Wypędzeni z Gazety Wyborczej

Bartosz Wieliński, „dziennikarz” Gazety Wyborczej, pobiegł był ze skargą do Niemca. Ściślej rzecz ujmując do Bernda Fabritiusa, szefa Związku Wypędzonych, który zrzesza przedstawicieli „rasy panów” uważających się za ofiary wojny w ogólności i Polski w szczególności. W tej sytuacji przestaje dziwić fakt, że poseł mocno promowanej przez środowisko pana Bartosza Platformy Obywatelskiej, niejaki Szczerba, ogłosił niedawno iż „świętowaliśmy napaść Niemiec na Polskę”. Skoro świętują napaść to w rocznicę pogonienia urządzają pewnie konsolację opłakując swoje utracone zdobycze, które im się przecież słusznie należały. Jasnym też się staje dlaczego środowisko Gazety tam ostro przeciwstawia się żądaniom reparacji wojennych dla Polski, które są niczym innym jak tylko zadośćuczynieniem za koszmar, jaki nam nasi zachodni przyjaciele zgotowali 78 lat temu – tylko patrzeć, jak na łamach ukaże się apel wypłaty odszkodowań dla Niemców za majątki utracone po ’45 roku na ziemiach polskich…

A może rzecz jest prostsza niż się wydaje? Może ciemiężona przez złowrogi rząd „niezależna” Gazeta Wyborcza, ostatnie wolne medium w  PiS-owskiej dyktaturze, próbuje zgłosić swój akces do Związku Wypędzonych? Swoją gdańską siedzibę już musiała zastawić, jeżeli nakład jeszcze trochę spadnie to będzie się musiała wynieść ze swojej głównej kwatery na ul. Czerskiej w Warszawie i z potężnego, opiniotwórczego medium stanie się zbiorowiskiem „dziennikarzy tułaczy” gotowych oddać się w służbę każdemu, kto zapłaci parę groszy na flaszkę i fajki.

No dobra, sprawa jest poważna, koniec jajcowania. Pan Fabritius z troską pochylił się nad żalami red. Wielińskiego i ogłosił, że zrobi wszystko co w jego mocy by pomóc. Nie bardzo jestem w stanie sobie wyobrazić jak by to mógł zrobić, być może zechce wrócić do metod stosowanych przez jego kolegów parędziesiąt lat temu, ale nie wyprzedzajmy faktów i skupmy się na konkretach. Szef Związku Wypędzonych jest przy okazji prominentnym politykiem CSU, bawarskiego klonu chrześcijańskich demokratów współrządzącego z ogólnoniemiecką CDU. I jako taki publicznie, po żalach Bartosza Wielińskiego, powiedział co następuje: „Z wielkim niepokojem obserwuję  postępujące ograniczenie wolności prasy u naszych polskich sąsiadów”. Szczerze powiem, że nieco mnie przytkało. O ile wiem to nie w Polsce dziennikarze są skazywani na karę więzienia w zawieszeniu za publikowanie autentycznych zdjęć – co spotkało niejakiego Michaela Sturzenbergera za to, że na swoim profilu w mediach społecznościowych pokazał fotografię Adolfa Hitlera w towarzystwie Mihammada Amina al-Husajniego, wielkiego muftiego Jerozolimy z czasów drugiej wojny światowej. To nie w Polsce media mają zakaz informowania opinii publicznej o wybrykach gości frau Reichskanzlerin Angeli Merkel i gorliwie się do tegoż zakazu stosują. Może zatem szef towarzystwa ofiar wojny rzuciłby łaskawym okiem na własny kraj i odwalił się od mojego, bo w Polsce nic złego się nie dzieje – na co dowodem jest chociażby ten fakt, że macierzysty periodyk pana Wielińskiego może pluć na rząd, oczerniać ministrów i łgać na potęgę całe dnie bez żadnych konsekwencji.

No chyba, że wolność prasy wedle pana Fabriciusa to ta, która obowiązywała w czasach świetności jego kolegów ze Związku? Jeżeli tak to chyba powinien uderzyć do panów Michnika (szefa Bartosza Wielińskiego) i Lisa by zmienili nazwy swoich periodyków odpowiednio na „Volkischer Beobachter” i „Der Sturmer”. Treści zmieniać nie muszą, jest dokładnie taka jaką być powinna…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *