Zdaniem min. Waszczykowskiego suwerenność jest niekorzystna

„Spędziłem półtorej godziny z panią Marine Le Pen, głównie tłumacząc jej sytuację w naszej części Europy, dowiadując się jakie są jej plany. Plany są oczywiście znane, bo jest kandydatką. Zmierza do radykalnej reformy Unii, chciałaby ją przekształcić w bardzo luźną strukturę, która nie byłaby ani pod wpływem Rosji ani USA. Tak można najkrócej powiedzieć. Myślę, że to byłoby niekorzystne” – wiecie czyje to słowa? Otóż ministra Witolda Waszczykowskiego, naszego geniusza dyplomacji. Dalej jest jeszcze lepiej: „W takim związku państwa musiałyby zatrzymać inteligentną współpracę, która zakładałaby jeszcze większe odejście od solidarności europejskiej. Może nie wrócilibyśmy do prawa dżungli, ale do znaczącej rywalizacji, o jakiej już zapomnieliśmy w Europie”. Zdaniem pana ministra dziś tę rywalizację ogranicza unijny gorset a „Pani Le Pen zakłada pozbycie się tego gorsetu i nadanie większych suwerennych praw krajom członkowskim także w dziedzinie gospodarki”.
Ja to napiszę krótko i wprost: minister rządu Rzeczypospolitej twierdzący, że większe suwerenne prawa są niekorzystne i zgadza się na ich ograniczenie przez zewnętrzną organizację kierowaną z Berlina powinien nie tylko zostać natychmiast zdymisjonowany, on powinien zostać potraktowany batem a potem wytarzany w smole, pierzu i przegoniony po ulicach miast i wsi by każdy mógł zobaczyć jak traktuje się… No dobra, nie użyję tego słowa bo mam ciągle nadzieję, że to tylko zwykła głupota a nie motywacje ocierające się o kodeks karny.
Szlag mnie trafił ciężki nie tylko z powodu słów ministra Waszczykowskiego ale głównie dlatego, że są one dowodem na potężne kompleksy tkwiące w głowach naszych umiłowanych przywódców. Że co, że Polska suwerenna sobie nie poradzi, że konkurując z innymi krajami Europy padnie, zbankrutuje, zniknie z powierzchni ziemi? Mam zdanie dokładnie odmienne – otóż padaliśmy owiadą wrogów i znikaliśmy z map zawsze wtedy, kiedy swoją suwerenność oddawaliśmy sami, kiedy godziliśmy się by inni decydowali co nam wolno a co nie. Tak było pod koniec osiemnastego wieku, gdy to „cesarzowa i państwa ościenne gwarantowały spokojność obywatelom naszym” i w roku 1939, kiedy uzależniliśmy nasze bezpieczeństwo od traktatu zawartego z Wielką Brytanią. Traktatu, którego Brytyjczycy nie chcieli i nie mogli wypełnić.
A dziś komu pan minister chce powierzać nasze bezpieczeństwo? Niemcom, dla których Unia Europejska jest tylko i wyłącznie narzędziem budowania własnej potęgi i sposobem realizacji marzeń o Tysiącletniej Rzeszy? Innego kandydata pośród państw członkowskich UE nie widzę, a nawet gdyby się znalazł to nie rozumiem dlaczego mielibyśmy mu podporządkowywać naszą suwerenność? Może pan minister Waszczykowski zechce mi to wytłumaczyć i pokazać palcem jak wyobraża sobie istnienie Rzeczpospolitej bez suwerennośći? Kolejna odsłona Królestwa Kongresowego mu się marzy, że niby polskie w nazwie ale decyzje nie z Warszawy płynąć mają tylko z zupełnie innego miejsca? No cóż, nie wiem jak Wy, ale ja temu panu już podziękuję…

Udostępnij na:

4 comments

  1. I ja bym mu chętnie podziękował. Niepierwsza to zaskakująca wypowiedź naszego Waszczu. Dobrze z oczu patrzy gościowi, a jak palnie, to niczym gołąb o parapet. Nie wiem, głupi, czy szukający drogi…

  2. Waszczu znowu zabłysnął?! Ma zdrowie gość… nie ma to-tamto! A tak w nawiasie: ile błysków ma w zanadrzu spadająca gwiazda? Jarosław celowo go w MSZ trzyma – żeby nam czasami „reset” w głowach robił, kiedy totalitarna opozycja chwilowo odpoczywa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *