World Press Photo czyli kreacja rzeczywistości

Poszedłem sobie obejrzeć goszczącą w Chorzowie wystawę World Press Photo 2017 ogłaszaną wielkimi plakatami zachęcającymi do podziwiania najlepszych zdjęć najlepszych reporterów. I mam dwa wnioski.
Po pierwsze miejsce. Dawna hala elektrowni Huty Królewskiej to wielka gratka dla wszystkich miłośników industrialu i dawnej techniki z epoki pary. Szkoda, że nie jest dostępna dla zwiedzających przez cały rok a tylko parę dni przy okazji wystawy. Warto podjechać do Chorzowa choćby tylko po to by ją zobaczyć bo następna okazja, o ile w ogóle, może się trafić dopiero następnego lata. Albo późnej wiosny.
Po drugie zdjęcia. Dla mnie to wielki zawód i jednocześnie przyczynek do smutnej refleksji – prawie wszystkie wyglądają na upozowane, jakby fotograf przedstawiał scenę, która najpierw powstała w jego głowie. Właśnie fotograf a nie reporter, bo zadaniem tego ostatniego jest pokazanie świata zastanego, relacjonowanie rzeczywistości a nie jej kreowanie. Paradoksalnie taki właśnie jest obraz współczesnego świata pełnego sztuczności i fałszu a także współczesnego człowieka lepionego przez media niczym z rozmiękłej plasteliny.
Niedawna afera z ustawką zorganizowaną przez telewizję CNN pokazała to najdpskonalej – kiedy nie znalazł się żaden muzułmanin chcący zaprotestować przeciwko atakom terrorystycznym ekipa reporterska sama przygotowała transparenty i spędziła parę zakutanych w hidżaby bab by wykreować newsa potwoerdzającego narrację o religii pokoju i nie mających z nią nic wspólnego ekstremistach. I dlatego, mimo wszystkich zastrzeżeń jakie mmam, warto poświęcić godzinkę by te mechanizmy zobaczyć z bliska. Na mnie największe wrażenie zrobiła fotografia pokazująca zabójstwo rosyjskiego ambasadora w Turcji – jej teatralność dostrzeże chyba każdy.
Na koniec jeszcze uwaga techniczna. Zdjęć na wystawie jest niewiele, z powodzeniem dałoby się je upchnąć w szkolnej klasie. Podobno wybrano najlepsze, no cóż – o gustach się nie dyskutuje, widocznie wybierający mieli inne poczucie estetyki i wartości artystyczno – poznawczej niż ja. Ale co tam, widocznie jestem urodzonym malkontentem, niech każdy przekona się sam własnymi oczami. Trafić łatwo: Chorzów, ul. Metalowców tuż obok przystanku tramwajów nr 1, 6, 11, 19 w dawnej hali maszyn elektrowni Huty Królewskiej. Wystawa będzie jeszcze dostępna dla zwiedzających do piątku, 16 czerwca.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *