Pokusa zbawienia świata

Podczas procesji Bożego Ciała w Katowicach zdarzył się był wypadek. Jego Ekscelencji Arcybiskupowi Wiktorowi Skworcowi wypsnął się z ręki pastorał i nieszczęśliwie rąbnął go w konsekrowany łeb powodując chwilowy niedowład płatów czołowych przez co Jego Ekscelencja Arcybiskup raczył był wygadywać głupoty, które pozwolę sobie zacytować:

„Procesja Bożego Ciała to nie widowisko, ale ręka Kościoła z chlebem na dłoni, wyciągnięta do wszystkich, również do migrantów i uchodźców”.

Przyznam, że nie bardzo rozumiem, być może dlatego, że nie kończyłem studiów teologicznych i nie mam nawet zwykłych święceń kapłańskich nie mówiąc już o biskupiej sakrze czy arcybiskupiej godności. Mówiąc krótko na pastwisku występuję w charakterze owieczki a nie arcypasterza (po góralsku bacy) i chciałbym by Jego Ekscelencja wytłumaczył mi prosto niczym chłop krowie na miedzy: jak mam rozumieć te słowa? Czy migranci i uchodźcy mają ruszyć z nami w procesji? Czy też mają tylko wyżreć ten chleb położony na wyciągniętej dłoni po czym z wdzięcznością beknąć dla kulturowrgo ubogacenia nas wszystkich, zbezcześcić nasze kobiety, nawalić na rozsypane przez bielanki kwiatowe płatki i wreszcie eksplodować w tłumie przenosząc suę z hukiem na łono Allaha konsumować obiecane 72 dziewice? Czy taki scenariusz Jego Ekscelencja przewiduje czy może po wypadku z pastorałem zachorzał na przypadłość zwaną skrajną naiwnością i nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistości?

Czy Jego Ekscelencja słyszał o czymś takim jak Ordo Caritatis czyli porządek miłosierdzia? Najpierw należy posiadanym chlebem nakarmić swoją rodzinę, potem zapewnić jej bezpieczeństwo a dopiero na końcu można myśleć o pomaganiu bliźnim w potrzebie a i to tylko wtedy, kiedy ta pomoc nie zagraża dwóm pierwszym elementom. Zbawianie świata za wszelką cenę to nie tylko głupota ale też sprowadzanie niebezpieczeństwa na własną rodzinę, na sąsiadów i rodaków. To to jest, czy tego Ekscelencja chce czy nie, grzech. Żeby Jego Ekscelencja nie myślał, że próbuję zgrywać domorosłego filozofa i pouczać władzę, bądź co bądź, duchową to śpieszę od razu wytłumaczyć, że to nie ja wymyśliłem, ja tylko cytuję z pamięci, a więc zapewne niedokładnie, wielkiego człowiela Kościoła Stefana Kard. Wyszyńskiego. Dokładnie Jego słowa brzmiały tak:

„Ordo caritatis wymaga, aby człowiek, który staje na czele jakiejś grupy społecznej i przyjmuje na siebie odpowiedzialność za nią, pamiętał najpierw o obowiązkach wobec dzieci swego narodu, a dopiero w miarę zaspokajania i nasycania najpilniejszych, podstawowych potrzeb własnych obywateli, rozszerzał dążenie do niesienia pomocy na inne ludy i narody, na całą rodzinę ludzką”.

I jeszcze jedno zdanie, jakże wymowne: „Nie ulegajmy pokusie zbawienia świata kosztem własnej Ojczyzny”. Czy przypadkiem Jego Ekscelencja Arcybiskup nie dał się tej pokusie zwieść?

 

Udostępnij na:

4 comments

  1. Nie wiem czy to wina pastorału, bo takie info mi umknęło 😉 , zaiste jednak, że coś w główce się pomieszało. Powiem jednak, że śmieszne to nie jest. Postrzegam tutaj pewne sugestie Stolicy Apostolskiej z jej „naczelnym”, który nie ukrywa sympatii do naszych ciemnolicych „braci”, a może nawet śnią mu się owe 72 dziewice. Przepraszam, jeśli kogoś tymi słowy uraziłem, ale Jego przebąkiwania w tym temacie niosą jasny przekaz. Przykre to, iż Kościół Katolicki, miast wspierać poczynania naszego rządu, który mocno trzyma się zasad ordo caritatis, staje po drugiej stronie. Wierzę tylko, że są to marginalne przypadki, jednakowoż ten trend ma cechy wzrostowe. Przykre to naprawdę. Myślałem, że po wyczynach kś. Sowy już mnie nic nie zdziwi…

  2. Twój biskup jest chyba najgłówniejszym przedstawicielem polskiego modernizmu. Mam wielu znajomych na Śląsku. To, co tam się dzieje po parafiach to istne cuda. Można się z tego tylko śmiać…śmiechem przez łzy. Byłam np. kiedyś na Mszy Św. niedzielnej pod Rybnikiem, gościem był jakiś misjonarz i całą Mszę Św., wraz z nią, równolegle, leciał film i slajdy z Afryki. Myślałam, że znalazłam się w matrixie…
    Teraz niestety, w KK panuje niekatolicki trend, o jakim raczył był wspomnieć Twój pasterz. Ale źródło jest w Watykanie. Wszystko na ten temat. Owce muszą radzić sobie same.

    1. I to jest właśnie najsmutniejsze. Kiedy sobie przypomnę, jakich kiedyś Katowice miały metropolitów to zębami zgrzytam – by wspomnieć choćby Herberta Bednorza…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *