Wyjaśnienie MSZ w związku z artykułem „Rząd reparacji od Niemiec nie popiera” opublikowanym na łamach „Gazety Wyborczej”

„Gazeta Wyborcza” piórem niejakiego Piotra Żytnickiego popełniła publikację p.t. „Rząd reparacji od Niemiec nie popiera”. Nie będę cytował tego steku kłamstw, kto chce sobie przeczyta tutaj: http://wyborcza.pl/7,75248,22240525,rzad-reparacji-od-niemiec-nie-popiera.html?disableRedirects=true

Komentować też nie będę, przedstawię w zamian pełne oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą, byście je Szanowni szeroko kolportowali. Niech łgarstwo pajacyków Michnika ucieknie czym prędzej na swoich krótkich nóżkach.

Wyjaśnienie MSZ w związku z artykułem „Rząd reparacji od Niemiec nie popiera” opublikowanym na łamach „Gazety Wyborczej”

W związku z publikacją „Gazety Wyborczej” pt. „Rząd reparacji od Niemiec nie popiera” z dnia 17 sierpnia 2017 r., Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyjaśnia, co następuje:

 

1.       Ministerstwo Spraw Zagranicznych, w swojej odpowiedzi na interpelację posła Adama Ołdakowskiego, przywołuje m.in. stanowisko rządu RP z 2004, stwierdzając, że nie uległo ono zmianie. Od tamtego czasu bowiem nie były podejmowane formalno-prawne decyzje w tym zakresie. Sformułowanie to jest wyłącznie opisem istniejącego stanu faktycznego. Nieuprawnione jest więc wyciąganie z niego wniosku, że obecny rząd „podtrzymuje” stanowisko z 2004 r. bądź, że „nie popiera reparacji”.

 

2.       We wspomnianym piśmie mowa jest także o wcześniejszej uchwale Rady Ministrów PRL z 23 sierpnia 1953 roku. MSZ zaznacza, iż „[…] polska doktryna skłania się ku stanowisku”, iż oświadczenie to „stanowi wiążący, jednostronny akt Państwa Polskiego – podmiotu prawa międzynarodowego”. MSZ jednocześnie podkreśla, iż „niektórzy przedstawiciele polskiej doktryny podważają takie rozumowanie”.

 

3.       W tej samej odpowiedzi poseł Adam Ołdakowski został poinformowany, iż „obecnie z uwagi na oświadczenie z 1953 r. oraz jego potwierdzenie przez rząd RP w 2004 r. możliwość skutecznego wystąpienia z roszczeniami reparacyjnymi wymaga dalszych analiz”. Obecnie MSZ, wspólnie z innymi instytucjami państwowymi, kompleksowo bada  przedmiotową problematykę. Na ten temat właśnie wypowiadał się Minister Witold Waszczykowski podczas wywiadu dla telewizji internetowej „wPolsce.pl”. Stwierdzenie to pozostaje aktualne.

 

 

Biuro Rzecznika Prasowego
Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Udostępnij na:

2 comments

  1. Sumarycznie rzecz biorąc, Polska jest najbardziej poszkodowanym krajem po II W.Św. Polska nigdy oficjalnie nie zrzekła się reparacji wojennych od kontynuatora trzeciej rzeszy, czyli dzisiejszej RFN. Polska ma pełne prawo owych odszkodowań żądać, a fryce mają pełne prawo mieć nieco portki obesrane. Michnik może nawet w galoty narobić, kiedy takie żądania nasz rząd wysunie. Przepierze się. Moim skromnym zdaniem, nie pińcet plus, nie nowe nagrania u sowy, nie jakieś rewolucyjne, socjo-coś tam działania, ale owe reparacje powinny być motorem napędowym dla polskiego rządu. Tyle w temacie. Tak nam dopomóż Bóg.

    1. Idę lulu, ale nie byłbym sobą, gdybym jeszcze parę słów nie dodał. Niemcy po pierwszej, tzw. wielkiej wojnie, nigdy jej nie przegrali. Oni zawarli porozumienie o zawieszeniu działań wojennych, związane to było oczywiście z kapitulacją. Ale jakie straty ponieśli Niemcy w tej wojnie? Mnóstwo młodych, poległych żołnierzy, ok. A kraj? Nietknięty…Reparacje jakie zaczęli wypłacać omal nie doprowadziły ich kraju do katastrofy finansowej, czyli do niewypłacalności. Jak z bankami…Doprowadziło to do zajęcia przez Francuzów bodajże strefy Saary. Za niepłacone reparacje. Piszę z pamięci, więc wybaczcie błędy w interpretacji historycznych. Co to dało w sumie? Nic..Przyszedł niejaki Hitler i sprawę rozwiązał, nawet będąc w więzieniu. Jeszcze parę liczb (proszę o wybaczenie w ew. błędach).Niemcy uzyskując potęgę pozwalającą na rozpoczęcie kolejnej wojny, stracili na wszystkich frontach ok. 9 mln. ludności. Rosjanie przyznają się do grubo ponad 20 mln. Alianci zachodni, po wyprowadzeniu II frontu mówią o kilkuset poległych. Polacy stracili ponad 6 mln. obywateli i w zasadzie wszystko co zbudowali po pierwszej wojnie. Nie wspomnę o totalnie zniszczonej Warszawie i reszty kraju. I wisienka. Po drugiej, idiotycznej próbie pokazania światu jakie Niemcy są über alles, już nie było tak jak za pierwszej. Niemcy doznali niezwykłych strat (naloty), mieli totalnie zrujnowany przemysł. Kwiat młodzieży poległ w stepach rosyjskich i w innych regionach. Jak dźwignęli się z takiej klęski? Otóż nie płacąc reparacji ( poza Rosją?), bo alianci nawet nie wiedzieli jak owe reparacje uzyskać. Niby od kogo, od gwałconych, szabrowanych, rozkradanych obywateli kraju co wojnę wywołał? Wiemy, najpierw Jałta, potem Poczdam, dufni z siebie zwycięzcy podzielili Europę, nie do końca może tak jak chcieli. Ale czas! Pogonił wszystkich i stało się jak stało. Teraz mamy największą gospodarkę europejską (niemiecką, cud jakiś?), więc nadszedł czas, aby z tych miliardów dochodu netto coś urwać. Należy się nam. Szczególnie nam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *