Zamach w Berlinie, prezydent Trump i zaginione papiery

Znowu przychodzi nam zacząć od wiadomości tragicznej. Wczoraj po raz kolejny światem zatrząsła islamska dzicz: strzelanina w Zurychu, zabójstwo rosyjskiego ambasadora w Ankarze i zamach ciężarówką na świątecznym jarmarku w Berlinie. To ostatnie wydarzenie jest dla nas tym bardziej smutne, że bandyta ukradł polską ciężarówkę wcześniej mordując jej kierowcę. Światowe media z niemieckimi i ruskimi na czele grzały informację o tym, że ludzi rozjeżdżała ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnych ani słowem nie zająknąwszy się (początkowo) o tym, że Polak był ofiarą fanatycznego muzułmanina. Dobrze, że o inspirację nie oskarżono Jarosława Kaczyńskiego.

W nocy zza oceanu dotarła do nas informacja, że Donald Trump został czterdziestym piątym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Mimo zapowiadanego przez wszystkie mainstreamowe media buntu elektorów, którzy mieli na niego nie zagłosować. To znaczy bunt był, a właściwie maleńki buncik, tyle tylko, że nie po tej stronie po której go oczekiwano – czterech elektorów Hilarii Clintonowej uznało, że wyborcy byli niespełna rozumu i wskazali na jakiegoś nieznanego kandydate, którego nazwiska nie potrafimy sobie w tej chwili przypomnieć.

Cyrk z Sejmu usiłował przenieść się do Senatu. Platforma O. usiłowała zablokować obrady i głosowania ustaw z piątku, które przez izbę niższą zostały przyjęte w sali kolumnowej. Pretekstem było to, że na terenie parlamentu przebywała policja a senatorowie Platformy nie potrafią pracować pod presją. Z naszej strony wygląda to tak, że bez presji pracować nie potrafią tym bardziej a parlament zaczyna im się mylić z piaskownicą albo stadionem piłkarskim.

Po nieudanej próbie blokady Senatu parlamentarzyści Platformy odmówili pracy nad ustawą dezubekizacyjną. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że po prostu nie chcieli swoim rodzicom i dziadkom odejmować od ust ostatniej kromki suchego chleba.

Od kilku dni jesteśmy odcinani od sygnału telewizji publicznej. Firma EMITEL, dysponent nadajników, tłumaczy się awarią w co mało kto wierzy. Dziwnym trafem ta „awaria” zbiegła się jak gacie w praniu z cyrkiem w Sejmie i jasełkami pod Sejmem relacjonowanymi przez pozostałych nadawców jako narodowy bunt i polski „Majdan”. Nam sytuacja przypomina tę sprzed lat z górą trzydziestu, kiedy to zagłuszano sygnał radia Wolna Europa. Zwłaszcza, że specjaliści od tego zagłuszania dziś są bojownikami o wolność i demokrację z KOD-u i pracownikami… tak, tak, EMITELA.

Informacja wyborcza. Poseł Szczerba uzyskał mandat zdobywając niespełna 5 tys. głosów (4919) i zgodnie z Konstytucją jest przedstawicielem Narodu niezwiązanym instrukcjami tych, którzy głosy na niego w przypływie nieświadomości oddali. Narodem dla posła Szczerby jest w chwili i zgodnie z ordynacją wyborczą Grzegorz Schetyna i Biuro Polityczne KC PO.

Z ostatniej chwili: razem z byłym Rzeplińskim z Trybunału Konstytucyjnego zniknęły dokumenty, m.in. kopie pozwów skierowanych przez niego przeciwko Prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Cóż poradzić, taka tradycja. Przypominamy, że wraz z Wałęsą z Pałacu Namiestnikowskiego zniknęły dokumenty TW Bolka a wraz z Komorowskim sokowirówka, kosz na śmieci i niszczarka.

Udostępnij na:

One comment:

  1. Tak krótko odnośnie początku felietonu. GW nie omieszkała się sprężyć i natychmiast napisała j/w. Czyli, że polska ciężarówka rozjechała tłum. Nie, że w ciężarówce był martwy Polak, a prowadził zamachowiec. Istotne dla gadzinówki (jakżeż musieli zacierać ręce!) była informacja o POLSKIEJ ciężarówce. Nie czytałem, w tv usłyszałem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *