Francja, dziwka Niemiec

Prezydent Macron napyskował na Polskę i dostał w dziób od premier Beaty Szydło. Szybko i bez owijania w bawełnę zostało mu wytłumaczone językiem mniej więcej dyplomatycznym czym powinien się zająć i gdzie może nas pocałować. Świetnie, ale jest pewien drobny kłopot…

Otóż moim skromnym zdaniem Macron nie działa sam, nie był to wyskok bezczelnego smarkacza ale starannie zaplanowana akcja kierowana z Berlina. To frau reichskanzlerin Merkel umyśliła sobie, że napuści na Polskę narcystycznego gówniarza wychowywanego przez babcię a sama postoi sobie z boku uśmiechając się dobrotliwie. Umyśliła sobie, że w ten sposób upiecze dwie pieczenie przy jednym ogniu: dokopie Polsce, która zerwała się ze smyczy i nie chce już być niemieckim wasalem oraz wystawi na strzał Macrona zdejmując z siebie odium pierwszego, nazwijmy to delikatnie, przeciwnika Polaków.

A gra idzie o wielką stawkę, o odnowienie sojuszu niemiecko -rosyjskiego rozgrywającego Europę Wschodnią i wielkie pieniądze zarabiane na ruskim gazie. Czyli, krótko pisząc, o rozmontowanie idei trójmorza wspieranej przez Amerykanów i zagrażającej energetycznym (choć nie tylko) interesom Niemiec i Rosji. Interesom, za którymi jak zawsze w przypadku tych dwóch „starych kumpli” stoi próba zapabowania nad państwami i narodami stojącymi niżej w ich, dość specyficznej, hierarchii ważności.

Podczas niedawnej kampanii wyborczej we Francji Marin LePen powiedziała wprost: „Francją i tak będzie rządzić kobieta – albo ja, albo Angela Merkel”. Francuzi dokonali wyboru i zrobili ze swojego kraju dziwkę Niemiec. W dodatku dziwkę tanią, która nie zarobi ani kopiejki a jedynym skutkiem będzie powolna śmierć, skutek syfilisu rozłażącego się po organizmie. Macron zamiast go leczyć cieszy się niczym głupi do sera i wrzeszczy: no dobra, Francja jest chora, ma krosty na twarzy ale patrzcie, Polska ma katar i sie osmarkała. No cóż, Polska może i faktycznie trochę kicha ale ma chusteczkę i umie z niej skorzystać. A Francja boi się zastrzyku z penicyliny twierdząc przy tym, że go nie potrzebuje. Jej wybór.

Udostępnij na:

6 comments

  1. Ciekawe podejście do sprawy. Mógłbym nawet się z takim komentarzem zgodzić, ale też patrzę w oczy Macrona. I widzę u niego po pierwsze panikę, po drugie niejaką megalomanię, jak u poprzedników. Chce ich ten „gówniarz” przebić? Miast, jako rasowy polityk, najpierw rozeznać teren, rozpoznać przeciwnika, już przeszedł do natarcia. Cóż parę cm. większy od Napoleona, to i większy się czuje. W porównaniu do Marylki Le Pen, może ją co najwyżej poniżej kolan pocałować, bo wyżej już by mu chyba nie pozwoliła. Zresztą za młoda chyba jest? Bynajmniej nie uważam, że owa niewiasta byłaby lepszym prezydentem, ale moim zdaniem ma o dwa jaja więcej, niż jakiś Macron. Niech to będzie problem żabojadów, nasza PBS i MSZ już mu gębę utarło. Raczej nie z kataru, jak sądzę…
    Twoja sugestia, że makrela w sosie własnym się poczuła mając takiego przydupasa, tchnie jednak trochę jak teoria spiskowa. Wydaje się, że ta „urocza” dama ma większe teraz problemy, niż wojna z Polską czy innym krajem wyszehradzkim. Co nie zmienia faktu, iż możesz mieć 100 % racji. Hm…Może zaiste próbuje swoją klęskę zrzucić na nieszczęśnika, co zamierza rządzić drugim gospodarczym krajem w UE?

  2. Po obecnym wykupie prze szwabów wszystkich zdeponowanych dotychczas we francji depozytów złota (zresztą nie tylko u nich) ten makronowski „buldog francuski” będzie służył w każdym aportowaniu,swej niemieckiej frau,do, jak mam nadzieję ,rychłego swego końca( po 100 dniach 14% poparcia). Na miejscu premier przytoczyłbym zresztą słowa poprzednika makrona ,niejakiego sarkozego o możliwości niezabierania głosu i siedzeniu cicho- pasowałoby jak ulał do tej francy ,no ale kilka milionów ubogich intelektualnie franców go wybrało więc myślę że będą mieli to na co zasługują.
    Acha i dorzuciłbym potencjalnie na przyszłość społeczny bojkot fr.sieci handl. w Posce.

  3. To Makrela rozpoznała teren i wysłała Makarona jako mięso armatnie – na front. A nuż uda mu się coś ugrać… (kto wie?)
    A co do gradacji problemów: „wojna z Polską czy innym krajem wyszehradzkim” to nie jest tylko i wyłącznie lokalny problem naszej Blondi-M., ale szerzej – utrzymania czy rozszerzania sfery wpływów. Wojna o rynki energetyczne trwa.
    Amerykanie atakują:
    http://www.energetyka24.com/649013,czy-amerykanskie-lng-jest-atrakcyjne-cenowo-komentarz
    Rosjanie kontratakują:
    http://www.energetyka24.com/649794,siedem-tysiecy-mil-arktycznej-zeglugi-rosjanie-rozpoczeli-gazowa-kolonizacje-azji-komentarz

    1. @ eszet. Macronowi nic nie da się ugrać, dostał już liścia od naszej brożki. I może nas , Polaków w niemyty tyłek pocałować. Bynajmniej tak to widzę. Gorsza jest ta makrela. To nie pionek, to poważny polityk, zęby już pewnie zjadła walcząc o über alles. I jak sądzę, walczyć będzie dalej. Ale jak napisałeś, nie ona jedna interesy widzi w „naszej grupie”. Kto by pomyślał, że takie skromne kraje V4 będą powodem rywalizacji o wpływy? A walka właśnie o nas chodzi. O grupę wyszechradzką.
      @ Wibo, nie wiemy o co chodzi z tym złotem niemieckim, bodajże drugim po amerykańskim. Skąd tyle tego mają? Oto jest pytanie. Bojkot sieci francuskich? Doskonały pomysł. ale on jest pomysłem właśnie ichnich. To oni bojkotują zachodnie produkty, i są w tym nieźli. Jakoś Francuzi nie jeżdżą volkswagenami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *