Antonio Tajani szefem europarlamentu

No to przetasowanie i zmiana kierunku wiatru dotarła też do instytucji unijnych. Szefem Parlamentu Europejskiego został Antonio Tajani, 63-letni włoski polityk związany z partią Forza Italia Silvio Berlusconiego, prywatnie… monarchista, który doprowadził do tego, że przedstawiciele domu Sabaudzkiego – czyli pretendencji do objęcia tronu we włoszech – odzyskali prawo powrotu do ojczyzny. Po socjaliście Schulzu i całej reszcie europejskiego towarzystwa można powiedzieć, że to skrajny prawicowiec, radykał i ekstrema.
Oczywiście to wielkie uproszczenie, pan Tajani jest przede wszystkim klasycznym wytworem aparatu, urzędnikiem i eurokratą, który swoją karierę już lata temu związał z Parlamentem Europejskim i brukselskimi strukturami. Nie liczyłbym na żadne poważniejsze zmiany, co najwyżej na lekkie złagodzenie kursu i odsunięcie od wielkich wpływów komunizujących członków Grupy Spinelli. Biurokracja unijna jednak pozostanie taka jak była, co najwyżej przesuną się akcenty ze skrajnie lewackich na umiarkowane.
Jednakowoż wybór ten jest dobrą wiadomością dla nas, Polaków. Antonio Tajani jest mianowicie przeciwnikiem mieszania się instytucji europejskich w wewnętrzne sprawy państw a na pytanie „czy na Polskę powinny być nałożone sankcje z powodu zagrożonej demokracji” odpowiada stanowczym „nie”. Ciężki to będzie orzech do zgryzienia dla naszej totalnej opozycji, która w debatach, potępianiu i skarżeniu się na rząd Beaty Szydło widzi (widziała?) oręż i szansę na odzyskanie władzy i wpływów. Przy nowym szefie europarlamentu nie będzie to takie proste, o ile w ogóle możliwe.
Pozytywnie też powinni odbierać pana Tajaniego Niemcy, Francuzi, Holendrzy i wszyscy ci, którzy w najbliższym czasie pójdą do urn w wyborach we własnych krajach – znacznie zmniejszyło się ryzyko, że szef PE będzie próbował wpływać na ich wynik za pomocą środków przekazu czy zwykłym szantażem, jak to miało miejsce w Austrii – przypomnę, przewodniczący Schulz publicznie stwierdził, że kandydatura Norberta Hofera mu się nie podoba i liczy na to „rozsądek Austriaków”. Czy jego słowa miały wpływ na ich wybór nie mnie oceniać, sądzę jednak, że mieć mogły i część wyborców presji uległa.
Oczywiście jeden odzyskany stołek wiosny nie czyni, socjaliści i liberałowie zrobią wszystko by za pomocą innych instytucji utrzymać albo i zwiększyć swoje wpływy, jednak będzie im znacznie trudniej odstawiać szopki. Takie jak te podczas debat o Polsce. No i rośnie nadzieja na odzyskanie Europy przez ludzi normalnych a wraz z nią siła i motywacja. A te są nie do przecenienia.

Udostępnij na:

One comment:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *