Kto stoi za dewastacją pomnika w Hucie Pieniackiej

W Hucie Pieniackiej na Ukrainie zniszczono pomnik poświęcony Polakom wymordowanym przez „żołnierzy” SS Galizien. Oficjalna narracja pojawiła się prawie natychmiast – rosyjska prowokacja mająca na celu skłócenie nas z Ukraińcami. Podsycił ją fakt, że to rosyjskie media jako pierwsze poinformowały o zdarzeniu. Ja osobiście mam z tym problem i nie bardzo chce mi się wierzyć w taki scenariusz – ruskie wysadzają pomnik żeby zwalić rzecz na Ukraińców, choć od samego początku wiedzą, że zostaną o ten czyn oskarżeni? W FSB, GRU i innych skrótowcach pisanych cyrylicą pracują skur… czybyki, ale na miłość boską, idiotów jest tam naprawdę niewielu!
Już Seneka napisał „cui prodest scelus, is fecit”, co znaczy „komu zbrodnia przynosi korzyść ten ją popełnił”. A dewastacja pomnika korzyść przyniosła Ukraińcom stawiając w jak najgorszym świetle Rosjan. Biorąc pod uwagę antyrosyjskość polskiego rządu i większości społeczeństwa sprawca mógł być pewien takiego właśnie kierunku tłumaczenia. Teraz do tego dołóżmy fakt, że ochotnicze bataliony ukraińskie walczą w Donbasie z symboliką UPA i SS Galizien na mundurach, że Stepan Bandera i jego banda zbrodniarzy są u naszych wschodnich „przyjaciół” czczeni jak bohaterowie, że nacjonalistyczna ukraińska prawica czerpie z dziedzictwa rezunów mordujących Polaków to obraz ułoży nam się prawidłowy i logiczny.
I nie, nie oskarżam o prowokację SBU (Służby Bezpieczeństwa Ukrainy), tam też nie pracują idioci, którzy chcieliby narazić na szwank proukraińską politykę polskich władz, które czasem sprawiają wrażenie, że są większymi ukraińskimi patriotami niż rząd w Kijowie. Twierdzę, że za dewastacją stoją albo jacyś niezrzeszeni kretyni, których w oczy szczypał pomnik poświęcony ludziom zamordowanym przez ich dziadów i ojców, albo któraś z nacjonalistycznych ukraińskich organizacji z okolic Prawego Sektora. To im najbardziej nie podoba się polska wersja historii mówiąca o wołyńskim ludobójstwie i o UPA jako organizacji zbrodniczej. I to oni wysuwają wobec Polski roszczenia terytorialne dotyczące tzw. zakerzonia, czyli wschodnich terenów naszego kraju od Podlasia po Bieszczady. Pomniki ofiar przypominające o zbrodniach, na których oparli swój mit założycielski są im potężną dawką soli w oku.
A Rosjanie w tej sytuacji nie muszą robić nic. Wystarczy, że spokojnie poczekają aż sprawa sama nabierze korzystnego dla nich obrotu.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *