Schulz szczeka, karawana jedzie dalej

„Finansujemy rolnictwo, finansujemy budowę dróg w Rumunii i Bułgarii, finansujemy regionalny rozwój w Polsce, a kraje te mówią nam: wasza migracja, wasza polityka wobec uchodźców nic nas nie obchodzi. Tak dłużej być nie może” – powiedział podczas wczorajszej debaty z Angelą Merkel kandydat socjalistów na kanclerza Rzeszy Martin Schulz. I zagroził, że albo zgodzimy się na relokację i przyjęcie gości zaproszonych przez Niemcy albo odbiorą nam pieniądze. No cóż, mogą spróbować, wtedy my olejemy unijne składki i wyjdziemy na swoje a nawet będziemy mieli nadwyżkę, bo już jesteśmy płatnikiem netto i odprowadzamy do wspólnotowej kasy więcej niż bierzemy.

Zresztą nie ma się co zastanawiać nad tym co będzie, Schulz może sobie szczekać ile wlezie i tyle na tym zyska, że zachrypnie. Zablokować raz przyznanych funduszy się nie da, potrzebna byłaby zmiana traktatów a na tę musielibyśmy wyrazić zgodę także my – by to zrobić nie wystarczy już 27:1, musiałoby być 28:0. Serio Schulzowi się wydaje, że polski rząd klepnąłby coś takiego? No, może gdyby premierem był Grześ Schetyna albo inny Budka dałoby się sprawę załatwić, ale na szczęście szefem rządu jest Beata Szydło zatem możemy spać spokojnie.

Załóżmy jednak, że uda się Polsce odebrać prawo głosu w Radzie Europejskiej, do czego dążą Niemcy z Francją. I co? I psinco, i tak nie uda się uzyskać jednomyślności bo co mądrzejsi przywódcy zdadzą sobie sprawę z tego, że taki precedens prędzej czy później uderzy w nich przy pierwszym lepszym sporze z Unią Europejską albo Niemcami. Krótko pisząc karawana, choć nieco pokłócona, jedzie dalej a uzurpujący sobie prawo do roli przewodnika Martin Schulz może sobie co najwyżej powrzeszczeć i powyrywać włosy z własnej, dość lichej, brody.

Swoją drogą ja osobiście Martinowi Schulzowi kibicuję, z polskiej perspektywy lepiej żeby szefem państwa usiłującego wziąć nas pod swój but był idiota.

Udostępnij na:

11 comments

  1. Ten stary pijak Schulz nie ma szans na wybór, zapewne został wystawiony do kandydowania jako łatwy do odstrzału cel. Jego brednie są tak prymitywne, że mało kto da się na nie nabrać – nawet wśród jego ziomków.

    1. Ja bym nie przesądzał, choć też mi się wydaje, że bie ma szans. Czy go ktoś wystawił czy ma gość przerost ambicji to pytanie zasadne, ale wątpię byśmy otrzymali ba nie odpowiedź. Zresztą jedno drugiego nie wyklucza.

      1. On o tyle nie ma szans, że jak wspomniałeś, zwłaszcza eszet dodając jego niewątpliwe przywary, jest postrzegany jako idiota. Nikt z myślących, nawet Niemców , nie ma wątpliwości, że jest alkoholikiem. Czyli zryty beret przez etanol. Ale makrela, mimo że narozrabiała, lepiej postrzegana jest przez elektorat. Poza tym, jaką niemiaszki mają opcję? Dno, lub inne dno. Nie widzą powierzchni, o czym wskazują sondaże. Biedne germany…Jak w Polsce, ma ktoś inną wizję, to i tak wybierają mniejsze zło. Bo tak pokazują wskaźniki. Albo on, albo ona. Cuda rzadko się zdarzają. I słuszna uwaga, nie przesądzajmy. Choć w USA miała wygrać miła pani, a wygrał miły pan. Cud?

        1. Nie Andy, to nie cud – ale wybory w USA, gdzie naród ma o wiele większy, realny wpływ na wyniki wyborów, niż w Niemczech. Tu nie ma miejsca na cuda, chyba żeby chodziło o „cud nad urną” 😉
          Wybory w Niemczech, jak do tej pory – to wyjątkowo prymitywny spektakl. Zwłaszcza, jeśli chodzi o najwyższy urząd w państwie. Cenzura pod wszelkimi postaciami, propaganda totalna – a na wszelki wypadek: wystawienie kandydatur z góry przesądzających o wyniku głosowania. Matrix prawie doskonały. Zapomnij o przypadkach, to nie zdarza się na zachód od Odry.

          1. Daję wiarę w to co piszesz. Nie znam tamtejszych reali, ale sądzę,że wiesz o czym mówisz. Czekamy jak resztka niemieckich patriotów ( wielcem ciekaw czy jeszcze tacy są) wystąpi przy wyborach. Co nie zmienia faktu, że biedacy nie mają jakiegoś większego wyboru…

  2. Jeszcze raz do tematu wyborów kanclerskich w D: coś jest na rzeczy z tym Schultzem. Po debacie telewizyjnej wprawdzie wielu komentatorów zwracało uwagę na to, że pytania do obojga kandydatów były zdecydowanie „ustawione” wcześniej, ale ci sami twierdzili – że to Schulz wygrał. Właściwie taki był właśnie ton wypowiedzi większości obserwatorów debaty, że Merkel przegrała z kretesem. Z drugiej strony – padały opinie, że kanclera wcale nie musi dobrze wypaść w takim starciu, bo jej dotychczasowa praca na tym stanowisku przemawia na… jej korzyść. Dotychczasowe dobre wyniki finansowe państwa zostały jej zaliczone na plus. Tak, tak moi Państwo – bo niby skąd wzięły się pieniądze dla tzw. uchodźców, jak nie z rabunkowej polityki Niemiec względem krajów drugiej prędkości? (Patrz: Grecja i niemieckie banki, dla których cała Europa pośrednio się składała na spłatę greckich długów).
    Tak się kruszy ciasteczka… 😉

    1. I właśnie dlatego Niemcy tak cisną na nas. Jeżeli idea Trójmorza stanie się faktem to być może są to ostatnie lata tak dobrych wyników finansowych Niemiec i ich nadwyżki budżetowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *