Saryusz bez szans? Nie sądzę

Od kilku dni trwa cyrk. Polski rząd przedstawił kandydaturę Jacka Saryusza-Wolskiego jako kandydata na stołek szefa Rady Europejskiej i opozycja wpadła w histerię. Oficjalnie dlatego, że pan Jacek nie ma szans a jedynym kandydatem jest Donald Tusk popierany przez wszystkich. Nie bardzo rozumiem tę narrację, przecież skoro tak jest to nie ma o co kruszyć kopii, dotychczasowy przewodniczący zachowa swoje stanowisko a opozycja wygra. Moim skromnym zdaniem jest odwrotnie, Tusk wcale nie ma poparcia a ruch polskiego rządu całkowicie pozbawia go szans na reelekcję. Bardziej mnie zastanawia w co gra Prawo i Sprawiedliwość, dlaczego zamiast zachować neutralność i po prostu nie angażować się w wybory lokaja Rady Europejskiej forsuje własnego kandydata otwierając dodatkowy, właściwie zupełnie niepotrzebny, front w wojnie z opozycją totalną.
Możliwych scenariuszy jest kilka, ja wymienię tylko dwa najbardziej wedle mojej opinii prawdopodobne.
1. Jarosław Kaczyński chce, by Donald Tusk został wystawiony do wyścigu przez Angelę Merkel zyskując oficjalne poparcie niemieckich władz. To rozwiązanie dobre na „rynek krajowy”, pozwalające rozgrywać opozycję „totalną”, która forsując niemieckiego kandydata w oczach społeczeństwa stanęłaby przeciwo Polsce i polskiemu rządowi na forum międzynarodowym. Kłopot w tym, że w żaden sposób nie zmieniłoby to układu sił – ludzie związani z opozycją plasujący swoje poglądy jako „antyPiS” ich nie zmienią, wręcz przeciwnie, utwardzą się w swoich przekonaniach. Oni przecież na pomoc wzywali najbardziej antypolskich unijnych ideologów, domagali się sankcji przeciwko naszemu krajowi i siłowego odsunięcia PiS-u od władzy. Mówiąc krótko jest to gra niewarta świeczki, obliczona jedynie na przekonywanie już przekonanych czyli tych, którzy i tak Donalda Tuska uważają za polityka niemieckiego a w najlepszym wypadku europejskiego, zupełnie nie dbającego o polski interes.
2. Prezes Kaczyński już dawno dogadał się z europejskimi politykami co do obsadzenia stołka przewodniczącego Rady Europejskiej. Trzeba przypomnieć, bo zdaje się nie wszyscy biorą to pod uwagę, że dwa razy spotykał się on z Angelą Merkel, w tym raz – latem ubiegłego roku – nieoficjalnie i bez rozgłosu. Raczej nie rozmawiali wtedy o wyższości polskiego schabowego nad niemieckim bratwurstem a zajmowały ich sprawy poważne. Niemiecka kanclerz ma na głowie wybory we własnym kraju i potężną konkurencję, przychylność polskiego rządu jest jej bardzo potrzebna a za darmo jej od obecnych władz nie dostanie. A w zamian za poparcie Jacka Saryusza-Wolsiego? Moim zdaniem jest to bardzo prawdopodobne. Wybory na głowie mają też Holendrzy, Włosi… i tak dalej, kalendarz ułożył się bardzo korzystnie dla Jarosława Kaczyńskiego planującego podmiankę jednego Polaka na innego.
Wróćmy teraz do histerii Platformy Obywatelskiej i totalnej opozycji. Skąd ona się bierze? Przecież rząd wystawił ich człowieka, nie próbował zagarnąć stanowiska dla swojej partii a pozostawić je w dotychczasowych barwach partyjnych. Wyjaśnienie jest – moim zdaniem – bardzo proste: na wsparcie Jacka Saryusza-Wolskiego w próbach siłowego pozbawienia władzy partii, która wygrała demokratyczne wybory, liczyć nie mogą. W dodatku jego szanse, wprew lansowanym tezom, muszą być spore bo przecież gdyby Tuska miał zastąpić na stanowisku Guy Verhovstadt czy inny skrajnie lewacki polityk byłoby to „totalniakom” na rękę, on nie musiałby nawet próbować zachować pozorów w przeciwieństwie do byłego premiera, któremu pochodzenie i była funkcja przeszkadzają – przynajmniej trochę – w walce z polskim rządem. Dlatego ja spokojnie czekam na szczyt i dzień wyborów, dla kilku osób może się on skończyć totalnym zaskoczeniem i pobudką z ręką w przepełnionym po nocnych kłopotach jelitowych nocniku.

Udostępnij na:

5 comments

  1. Bez wnikania w scenariusze 1 i 2, mnie wychodzi że Wolski nie ma żadnych szans. No bo poza Polską jakiś kraj go poprze? Coś czytałem, że może jeszcze Słowacja. A reszta? Nawet Orban za Tuskiem stoi, co zresztą nie dziwi bo i tak ma dość kłopotów z unią, więc może kolejna szarpanina mu niepotrzebna. No ale pażiwiom uwidim.

    1. To pytanie można odwrócić: jaki kraj poprze Tuska? I uzupełnić: co za to dostanie? Rozmowy trwają, moim zdaniem nie od dziś a cyrk wybuchł teraz bo oficjalnie rzucono na stół kartę z Saryuszem. Trzeba też wziąć pod uwagę to, że państwa członkowskie grają, ogłaszają poparcie by zobaczyć jak licytować będzie przeciwnik czy też partner w grze. Tym razem mamy do czynienia z brydżem, nie jak to zwykle w polityce bywa pokerem.

      1. Tu się w pełni zgadzam, ale gdzie dwóch się bije…Są jeszcze socjaliści, mogą wykorzystać sytuację i wystawić swojego czarnego konia. Kolejna sprawa, jakikolwiek kraj nie musi popierać, ale wystawić np… Tuska. Dla szczególnie mocniejszych, taki lokaj jest pożądany i moim zdaniem przebrnie. A w sumie uważam, że karty w kuluarach już dawno odkryte. Oczywiście szum medialny czynić należy, a potem podać nam „rewelację”. Standard.

  2. Uwaga, dzisiaj, teraz…Nie sądzicie, że rząd RP idzie grubo po bandzie? Czy już tacy silni jesteśmy, że dyktand prowadzimy, czy to jest tylko blef…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *