Pogarda zaplanowana

Dziś o dwóch sprawach, które choć wydają się ze sobą niezwiązane to mają jeden wspólny mianownik – pogardę dla Polskich Bohaterów, którzy za naszą Ojczyznę przelewali krew i do samej naszej Ojczyzny.

Na profilu instagramowym marki Tiger produkującej napój energetyczny pojawiła się obrzydliwa reklama szkalująca Powstańców Warszawskich. Kto chce może sobie sam wyszukać, wójek Google pomoże, ja nie będę plugawstwa powielał. Ukazała się dokładnie pierwszego sierpnia, w dniu kiedy wszyscy składamy hołd ich ofierze. Kiedy wybuchła afera grafikę usunięto, prezes firmy Maspex (właściciela marki) wyraził ubolewanie a na konto Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej przekazano w ramach „zadośćuczynienia” pół miliona złotych. Piękna zagrywka i straszliwy pic. Gdy się prześledzi profil Tigera od razu widać, że podstawowym zamysłem marketingowym jest tam ciężka prowokacja, ludzie odpowiedzialni musieli wiedzieć, że prędzej czy później coś wybuchnie i za wczasu się na to przygotpwali. Te pieniądze były z góry założonym kosztem kampanii reklamowej firmy, której cel był prosty – wszyscy popełniamy błędy ale tylko my potrafimy się do nich przyznać i je naprawić. Ktoś sobie wymyślił, że naplucie w twarz i przeproszenie za to wizerunek marki wzmocni, że konsumenci docenią gest dostrzegając, że gigant jest taki jak oni. Cyniczne zagranie nie mające niczego wspólnego z rzeczywistym żalem.

Druga sprawa to zagrywka prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zwanego w niektórych kręgach „Budyniem”. Otóż w tym pięknym, portowym mieście tramwaje otrzymują imiona zasłużonych mieszkańców. Bardzo chwalebna inicjatywa, tyle tylko że nowemu nabytkowi nadano imię niejakiego Adolfa Butenandta, wybitnego naukowca, noblisty z dziedziny chemii… który, niestety, od roku 1933 był członkiem NSDAP, pracował na rzecz niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i współpracował na kanwie naukowej (miejmy nadzieję, że tylko naukowej) z osławionym doktorem Mengele. Prezydent Adamowicz problemu nie widzi, dla niego noblista to noblista a reszta jest przecież tylko drobnym, życiowym błędem, które każdemu się zdarzają. Nie zakładam od razu złej woli pana prezydenta, skądże, być może czlowiek mający problemy z pamięcią i nie potrafiący się doliczyć własnych mieszkań oraz kont bankowych serio myśli, że NSDAP to był klub miłośników czarnych mundurów i nic poza tym. Ale są jeszcze chyba w gdańskich władzach ludzie mający we łbach odrobinę rozumu, zdający sobie sprawę z tego co właśnie jako włodarze miasta zrobili?

Swoją drogą jeżeli Adamowicz faktycznie ściągnie zapowiadanych „uchodźców” to załatwi takie multikulti o jakim nawet marzyć nie mogą mieszkańcy Paryża, Berlina czy Btukseli – semici będą jeździć tramwajem imienia nazisty po ulicach poświęconych komunistom… jako że dekomunizacji też się pan „Budyń” sprzeciwia…

Udostępnij na:

4 comments

  1. Co do Tigera nie dodałeś jednej istotnej sprawy. Marketing, reklama, zamieszanie wokół tego wszystkiego . Po co? Część wyjaśniłeś, ale należy dodać do tego zwykły pijar. Obrazowo pisząc, nie zwrócisz uwagi na psa, dopóki Ci portek nie potarga. Rzucając taką reklamę, przewidzieli konflikt, ale przewidzieli też, że pół cywilizowanego świata usłyszy o jakimś Tigerze. I głupie pół melona zwróci się w sklepach, bo oczywiście teraz nie Red Bull, ale Tiger na topie jest. Znów muszę użyć słowa socjotechnika.
    Co do Adamowicza, to mam pytanie. Na jakiej podstawie prawnej może sprowadzić sobie do miasta ciapatych? Bo do domu to mu chyba wolno, ale do miasta? Wbrew oficjalnemu stanowisku rządu? Znamy jego stanowisko w tej sprawie, ale jakieś procedury chyba istnieją?

    1. no jasne, że socjotechnika. Pół życia robiłem w reklamie, takie bajery to frajerom wciskać a nie mnie. Pic na wode fotomontaż

  2. Nie wiem w jakich szkołach uczą takiego marketingu, ale osobiście myślę, że jeśli marka Maspex zrobiłaby atut z faktu, że Tiger jest polską marką- osiągnęłaby więcej niż wyśmiewanie się z daty 1/08 czy 10/04. Strach pomyśleć, co szykowali na 01/09

    1. Nie chcę się rozpisywać na temat marketingu i związanych z tym reklam. Gdzie uczą? W szkołach oczywiście podstaw (reklama dźwignią handlu jest), ale najgorsze są szkolenia w tej dziedzinie. Nadal się wbija panom w krawatach i paniom w garsonkach, że naród to sami debile. Uwierzą w każdą ściemę i drzwiami, oknami w sklepy nadciągną. Ostatecznie zadajmy sobie pytanie. Czy „normalny człowiek” jeśli go coś zaboli to leci do apteki i kupuje, cyt: Pani, to w cerwonym łopakowaniu, bo w telewizorze godali, ze to nojlepse…Nie, normalny człowiek idzie do lekarza, lub sam sobie diagnozę postawi i kupi coś na to. Za połowę ceny. Ale choćby 10 % szukało cerwonego, tudzież żółtego łopakowania, dotąd będzie funkcjonować marketing i ściema z tym związana. Nie ma hipermarketu, co by nie zatrudniał całego sztabu „mędrców” od wciskania kitu. Niech tylko 100 tys. ludzi nabierze się, że za 999 zeta pralkę można kupić, to jest już sukces. Nic to, że owa pralka kosztuje 823 zł. Np. na necie. Debilne ludziska biorą, bo nie kosztuje 1000 zł (sic!). Agnieszko, czy wiesz, że produkcja 1 gr. jest warta 5 gr.? I lobbyści od marketingu nie chcą usunięcia tej niepotrzebnej monety, bo utracą możliwość sterowania cenami. Nie będą mogli wystawić kiełbasy za 9,99 zł…Nadal wierzą, jak owe ok. 10 % ludności, że nie jest to 10 zeta. Czy wierzą? Poniosło mnie, doskonale wiedzą, ale wiara w głupotę ludzką podpowiada im takie rozwiązania. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *