Uprzywilejowana pozycja ukraińskich pracowników w Polsce

W ubiegłym, 2016 roku polscy przedsiębiorcy wyrazili zamiar zatrudnienia ponad 780 tys. cudzoziemców z czego ogromną część stanowili obywatele Ukrainy. Pozornie nie ma w tym niczego złego, w wielu branżach Polacy nie chcą pracować i łatanie dziury przy pomocy imigrantów zarobkowych jest całkowicie zrozumiałe. Kłopot zaczyna się wtenczas gdy państwo zaczyna ułatwiać a nawet dotować zatrudnianie cudzoziemców sekując w ten sposób pracowników polskich…

Tak dzieje się w przypadku Ukraińców. Przede wszystkim procedura przyjęcia do pracy została uproszczona: wystarczy w Powiatowym Urzędzie Pracy złożyć oświadczenie o zamiarze zatrudnienia przybysza zza wschodniej granicy i już można podpisać z nim umowę o pracę. Prosto i sprawnie, bez wszechogarniającej nasz kraj biurokratycznej hydry. Drugą i znacznie groźniejszą rzeczą jest możliwość uzyskania dotacji do wynagrodzenia rzeczonego przybysza, której górna granica wynosi aż osiemset złotych miesięcznie. Jest to ewidentne uprzywilejowanie konkretnej grupy społecznej na rynku pracy – a co za tym idzie dyskryminowanie pozostałych grup, które żadnymi przywilejami się nie cieszą i muszą radzić sobie same zdane na własne siły.

Popatrzmy na problem z punktu widzenia przedsiębiorcy: wypisanie jednego papierka to parę minut pracy sekretarki (albo własnej, bez znaczenia) w zamian za co można zatrzymać w kieszeni osiem szeleszczących banknotów stuzłotowych miesięcznie. Kusząca rzecz, prawda? Dlaczego zatem wspomniany przedsiębiorca, dla którego nadrzędnym celem jest korzystny rachunek ekonomiczny jego firmy nie miałby zwolnić pracujących Polaków a na ich miejsce przyjąć obywateli Ukrainy? Liczy się opłacalność a w przypadku małych firm zatrudniających kilkoro pracowników tysiąc sześćset czy dwa tysiące czterysta złotych miesięcznie to często być albo nie być. Skoro państwo nie chce obniżyć kosztów pracy ale w zamian dopłaca do konkretnego pracownika to trzeba korzystać z okazji póki można.

Tyle tylko, że w ten sposób powiększy się bezrobocie wśród Polaków o czym rząd, głosząc swoje optymistyczne wyniki gospodarcze w ogóle nie chce pamiętać. Póki co wskaźnik ludzi pozostających bez zatrudnienia jest najniższy od roku ’89 jednak przy takiej polityce bardzo szybko może się to zmienić. Mam nadzieję, że to po prostu głupota i krótkowzroczność a nie celowe działanie – nie chciałbym nikogo o nic oskarżać ale wszystko to sprawia wrażenie jakby rząd Prawa i Sprawiedliwości chciał nadal wypychać Polaków za granicę a na rodzimym rynku zastąpić ich Ukraińcami. A patrząc całościowo na polską politykę wobec naszego wschodniego sąsiada rodzą się w mojej głowie bardzo brzydkie podejrzenia…

Udostępnij na:

2 comments

  1. Autorze w mojej ,podejrzewam że jeszcze gorsze ( o indolencji a własciwie głupocie polskiej polityki zagr. wzlędem Ukrainy jako takiej i jej wszystkich zapędów neobanderowskich,roszczeniowych i antypolskich kresowych nie mogę spokojnie pisać ,bo za dużo musiałbym operować niecenzuralnymi określeniami, ale nie wolno nam zapominać o wszystkich ,najgorszych ,ciągle istniejących ukraińskich „demonach”.

  2. Nie znam sprawy. Ale wiem, jak to wygląda w Niemczech: w uzasadnionych przypadkach , kiedy ktoś (bez względu na pochodzenie) ma trudności ze znalezieniem pracy – też jest stosowana zachęta dla pracodawcy w podobnej formie, przeważnie na rok czasu. Dla ułatwienia startu w życie zawodowe dla potencjalnie dobrze rokującego pracownika. Jest to jednak obwarowane paroma warunkami i stosowane dopiero po wielu (kilkudziesięciu) nieudanych próbach samodzielnego lub wspomaganego przez urząd pracy – znalezienia pracy przez samego bezrobotnego. W dodatku próby te muszą być udokumentowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *