięcie polskiego rządu pod but w każdej, nawet tak kuriozalnej sprawie. A żubr? No cóż, nie będzie rasie panów właził w oczy jakiś bydlak uzurpujący sobie prawo do bycia władcą puszczańskich ostępów, to mają przecież tylko niemieccy myśliwi biorący przykład z szefa Luftwaffe.

Udostępnij na:

2 comments

  1. No i gdzie są obrońcy praw zwierząt? Obrońcy gatunków zagrożonych? Obrońcy gatunków nieistniejących w Niemczech już od lat? Greenpeace, ONZ, PE/EU, KE/EU? I inne takie gównojady od protestów sponsorowanych?
    Zaiste… szambo. Szkoda słów.

    1. Tylko parę słów. Niemcy (rząd?) oficjalnie nie chcą żubrów na terytorium swojego kraju. Polska swego czasu proponowała im małe stadko rozrodcze, usłyszała nein. Może korniki by przyjęli?
      Ps. Bodajże Duńczycy wzięli od nas parę sztuk i cieszą oczy widokiem króla puszczy. Niemiecki ordnung nie zezwala jak widać, aby jakieś rogate, zagrożone wyginięciem bydło im hasało po lasach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *