Zawalczmy o honor uderzając po kieszeni

Niemcy, Włochy, Wielka Brytania – w tych trzech krajach wczoraj Polacy zostali oskarżeni o współsprawstwo holocaustu. Telewizja BBC poinformowała swoich widzów o tym, że zagłada milionów nie byłaby możliwa bez polskich maszynistów, włoska prywatna stacja huknęła polskimi obozami śmierci a w Niemczech… cóż, u naszych zachodnich sąsiadów polski obóz pojawił się w wielu mediach oraz na oficjalnej stronie internetowej Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie. Jako przypadkowy ateista – czyli człowiek nie wierzący w przypadki – twierdzę (i będę się przy tym upierał), że było to zamierzone i (być może) skoordynowane działanie mające uderzyć w nasz kraj w charakterze odwetu za internetową akcję #GermanDeathCamps. Jestem też pewien, że podobne sytuacje będą się powtarzać bo reakcja ze strony polskich władz jest, nie ma się co oszukiwać, dalece niewystarczająca.
Jedynym sposobem na odparcie ataków i wygranie bitwy jest uderzenie oszczerców po kieszeni. Zasądzanie przeprosin nie ma sensu, na przykładzie publicznej niemieckiej telewizji ZDF widać jak to działa – kompletne olanie wyroku sądu a wręcz kpina z niego. „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?” – nie przeprosimy i możecie nam naskoczyć. Bombardowanie strony stacji przez internautów hasztagiem i grafikami zostało zakwalifikowane jako spam i tak jest też odbierane przez widzów i czytelników, nie dość, że jesteśmy winni to jeszcze nękamy niemieckiego nadawcę, prowadzimy przeciwko niemu nagonkę. Po raz kolejny Niemcy przedstawiają się w charakterze ofiary i po raz kolejny świat ich tak odbiera. Trzeba zmienić politykę i zaatakować tam, gdzie najbardziej boli.
I powinno zrobić to państwo a nie prywatni ludzie. Przede wszystkim dlatego, że działania rządu są odbierane zupełnie inaczej, trudno je zakwalifikować jako chuligański wybryk grupy ludzi. Ale też dlatego, że w przypadku żądań odszkodowawczych trzeba wnieść opłatę procesową będącą procentem sumy, której się domagamy. Organizacji pozarządowych i obywateli zwyczajnie na to nie stać zatem muszą sie ograniczać do żądania przeprosin czy sprostowania, które są wykonywane… po niemiecku. Moja propozycja jest zatem bardzo prosta: rząd powinien powołać fundusz, którego celem będzie finansowanie sądowych batalii z oszczercami, zatrudnić prawników z górnej półki i oddelegować ich do tego jednego zadania i domagać się odszkodować idących w grube miliony euro czy dolarów za każdym razem, gdy ktoś użyje zwrotu „polskie obozy zagłady” albo oskarży Polaków o współudział w niemieckiej rzezi narodów Europy. I, co ważne, nie zastanawiać się czy to było celowe działanie czy też pomyłka, to nie jest nasz problem a za głupotę i brak wykształcenia też się płaci.
Albo weźmiemy się na serio do walki o nasz honor i naszą godność albo od razu możemy zacząć kombinować, skąd wziąć pieniądze na odszkodowania dla Niemców, którzy w czasie drugiej wojny doznali uszczerbku podczas misji pokojowej mającej chronić Żydów przed krwiożerczymi, polskimi mordercami.

Udostępnij na:

7 comments

  1. Problem chyba w tym, że w polskim rządzie brakuje ludzi z jajami. A ci którzy je mają… wolą ich używać w charakterze dzwoneczków lub do gry w ping-ponga. Tak jest bezpieczniej, bo się człowiek nie narazi na wysłuchiwanie oskarżeń o niszczenie demokracji / antysemityzm / homofobię / inne fobie… Ważne, że kasa płynie, a prawdziwym zmartwieniem jest – by płynęła dalej, co zagwarantuje wygranie następnych wyborów. To najważniejszy cel obecnej władzuchny 😉

  2. A ja dorzucę, że niekoniecznie musi to być reakcja na GermanDeathCamps. Słuchy dochodzą z euroburdelu, że nic Polsce nie można zrobić w związku z „łamaniem prawa i niszczeniem demokracji”. Dotarło do nich, że nic. Więc znaleźli inny sposób, aby nas zgnoić.
    Stąd taka jednomyślność w wielu „przyjaznych” nam krajach.

    1. I z tego właśnie powodu Polska powinna intensywnie rozwijać i utrzymywać swoje zdolności obronne. Bo najbliżsi „sojusznicy” w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia chętnie skorzystają z okazji do dalszego gospodarczo-politycznego rozbioru Polski. Lub Ją przehandlują za własne bezpieczeństwo, jak zawsze. To się nigdy nie zmieni: dla potencjalnych agresorów tylko siła jest argumentem. A w łonie EU nie mamy przyjaciół, tylko konkurentów.

      1. To co piszesz jest niezwykle istotne w kontekście zachowań naszych „przyjaciół”.
        Tylko silna wewnętrznie Polska, z prężnym przemysłem zbrojeniowym, i z dużym środkowym palcem, może spowodować otrząśnięcie się sąsiadów. Z takim krajem inaczej się rozmawia, inaczej się go postrzega. Staje się pożądanym partnerem. Co nie zmienia faktu, że wielu krajom daleko do tego, aby cieszyć się ze wzmocnienia Polski. Ba, nie w smak im to jest.
        Vide sytuacja sprzed II w.ś. Blokować wzrastającą siłę RP było priorytetem paru mocarstw. A nam zabrakło wtedy może dekady, aby naziści połamali sobie nieco więcej zębów. Sytuacja dzisiaj jakoś się powtarza. Wiele się dzieje w sprawie obronności. Część to oczywista propaganda, ale jednak coś się dzieje. Oby nie zabrakło nam znów dekady…

        1. Jest nadzieja, Andy… Jest nadzieja w młodym pokoleniu Polaków, takich jak nasi sportowcy: Kamil Stoch, , Piotr Żyła, Maciej Kot i Dawid Kubacki na przykład. Oni pokazali, że Polacy potrafią pracować zespołowo i zwyciężać. Ich tryumf w Willingen cieszy mnie tym bardziej, że utarli nosa Niemcom na ich własnym terenie. Po prostu ich zdeklasowali! Młodzi Polacy nie mają już takich problemów i kompleksów, jak my – starzy. Są w stanie nawiązać walkę i zwyciężać w wielu ważnych dziedzinach: sport, informatyka, technologie kosmiczne, etc..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *