Podwójna przegrana Sorosa

My tu się zajmujemy okupacją Sejmu, ciamajdanem i fakturami Kijowskiego a tam daleko, za oceanem ludzie majątki tracą. George Soros, ledwo Donald Trump wygrał wybory, zbiedniał o miliard dolarów. Stracił je na giełdzie wierząc i licząc na to, że po niesłusznym wyborze inwestorzy zaczną na gwałt wyprzedawać swoje papiery i zwiewać do Kanady. Zagrał na spadki a tu bum! Giełda skoczyła w górę i „filantrop” popłynął na okrągłą sumkę. Za chwilę oczywiście się odkuje, idiotą nie jest i nie inwestuje kierując się ideologią a twardymi danymi, jednak ta jego wtopa – mówiąc po młodzieżowemu – pokazuje rzeczywistość w zupełnie innych barwach niż mogłoby się wydawać.
Większość tzw. przeciętnych zjadaczy chleba sądzi, że giełdą rządzą rekiny, wielcy gracze układający pionki na inwestycyjnej szachownicy wedle własnego widzimisię. Że to oni decydują jakie akcje mają wzrosnąć a jakie spaść, jak głębokie mają być hossy i bessy i kto ma zarobić a kto stracić. Że mali inwestorzy mogą zyskać tylko wtedy, kiedy trafnie przewidzą posunięcia tych gigantów. Tymczasem okazuje się, że jest dokładnie odwrotnie – giełdami, rynkami inwestycyjnymi rządzą, tak jak całą gospodarką, mali i średni. To oni w swojej masie decydują o trendach. Oczywiście rekiny mogą od czasu do czasu uderzyć i coś na tym ugrać (jak rzeczony Soros na brytyjskim funcie), ale w dłuższej perspektywie znaczą niewiele.
Amerykańska (i nie tylko) giełda skoczyła dlatego, że po zwycięstwie Trumpa mali i średni zobaczyli dla siebie szansę. Czterdziestym piątym prezydentem Stanów Zjednoczonych został (właściwie to dopiero za parę dni zostanie) facet niezwiązany z wielkimi korporacjami i inwestycyjnymi rekinami, facet dający nadzieję na powiew wolności. I ta nadzieja skłoniła ich do inwestowania, do kupowania akcji. Koroporacyjne lobby dążące na całym świecie do zmonopolizowania gospodarki i wycięcia małych/średnich przedsiębiorców dostało po nosie. A Soros przegrał, bo był przekonany, że giganci już na tyle opanowali rynki by móc decydować o wszystkim.
Ja jestem zresztą przekonany, że on nie tylko na te spadki zagrał, on chciał je wywołać po cichu licząc na to, że mali i średni inwestorzy dotkliwie odczują straty po czym odwrócą się od Trumpa obwiniając go o swoje niepowodzenie. Chodziło o wywołanie kryzysu i buntu społecznego by nowy prezydent był powszechnie nieakceptowany, bez szans na reelekcję za cztery lata. I tutaj tak naprawdę tkwi sedno przegranej Georga Sorosa, ten miliard – jak napisałem – szybko sobie odbije, polityczna porażka jest jednak nie do odrobieia. Choć, nie mam co do tego wątpliwości, będzie próbował.

Udostępnij na:

2 comments

  1. Nie będę pisał, że niezmiernie mnie cieszy porażka takiego giganta…Napisałem? No cóż, niech będzie. Co innego chciałem wtrącić. Zastanawiam się ile prawdy jest w tym, że u nas nie nadążają z „drukowaniem” obligacji państwowych…Też miało być inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *