Trójmorze jako szalupa

Niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble powiedział był na antenie radia ARD, że plan przedstawiony wczoraj przez szefa Komisji Europejskiej Jean Claude Junckera był konsultowany z frau reichskanzlerin Merkel i jest zgodny z niemiecką wizją Unii Europejskiej. Podstawą tegoż planu jest rozszerzenie strefy euro i wydzielenie dla niej osobnego budżetu – kraje, które nie zdecydują się na przyjęcie wspólnej waluty mają pozostawać na peryferiach Unii tworząc tzw. Europę Drugiej Prędkości. Nie ma zatem już najmniejszych wątpliwości: KE to niemiecka agenda a Unia Europejska jest niczym innym tylko narzędziem do reaktywacji Rzeszy. Trzeciej albo czwartej, liczebniki są w tym wypadku bez znaczenia – przecież analogia historyczna nasuwa się sama, znowu w Europie ma nastąpić podział na kraje wcielone i Generalne Gubernatorstwo będące tylko i wyłącznie rezerwuarem taniej siły roboczej, surowców, prostych półfabrykatów i tak dalej. Tym razem jednak wszystko to ma zostać zorganizowane w sposób „pokojowy”, w dodatku tak, by narody podbite zwierzchnictwo Berlina uznały za dziejową szansę i dar Opatrzności.

Na szczęście nie jest jeszcze za późno by Niemców zablokować albo chociaż ocalić Polskę przed nadmiarem unijnego szczęścia. Doskonałym narzędziem jest tutaj Międzymorze połączone wspólnym interesem i korelującą ze sobą polityką zagraniczną. Ja wiem, że oficjalna linia jest taka iż ma ono działać wewnątrz Unii Europejskiej, że nie ma być kontrą dla Brukseli ani działać przeciwko pozostałym państwom wspólnoty ale nie ma co owijać w bawełnę – choć nie mówi się o tym wprost Trójmorze zostało pomyślane jako szalupa ratunkowa na wypadek gdyby kapitan i majtkowie dowodzący głównym statkiem nawiercili tyle dziur w dnie, że zatonięcia nie dałoby się już powstrzymać. Albo gdyby chcieli nas wysadzić za burtę co w obecnej sytuacji wcale nie jest takie niemożliwe. Otóż my musimy tę szalupę wybudować, wsiąść do niej i samemu, z własnej woli i czym prędzej odpłynąć od burty kolosa, zanim będzie za późno i powstanie wir, który pociągnie nas na dno razem z nim.

Żeby to się udało Trójmorze musi być silne gospodarczo, niezależne politycznie i na tyle potężne militarnie żeby nikomu nie przyszło do głowy rozbić go siłą. To nie są, wbrew malkontenckim jojczeniom przeciwników spod znaku internacjonalistycznej lewicy i brukselskich liberałów, rzeczy nie do osiągnięcia jednak warunkiem jest dogadanie się poszczególnych krajów co do wspólnego interesu. Jeden punkt wspólny już jest – amerykański gaz i idea połączenia rurociągiem gazoportów w Świnoujściu i na chorwackiej wyspie Krk co uniezależniłoby nas wszystkich od rosyjskich dostaw surowca i niemieckiej infrastruktury przesyłowej. Jeżeli do tego dołożymy wspólny sprzeciw wobec brukselsko – berlińskiej hegemonii i zacieśnianie sojuszniczych stosunków wojskowych to wybudujemy platformę, na której można będzie zacząć stawiać tę naszą szalupę. A kto wie, może po czasie stworzymy nawet okręt mogący się skutecznie ostrzeliwać i bronić przed atakami…

Udostępnij na:

5 comments

  1. Idea zaprawdę piękna i faktycznie (teoretycznie) realna. Sporo jednak jest do zrobienia, żeby i praktycznie realną pozostała. Jeśli Brukseli (Berlinowi) uda się „wyrwać” z planów Intermarium choć jeden kraj do tego niezbędny – to będzie duży problem. A instrumentów do tego nie brakuje. Wystarczy skorumpować odpowiednio elity polityczne jakiegoś kraju i w ten sposób tanim kosztem zablokować rozwój idei na kilka lat. A to może de facto oznaczać jej storpedowanie. Bo „czas to faszysta” i nie zaczeka – aż ktoś się namyśli… czy uciekać.

  2. Zastanawiam się, co by było, gdyby w każdym kraju branym pod uwagę w intermarium, lub do niego aspirujących ogłosić w tej sprawia referendum. Gdyby okazały się wiążące i jednomyślne, korumpowanie jakiegoś rządu, wskazane przez eszeta, byłoby bez sensu. Poza tym można by było na początek stworzyć „małe, okrojone” międzymorze. Wystarczy v4 plus np. Rumunia, Chorwacja czy Słowenia. To już byłaby niezła szalupa. Potem, co rozsądniejsze kraje mogłyby ją rozbudowywać. Myślę, że odpowiednia polityka międzymorza vs upadająca unia, mogłaby przyciągnąć dodatkowych marynarzy, dotąd sceptycznie nastawionych do tej wizji.

    1. Z jednej strony dobry pomysł, z drugiej jednak trzeba pamiętać o jednym – by Międzymorze zadziałało musi stanowić lądowe połączenie pomiędzy Polską i Chorwacją by można było bez przeszkód połączyć obydwa gazoporty (czyli Świnoujście i Krk) jedną rurą. Na tym opiera się cały interes, bez tego będzie tylko kolejnym związkiem państw służącym wyłącznie politykom, którzy będą sobie mogli poględzić.

      1. Otóż to!
        „Korytarz Północ – Południe połączy Terminal LNG w Świnoujściu oraz Gazociąg Bałtycki/Baltic Pipe, przez południową Polskę, Republikę Czeską, Słowację i Węgry z proponowanym terminalem Adria LNG w Chorwacji.” (doniesienia prasowe)
        Nie na darmo makrela szczuje swego ratlerka: makarona przeciw Polsce i wysyła go do krajów Intermarium na przeszpiegi.

      2. Czy mnie się źle wydaje, czy też Węgry graniczą z Chorwacją? A wspomniałem w swoim komentarzu o v4 jako „pewniaki”. Madziary również graniczą ze Słowenią. Jest międzymorze zatem? Chorwacja, przypominam, ze swoją prezydent nie wyklucza możliwości akcesu w plan międzymorski…Więc droga lądowa jest jak najbardziej możliwa do realizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *