Zasada wzajemności, panie ministrze

Minister Spraw Zagranicznych Witlod Waszczykowski wygłosił wczoraj w Sejmie swoje expose, czyli roczne sprawozdanie, które zostało przyjęte. Nie ma w tym niczego dziwnego, nie wiem po co robić z tego newsa – ma minister większość, to sprawozdanie zostało przyklepane, kropka. Gdyby opowiadał po pijaku o konieczności nawiązania stosunków dyplomatycznych z Plutonem albo o planach wsparcia opozycji na Marsie byłoby tak samo. Partia, która zdobyła większość parlamentarną rządzi i przegłosowuje wszystko, organizowanie podobnych wystąpień to – w systemie jaki mamy – strata czasu i energii. Ale ja mimo to czepnę się Pana Waszczykowskiego, bo choć mówił dużo i nawet dość wyraźnie to nie zająknął się o sprawach, które akurat mnie bardzo interesują.
Mam w związku z tym pytanie: czy Pan Minister słyszał może kiedyś o czymś takim jak stosowana w dyplomacji zasada wzajemności? Przypuszczam, że tak, w końcu sroce spod ogona chyba nie wypadł. A skoro słyszał to dlaczego jej nie stosuje?
Weźmy dla przykładu Niemcy, z którymi ostatnio jakby zbliżenie nastąpiło. Polacy tam mieszkający nie mogą uzyskać statusu mniejszości narodowej, który kiedyś odebrał im nie kto inny ale sam Herman Goering. Czy tak trudno wezwać niemieckiego ambasadora i powiedzieć mu wprost: albo załatwicie tę sprawę, albo Niemcy mieszkający w Polsce także, w ciągu pół roku, stracą status mniejszości? Idę o zakład, że przy takim postawieniu sprawy w ciągu miesiąca /góra dwóch/ Polacy mieszkający za Odrą status mniejszości by uzyskali. Bo działać trzeba twardo, z pozimu podmiotu a nie petenta.
To samo dotyczy Ukrainy. Pchamy na wschód pieniądze, lobbujemy w interesie Kijowa, robimy z niej strategicznego partnera a tymczasem ichni rząd ciągle utrzymuje embargo na polskie mięso. Sprawę trzeba postawić na ostrzu noża – ani grosza więcej, zero wsparcia i embargo na ukraińskie towary i usługi. Chyba, że w ciągu tygodnia załatwicie sprawę mięsa. Pomniki Stepana Bandery i wołyńśkich ludobójców z OUN-UPA też mają zniknąć, a nasi pomordowani rodacy mają się doczekać godnego upamiętnienia.
I tak dalej, te dwa przykłady to tylko czubek góry lodowej. Nasza polityka zagraniczna jest ciągle prowadzona z poziomu kolan, ciągle zachowujemy się jak biedak zaproszony do domu jaśnie pana uważając, by nikogo nie urazić. I nie jest to wyrzut wyłącznie do Witolda Waszczykowskiego, my tak się zachowujemy od początku istnienia tzw. III Rzeczypospolitej, wszyscy szefowie polskiej dyplomacji tacy byli – że przypomnę chociażby słowa o „brzydkiej pannie bez posagu”, która powinna się cieszyć, że ktoś w ogóle chce z nią zamienić słowo wypowiedziane przez „profesora” Bartoszewskiego. Chyba najwyższy czas by „dobra zmiana” zadziałała w polityce zagranicznej, by wreszcie walnąć pięścią w stół i zadbać o nasze interesy. I albo Pan Minister Waszczykowski to zrobi albo niech sobie poszuka roboty, do której się nadaje.

Udostępnij na:

7 comments

  1. Co by był, gdyby takie sugestie zebrać do kupy i przesłać na jakąś stronę rządową? Może ktoś by to przeczytał.

    1. O WW mam zdanie wyrobione i nie jest to bynajmniej nazbyt dobre zdanie, więc nie będę się tutaj wyrażał… że tak powiem.

      1. A ja Ci powiem, że już nawet nie do niego mam pretensje. Ktoś do cholery nad nim przecież stoi. Samodzielnie takiej polityki nie robi.

        1. Więc on by miał być takim „żyrinowskim” polskiej polityki? …Niewykluczone! Tacy niby też są potrzebni do określonych celów, ale – że tak powiem… pajac na zbyt wysokim stołku to już jest – mało śmieszne!!!

          1. No nie, Żyrinowski to zupełnie inny format. Poza tym ten krzykacz (sterowany?) nie pełni funkcji ministra. Chodzi mi o to, że nasz waszczu ma przełożonego. Jest nim premier. I jeśli nie umie prowadzić polityki zagranicznej, to na dywaniku powinien wylądować. Chyba, że jest to zgodne z wytycznymi, w co trudno mi uwierzyć.

  2. A mnie się wydaje, że Pani Premier za dużo tutaj nie może. Jarosław Kaczyński ma decydujące słowo, a on sam dyplomatą jest…. Hmmm… Niezbyt zręcznym. Nie wiem na ile Beata Szydło jest od prezesa zależna, ale dziwi mnie to trzymanie w rządzie ministrów tak kompletnie do bani jak Waszczu czy Morawiecki. Choć jeżeli ich porównać z słusznie odeszlą ekipą Kopaczki to wydawać się mogą wręcz geniuszami

    1. Czyli: „tak krawiec kraje, jak mu materii staje”?
      Choć mnie się wydaje, że ten krawiec (JK lub BS) sięga czasami po nieodpowiednią materię…
      Czyli po prostu: nieopowiedni ludzie na nieodpowiednich stanowiskach biorą się za coś, na czym się (jeszcze?) niezbyt dobrze znają. Oby się ekspresowo nauczyli – bo jak nie, to marny NASZ los!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *