Dwoista natura PiS-u

Mam straszliwy problem z PiS-em.
Bo z jednej strony jak mam nie popierać partii, która wreszcie eSBeków sprowadza na właściwy poziom odbierając im przywileje? Jak krytykować w czambuł ministrów rozliczających korupcję w wymiarze sprawiedliwości? Jak wreszcie odwrócić się plecami do władzy rozliczającej afery i odrywającej przyspawanych do koryta karierowiczów? No nie da się, człowiek choćby nie chciał jakąś tam nić sympatii poczuje.
Ale z drugiej strony nie da się wspierać rządu, który w świecie ekonomii zachowuje się jak pijane dziecko we mgle i ogranicza moje prawo własności robiąc z niego nic nie znaczący frazes. Weźmy na ten przykład ustawę o ziemi rolnej – niby mam te swoje hektary ale ich nie mam bo nie mogę nimi dowolnie dysponować: nie mogę sprzedać komu chcę, wydzierżawić czy zwyczajnie pozostawić odłogiem, bo nad wszystkim czuwa państwo. Nie osobiście, przez swojego przedstwiciela w postaci Agencji Nieruchomości Rolnych, która zawsze może wpieprzyć się między wodkę i zakąskę ze swoją interwencją. A to nie spodoba jej się klient, który chciałby moje areały nabyć, a to dzierżawca, a to wreszcie solą w oku będzie dla niej to, że nie chciało mi się w tym roku posiać żyta, przenicy czy innego jęczmienia. Bo – jak to rzekli nasi umiłowani przywódcy – obowiązkiem państwa jest wyżywić swoich obywateli i temu właśnie ma służyć ziemia rolna. A takiego, o! Jeżeli ziemia jest moja to mogę robić z nią co chcę, państwo do wyżywienia swoich obywateli niech uprawia te grunta, które są własnością tegoż państwa! Od mojej własności wara!
Żeby to tylko o to chodziło to pół biedy, większość rolników swoje pola uprawia, takich malkontentów jak ja jest kilku. Tyle, że nasi wybitni przywódcy socjalistyczni po ziemi rolnej wzięli się za działki budowlane i wyskoczyli z nowym pomysłem. Otóż dotychczas było tak, że jeżeli działka nie miała bezpośredniego dostępu do drogi publicznej to wyznaczało się służebność: sąsiad musiał udostępnić dojazd. Za opłatą bądź odszkodowaniem ma się rozumieć, nie za darmo. Była to oczywiście ingerencja w jego prawo własności, ale zrozumiała i mająca uzasadnienie w tzw. sile wyższej. Rząd, a ściślej Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, uznał jednak, że to nie jest dobre rozwiązanie i wykombinował sobie, że budować domy mieszkalne będzie można tylko na tych działkach, które mają bezpośredni dostęp do drogi publicznej. Krótko pisząc: jeżeli posiadacie działkę budowlaną, która takiego dostępu nie ma to – jeżeli przepis wejdzie w życie (a wejdzie, mogę się założyć) – wasza działka przestanie być budowlaną. Będziecie mogli na niej zorganizować co najwyżej pastwisko dla kóz. Albo owiec. Natychmiast spadnie też – oczywista oczywistość – jej wartość, więc jeżeli była zabezpieczeniem kredytu to kropka, koniec, grób i mogiła, bank na pewno upomni się o swoje. Znaczy o Wasze…
W związku z tym wszystkim zastanawiam się, czy wolę żyć w kraju, w którym władza rozlicza komunistycznych zbrodniarzy, łapie za pyski skorumpowanych polityków, urzędników czy sędziów i zaprowadza wreszcie elementarną sprawiedliwość, czy też w takim, gdzie ze swoją własnością mogę zrobić co chcę, gdzie mogę budować na mojej działce, sprzedawać bądź kupować grunta rolne i tak dalej? Może uznacie mnie za małostkowego egoistę, ale za każdym razem kiedy się nad tym zastanawiam wychodzi mi to drugie. I co ja teraz mam ze sobą zrobić?!

Udostępnij na:

9 comments

  1. Temat jaki poruszyłeś, to istotna sprawa, ale hm…marginalna. Większość obywateli nie ma działek budowlanych, Ty zapewne też. Więc dla większości lepsze trzepanie byłych sprzeniewierzeńców ( neologizm wymyśliłem ?) i ważniejsze niż niuanse wokół własności. Co nie zmienia faktu,że z tą naszą własnością to jakaś paranoja. Ech, gdzie ta Polska szlachecka…Była wtedy własność, choć nie dla wszystkich. Ale była!

  2. Pala z historii. Właśnie w czasach Rzeczpospolitej Szlacheckiej własność była dla wszystkich. Nawet chłop pańszczyź iany miał prawo kupić ziemię. I część z nich było na to stać.

    1. Ejże. Nie rób sobie żartów. Polska szlachecka? Po zniesieniu pańszczyzny w XIX w. owszem, może i tak. Tylko, że byliśmy wtedy pod zaborami…Wcześniej chłopina wiele nie mógł nakombinować. Poczytaj osadnictwo, prawo niemieckie, lokacja, czynsz, renty itp. Wcześniej, feudalizm stopniowo zanikający dawał chłopu „własność użytkową”. Dużo by pisać, generalnie mając ową własność, nie mógł sprzedać. Dzieciom dzielić mógł, owszem. Stąd takie rozdrobnienie dzisiejszych łanów polskich. Nie jestem w stanie w paru słowach opisać jak się miała własność chłopska w porównaniu z własnością ziemiańską w tamtych czasach. Różniła się jednak diametralnie. Piszesz mógł kupić…Mógł nawet dostać. A czy mógł sprzedać? Otóż nie. O chłopa mi chodzi, bo „pan na włościach” mógł robić co chce.

  3. Chopina na prawie niemieckim za łan ziemi musiał odrobić trzy dni pańszczyzny. Jeden na rodzinę dorabiał, reszta pracowała na swoim, zbierała, gromadziła i sprzedawała. Rodziny były wieloosobowe, oddelegowanie jednego do zadań na pańskim to był pikuś. Łan na prawie niemieckim to były 24 hektary. Tego pana sprzedać nie mogł, ale mogl z zabronionego szmalu dokupic. A co dokupił było jego i to mógł sprzedać. Bez kłopotu. Mam dalej deliberowac czy se poskładasz?

    1. Walczę. Osadnictwo na prawie niemieckim było na owe czasy rewolucyjne. Zwróć uwagę jednak, że nie pożyło długo. Upieram się nadal, że w Rzeczypospolitej szlacheckiej nijak chłop już swej „własności” sprzedać nie mógł. Kupić lub dostać owszem . Potem inne prawa nastały. Chłop był przywiązany do ziemi i…Nie mógł jej opuścić. Zatem? Nie mógł się pozbyć hektarów, no bo nie mógł. Ni sprzedać, ni w inny sposób spieniężyć. Ale mógł oddać np. dziedzicowi jakowemuś, kościołowi, królowi?To był ten czas największej świetności Rzeczypospolitej dwojga narodów. Będzie na dzisiaj?

        1. Ściąga? Serio???
          No dobra, teoretycznie szlachta miała monopol, tyle że nie był on przestrzegany. Seweryn Boner na ten przykład był właścicielem majątku Balice zanim otrzymał szlachectwo. Zamku w Ogrodzieńcu też. Papier to jedno, życie to drugie, w Polsce serio nie było tak źle.

          1. No dobra, dajmy spokój. Ty mówisz o chłopach , nazwijmy to bogatych. Byli tacy. Ale inni, choćby z łanami na prawie niemieckim później utracili swoje przywileje i mogli co najwyżej palcem w bucie poruszać. Pozdrawiam, przechodzę do następnej batalii.
            Jeśli się nadarzy 🙂

  4. Nie będę się ustosunkowywał do Waszej „zażartej” dyskusji o biednych i bogatych chłopach z dawnych czasów, ale do tematu PIS-u dorzucę chętnie moją opinię. Od pewnego czasu mam wyrobiony, dość negatywny pogląd na poczynania rządzącej partii, choć doceniam niektóre jej próby poprawienia doli Polaków… robione niestety w niewłaściwy sposób: 500+, mieszkanie+, itepe. Wrzucam link do tematu:

    http://ruchnarodowy.net/robert-winnicki-roku-89-centroprawica-zawsze-byla-glownym-nurcie/

    Raczej zgadzam się z tezami pana Winnickiego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *