Solidna konstrukcja…

Po katastrofie samolotu z Chórem Aleksandrowa na pokładzie rosyjscy eksperci ogłosili, że „TU-154 to solidna konstrukcja, która nie może się rozpaść w powietrzu bez żadnej przyczyny”. Mocne zdanie, trzeba przyznać. A teraz cofnijmy się o sześć lat i przypomnijmy sobie jak nasi rodzimi eksperci tłumaczyli (a niektórzy nadal tłumaczą) przyczyny katastrofy smoleńskiej. Błąd pilota, za nisko zeszli, w ogóle nie powinni lądować, pijany generał Błasik w kokpicie zmuszał pilotów do lądowania i tak dalej. Zastanawiam się jak oni teraz połączą tę solidną konstrukcję ze swoimi tezami? Jak nic przyjdzie im ogłosić, że rzeczony generał Błasik w alkoholowym zamroczeniu biegał po samolocie ze śrubokrętem i go demontował, pomagali mu piloci a Prezydent Kaczyński zagrzewał go do wydajniejszej pracy. No bo w końcu bez żadnej przyczyny rozlecieć się samolot nie mógł, zatem tę przyczynę trzeba szybko znaleźć. Wybuchy zostały wyśmiane, udział „osób trzecich” też a jakoś z twarzą wyjść trzeba.
Bardzo bym chciał żeby pan doktor Maciej Lasek zorganizował konferencję prasową, usiadł, spojrzał w oczy kamer i spokojnie wytłumaczy mnie, ciemnemu przedstawicielowi ludu smoleńskiego jak to się stało, że „solidna konstrukcja” jednak rozpadła się na tysiące kawałków? Zaznaczam tylko już na wstępie: pancerna brzoza mnie nie zadowoli, proszę się bardziej postarać. Naprawdę bardzom ciekaw tej umysłowej ekwilibrystyki, jestem gotów zapłacić każde pieniądze by to zobaczyć na własne oczy i usłyszeć na własne uszy.
Chociaż właściwie to nie wiem czego oczekuję, przecież myślenie dialektyczne zgodne z marksistowsko – leninowską linią nasi eksperci mają opanowane, wbijano im je do głowy na moskiewskich kursach. Zaraz się dowiemy, że samoloty były co prawda te same ale jednak nie takie same, że tamten był solidny bo miał na skrzydłach ruskie gwiazdy a nasz marne szachownice osłabiające konstrukcję, że warunki były inne – w Smoleńsku mgła a nad Morzem Czarnym piękna pogoda, że kpt. Protasiuk miał wylatane tylko trzy i pół tysiąca godzin w związku z czym nie był doświadczonym pilotem w odróżnieniu od dowódcy ruskiego samolotu z przelatanymi niespełna trzema tysiącami godzin… i tak dalej, i w ten deseń.
A głupie ludzie będą wierzyć, kiwać głowami i psioczyć na Antoniego Macierewicza, który wierzy w jakieś teorie spiskowe i dąży do wojny z Rosją.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *