Nie będzie ekshumacji ofiar wołyńskiego ludobójstwa

Ukraina zablokowała możliwość poszukiwań i ekshumacji ofiar mordu dokonanego przez OUN/UPA na Polakach mieszkających na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Oficjalnie chodzi o względy bezpieczeństwa, którego władze ukraińskie nie są w stanie zapewnić wolontariuszom i pracownikom polskiego IPN.

Mam w związku z tym parę pytań, z których najważniejsze jest jedno: kto lub co tak bardzo zagraża poszukiwaczom grobów ofiar banderowców? Rosjanie? Proszę mnie nie rozśmieszać, dla Moskwy te poszukiwania i szum wokół wołyńskiej zbrodni to doskonały PiaR, z ich strony wolontariusze/pracownicy Instytutu Pamięci Narpdowej mogliby się spodziewać co najwyżej ekip telewizyjnych plączących się pod nogami i przeszkadzających w pracy. Jedynymi, którzy mają interes w tym, by wymordowani bestialsko Polacy pozostali w bezimiennych dołach śmierci są sami Ukraińcy i to wyłącznie z ich strony mogło poszukiwaczom cokolwiek zagrażać.

Ciekawy też jestem jaka będzie reakcja polskiego rządu na taki (nazwijmy to delikatnie) afront ze strony naszych „przyjaciół”? Czy minister Waszczykowski podjął jakieś działania mające przywrócić symetrię w stosunkach pomiędzy naszymi krajami czy też, jak zwykle, schował głowę w piasek tłumacząc rzecz wyższą koniecznością i wojną z Rosją toczącą się na wschodnich rubieżach tego upadłego państwa? Czy po raz kolejny zapomnimy o naszych przodkach bo zrobienie na złość Putinowi ktoś uznał za Polską rację stanu?

Ja wiem, że to są pytania retoryczne bo ani pan Waszczykowski ani ambasador Piekło rezydujący w Kijowie nie znajdą w sobie nawet śladowej odwagi by wyjść do ludzi i powiedzieć wprost co kietuje naszą polityką względem Ukrainy. Ale zadawać je trzeba, być może pod naciskiem tzw. społeczeństwa ktoś postanowi wreszcie udać się do głowy po, choćby odrobinę, rozumu.

Udostępnij na:

26 comments

  1. Musi pan sobie jednak zdawać sprawę że taki „rosyjski” atak na wolontariuszy dokonujących ekshumacji byłby możliwy ze strony samych ukraińców. Będąc jednocześnie doskonałym PR-em antyrosyjskim. W Polsce w której obłąkane teorie obłąkanego ministra Macierewicza, trafiają na podatny grunt, byłaby to dodatkowa woda na już ciężko pracujący młyn. Ukrancy są sprytni. Ostrzegliśmy tych durnych Polaków ale znając ich temperament, przyjadą mimo to. Majstersztyk.

  2. A mnie zastanawia co taki „obłąkany” McGee robi ponownie na tym blogu, deprecjonując bezuzasadniowo osobę nieprzejednanego człowieka jakim jest minister ON, p.Antoni Macierewicz. Przypominam Andy i Eszet że już raz wyraziłem dezaprobate dla tego jegomościa, a tym razem go bojkotuje ;rozwinięcie uzasadnienia bojkotu uważam za zbędne.

    1. W odpowiedzi na pańskie pytanie, co robię: wyrażam swoją opinię.
      Pewnie gdyby panu pozwolono, zbanowałby mnie pan na wieki. Tylko dlatego że ośmielam się skrytykować kogoś, kogo pan bezkrytycznie uwielbia. Dyskurs publiczny polega na wymianie często sprzecznych ze sobą poglądów. Pan uważa że najlepiej byłoby przeciwników kneblować. Już to w Polsce przerabialiśmy, od 1945 do 1989 roku. Niech się pan łaskawie nie kompromituje. Szaleństwo ministra Macierewicza zostanie prędzej czy później zdiagnozowane, mam nadzieję że stanie się to zanim narobi głupstw za które zapłaci cały Naród.

      1. Jedna uwaga: jeżeli chodzi o Ukrainę to szaleństwo można zdiagnozować u całej ekipy rządzącej. Czym innym jak nie szaleństwem tłumaczyć kolejne transze szmalu w charakterze odpowiedzi na banderyzm, ciągle trwające embargo, roszczenia terytorialne i wreszcie to o czym piszę dziś? Moim skromnym zdaniem chodujemy sobie taki sam problem jaki wychodowała Ameryce CIA w Afganistanie finansując talibów.

        1. Słusznie. Nasz wykładowca robił analizę cybernetyczną dotyczącą procesu sterowania. Wspieranie banderyzmu (czyt. Ukrainy) jest niekorzystne z punktu widzenia interesu narodowego. Co oznacza że musi występować sterowanie zewnętrzne, przy pomocy agentury. Największy interes w skonfliktowaniu Ukrainy z Polską, mają oczywiście Niemcy. Ale i Rosji by nie zaszkodziło. Trudno wyczuć kto przechyli szalę, jednak stawiam na agenturę niemiecką, która ma na polską politykę o wiele większy wpływ niż rosyjska. Dlatego że Polacy gardzą Rosjanami, natomiast Niemcom zazdroszczą, stanowiąc łatwy cel propagandowy.

          1. Obawiam się, że jest znacznie gorzej i nie ma żadnego sterowania. Po prostu są ludzie, którzy bardziej nienawidzą Rosję niż kochają Polskę – mówiąc górnolotnie. Dlatego żeby zrobić na złość Kremlowi są gotowi narazić na niebezpieczeństwo siebie i nas wszystkich uważając w dodatku, że to działanie jedynie słuszne a każdy kto odważy się wyrazić wątpliwość ten jest w najlepszym wypadku kremlowskim trollem. Lepszym przykładem takiego szaleńca niż Antoni Macierewicz, który mimo wszystko się miarkuje i nikogo nie obraża jest dr. Jerzy Targalski, on każde słowo krytyki rzucone w stronę Ukrainy traktuje jak zdradę.

    2. Cóż, już byłem, raczyłem wejść w niejaki konflikt z McGee. Ma swoje zdanie, wolno mu. Ale używanie słów typu obłąkany wobec sprawującego urząd ministra nie przystoi. Są tacy, którzy uznają go za patriotę, za najlepszego MON od niepamiętnych czasów. Kulturalniej byłoby uszanować zdanie innych i nie wypowiadać się tak dosadnie. To nie Onet. Lepiej wejść w polemikę, swoje zdanie przedstawić, a nie od razu od obłąkańców kogoś wyzywać.

      1. Panie Andy. Mój ojciec opowiadał mi jak był szykanowany za nazywanie Wałęsy kanalią. Nie teraz, tylko kiedyś, kiedy Wałęsa był jeszcze nazywany bohaterem i mężem opatrzności. Wyszło na jego (ojca), ale co się nasłuchał przez wszystkie lata „jak śmiesz!”, „żebyś ty tyle zrobił co on!” itd.
        Jeżeli polityka pana Macierewicza i jego szaleństwa nie wzbudzają w panu niepokoju, to ja panu zazdroszczę. Ale poczekam aż się pan sam przekona bo jest to tylko kwestią czasu.

        1. Dajmy spokój z tym „panowaniem” . Historia, być może najbliższa pokaże czy A.M. był ( jest?) godzien określenia jakiego się tutaj doczekał od Ciebie. Nie żebym go hołubił, ale realnie patrząc, nie przeszkadza mi jako MON. Są i zawsze będą kontrowersyjni ministrowie. Na Ziobrze też wieszają psy, na Gowinie, na Waszczykowskim, na PBS, na PAD…Nie wspomnę o pośle na sejm Kaczyńskim. Dajmy im szansę bez epitetów, o czym wspomniałeś przed chwilą, dotrwać do końca. Ocenimy wtedy całokształt. Odniosłem się tylko do kultury. Twój ojciec najwyraźniej miał jakieś powody nazywać L.W. kanalią. Wyszło zaiste, że miał rację. Prywatnie, między swoimi możesz nawet mnie takim epitetem obdarzyć, ale publicznie nie przystoi. A.M. może kiedyś stanąć przed sądem, T.S., czy jakąś komisją. Powtarzam, może, nie musi. Wtedy ew. możemy mu napluć w twarz. Póki co, jest to reprezentant rządu RP, wyłonionego w demokratycznych wyborach. Jasno się wyraziłem?

          1. Potem… Ja powiem krótko: nie ufam ludziom, którzy nad łóżkiem mieli portret Ernesto Guevary „Che”.

    1. Z opowieści ludzi związanych z Macierewiczem w czasach KOR. Zresztą on tego nie ukrywa, był zafascynowanym „Che” marksistą, zbierał podpisy przeciwko wizycie Nixona w Polsce itd.

      1. Ok, już coś tam na ten temat poczytałem. Zaskakujące, z drugiej strony to było dawno temu. Szczerze? Mnie też kiedyś fascynował Che… Ale mnie przeszło. Ot wielce ciekawa postać, kontrowersyjna, tomy książek napisane i…do końca nie wiem co onże reprezentował. Mam nadzieję, że A.M. też przeszło 😉

        1. Che kontrowersyjny?! To zwykły bandzior, masowy morderca, sadysta i skończony tchórz. To postać całkowicie jednoznaczna.

          1. Mówię o tym, co kiedyś o nim czytałem. To było dawno temu i dopiero później wyszło na jaw, co gościu narozrabiał. Stąd moje zaciekawienie niegdyś tą personą. Oczywiście dzisiaj inne spojrzenie mam na ten temat.

  3. Witam! Skoro zeszło na AM, to pozwolę sobie także dorzucić – swoje trzy grosze, bo temat obecnego MON – jako żywo – też i mnie interesuje. Przyznam, że nie potafię go rozgryźć. Dlaczego mnie fascynuje? Wiele mu mam do zarzucenia, ale nie wiem – czy słusznie. Nie znam wszystkich danych, którymi on jednak dysponuje. Czasem jestem w stanie uwierzyć, że jest amerykańskim agentem. Innym razem znowu mam go za ekscentryka, który nie potrafi z nikim współpracować (oprócz Ojca Dyrektora…), a niekiedy za oszołoma. Dostrzegam jednak u niego niesamowitą konsekwencję w działaniu, skuteczność. Chyba ma jakiś dalekosiężny plan. Czy kiedyś „się wypali”? Być może. Na razie buduje OTK – „armię równoległą”, całkowicie od siebie zależną. Czy to dobrze? Nie wiem jeszcze. Ale z uporem i skutecznie, do tego stopnia – że zaczyna to niektórych bardzo mocno uwierać i drażnić. OTK – prywatna armia AM? Hmmm… przegiąłem? To będzie jednak wkrótce realna siła, z którą trzeba się będzie liczyć. W pewnych okolicznościach może odegrać bardzo istotną rolę. W sytuacji kryzysowej na przykład – jako siła lojalna wobec… PIS? Albo Polski i Polaków? A może amerykańskich „sojuszników”? AM = Dużo Niewiadomych. Według mnie – jeszcze długo nie odryje swoich kart, ale gra bardzo sprytnie. Tylko w co?

    1. Wszystkie Twoje dylematy dla mnie zrozumiałe są. Poza tym OTK. Myślę, że to niezły pomysł. Prywatna? A ileż żył jeszcze będzie A.M…Myślę, że to raczej nienawistni takową wersję przedstawiają, przecież nie uwierzę, że gościu jakiś przewrót chce uczynić, władzę przejąć? Ba, że niby strzelać do Polaków będą, bo i takie opinie czytałem. Nonsens. Czym, kim, chłopakami z OTK? Ja też go obserwuję i zastanawiam się w co gra. A może nie gra? Może to prawdziwy mąż stanu, a może czyjaś marionetka? Nie ukrywam, że wielce tajemniczy to minister. Ale przynajmniej braku kultury nie można mu zarzucić…

    2. Pan wierzy że taka nieuzbrojona armia, spotykająca się raz w tygodniu na plotach jest w stanie odgrywać istotną rolę? Proszę mnie natchnąć swoim optymizmem.
      Nawet nasza „armia” siedząca w koszarach i mająca jako takie pojęcie o obsłudze broni nie jest w stanie prowadzić działań bojowych, do czego przyznają się dowódcy sił zbrojnych. A cóż dopiero takie pospolite ruszenie. Najlepszy sposób na kolejne zbiorowe samobójstwo.

      1. No to ja coś dopiszę. Długo będzie. Czasy jakie są, takie są. Co z tym OTK nie tak…Ja ze spokojem oddaję część swoich zarobków na tę formację. Że nieuzbrojona? No sorki, ale grubo się mylisz. Z miesiąca na miesiąc dostają nie tylko broń osobistą, ale i inne poważniejsze uzbrojenie. Poszukaj na necie. Bynajmniej nie mam na myśli samochodów transportowych marki „Star”. Co i tak mnie cieszy, bo to jeszcze polska firma. W zasadzie jednak inną sprawę chciałem podnieść w tym temacie. Byłeś w wojsku? Ja byłem. I potrafię obsłużyć podstawowe uzbrojenie żołnierza. Inni (moje roczniki) potrafią obsługiwać moździerze, armaty, BWP, czołgi, radiostacje, kuchnie (!) i co tam jeszcze chcesz. Co mamy teraz. Armię zawodową, tak naprawdę to kilkadziesiąt „liniowych”, przeszkolonych żołnierzy gotowych do natychmiastowej akcji. W przypadku poważnego konfliktu, ta „armia” nie wytrzyma nawet paru dni. Myślę oczywiście o konflikcie ze znacznie silniejszym przeciwnikiem. Rosja? Wracając do meritum. Pobór, tak nie chciany, tak znienawidzony, dawał jednak szansę na uzupełnienie stanu osobowego w armii. Te roczniki już się wykruszają, więc gdzie szukać przeszkolonych, młodych, zdrowych, silnych, ambitnych, umotywowanych rezerwistów? Otóż OTK może pełnić taką funkcję. Nie dostrzegasz tego? Niech chociaż potrafią załadować, odbezpieczyć broń i oddać strzał. Jak patrzę na dzisiejszą młodzież to zaczynam się nieco obawiać. Nie wiedzą co to jest muszka czy szczerbinka. Nie wspomnę o innych sprawach. I może najważniejsze. O tym nikt nie mówi, nikt nie pisze. Ja to czuję…Zawróć wstecz. W historię. Od zarania dziejów młody, już nabuzowany testosteronem musiał go gdzieś wyładować. Każdy psycholog lub postrzegający „życie” jest tego świadom. Gdzie ma niby „napięte” mięśnie wyzwolić? Na meczu WISŁA-LEGIA? Co oczywiście czynią. A dawniej? Wojny…Tam mogli się wykazać, powrzeszczeć, pochwalić się swoimi umiejętnościami, odwagą, brawurą. Dziś? Staremu dziadowi wpierdzielić na ulicy to szczyt możliwości. Bo nie mają się gdzie pozbyć szalejących hormonów, w które natura wyposażyła każdego mężczyznę. To może takie OTK dla młodych nie jest głupim pomysłem? Nawet dzieci się bawią w wojny, bitwy. Tu mają możliwość wykazania się sprawnością, zaangażowaniem, może i patriotyzmem. W co osobiście wierzę, bo to nie pobór przymusowy, tylko dobrowolny. I jednocześnie rośnie nam populacja obywateli umiejących strzelać…Wystarczy?

  4. Miałem nadzieję że ten mini blog stanie się że rzeczywiście swoistym forum do wymiany poglądów między ludżmi „myślącymi” i przysporzy mu kolejnych forumowiczów.
    Po otatniej wymianie zdań pod tekstem o ekshumacji ofiar ukraińskiego ludobujstwa postanowiłem wycofać się z dalszych dyskursówna blogu. A to w związku z brakiem reakcji na wyrażanie knajackich opini przez McGee i traktowanie go z jego „dywagacjami” wprost z V kolumny jako równoprawnego interlokutora co uważam gospodarzu Alexandrze za znaczącą wizerunkowo i merytorycznie ujmę .Światły,prawdziwy bloger o wyrażnych poglądach ,nawet przy dużej dozie tolerancji ma prawo do usuwania określonych komentarzy w szczególności szkalujących ludzi naprawdę zasłużonych dla tego kraju ,zaś pytlowanie o Che w tym kontekście za poniżej poziomu.A w odpowiedzi Mc Gee odn.mojej osoby to nie tyle zasługujesz na zbanowanie co na „zglanowanie” jako antypolski szkodnik i nie mogę pojąć jak Wy,Andy i Eszet tego nie zauważacie dając się wciągać w tą absurdalną polemikę .
    Na koniec proponuje Wam dla otrzeżwienia ostatni tekst z bloga A.Ściosa „Bez Dekretu”będący właściwie przypomnieniem profetycznego i ciągle aktualnego tekstu z ub.wieku ,zapomnianej i już mało znanej postaci jaką był śp. S.Bugajski, oraz wpadanie na ten blog bo naprawdę warto. Z poważaniem dla Gospodarza i Was obu .

    1. Przykro mi, serio. Ale jestem zwolennikiem absolutnej wolności słowa i jedynie bluźnierstwa i łamanie prawa będę kasował. Każdy ma prawo do swoich poglądów i do ich wyrażania bez względu na to czy są one zgodne czy skrajnie sprzeczne z moimi.

    2. Panie wibo, pan tu po prostu przez pomyłkę zabłądził. Pan potrzebuje bloga bałwochwalczego, bezkrytycznego dla PiSu. Są takie i mogę pana zapewnić że moja noga tam nigdy nie postanie. Pan Alexander kiedy chwali, to chwali. Ale kiedy trzeba zganić, to gani. Panu się to nie podoba bo został pan skutecznie zoperowany. Ja się szczerze mówiąc boję takich ludzi jak pan. Ale nie w pojedynkę, tylko jako elektoratu. Ani mnie, ani pana, nikt tu na siłę nie trzyma. Ja czytam tego bloga od bardzo dawna a komentuję rzadko. Nie podzielam pańskiego zaufania do partii rządzącej, mam ją za zło wcielone i co pan z tym chce zrobić? Proszę przestać wygrażać bo się pan tylko kompromituje.

    1. Wibo, nie wygłupiaj się. Jesteś tu potrzebny, jak i inni. Niewątpliwie jest jakaś grupa zaglądająca tutaj, może milczą nie lubiąc dyskutować. Ale czytają. Przeleć jeszcze raz powyższe komentarze, a zauważysz, że nie dałem się wciągnąć w absurdalną polemikę. Wręcz odwrotnie, kulturalnie zwróciłem uwagę na niezbyt cenzuralne słowa McGee. Temat się nieco rozwinął co bywa naturalne. Natomiast punkt widzenia jest jego osobistą sprawą, nie można ganić kogokolwiek za inne poglądy. A mając je odmienne, zawsze można się „pobić” co mnie się tu nader często zdarza. Pod warunkiem zachowania kultury słowa. I tu Admin raczej się nie zbiesił, choć małego bana mógł wystawić za publiczne ubliżanie MON. Wracaj i przestań bić zadem 😉 . Zaraz coś McGee dopowiem, ale powyżej.

      1. I tu się z Tobą całkowicie zgadzam, Andy. Powiem więcej: zawsze mi się marzył jakiś kąt, gdzie można by swobodnie – bez przesadnej cenzury wypowiedzieć / wykrzyczeć swoje zdanie. Nawet – jeśli adminowi to nie w smak (krytyka PAD?… 😉 )
        Taki swojski, polski Hyde Park:
        „Miejscem, któremu nazwa Hyde Park zawdzięcza swoje potoczne znaczenie – jako forum dla swobodnego wypowiadania wszelkich poglądów w imię wolności słowa (pod warunkiem nieobrażania królowej) – jest Speakers’ Corner, położony w pobliżu Marble Arch. Jest to tradycyjne miejsce przemówień i debat (przemawiali tam m.in. Karol Marks i Włodzimierz Lenin), odbywających się zwłaszcza w niedzielne poranki.” Za:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Hyde_Park
        Aleksandrze! Tak trzymać! Nie przejmować się oskarżeniami co bardziej krewkich czy charakternych komentatorów. Mam nadzieję, że z czasem „przegryzą” się przez swoje uprzedzenia i zostawią dąsy na boku. Dla obrażonych panienek.
        Pozdrawiam. Wszystkich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *