Czucie i wiara czerskiego dziennikarza

Uwaga! Będzie śmiesznie. I zarazem przerażająco. Jak w dobrej komedii klasy C.
„Przede mną przeszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którym towarzyszyło zdziwienie: „Matko, czarnuch przyszedł!”. Nawet jak tego nie wypowiedzieli, czułem to. To był jeden z najmniej przyjemnych dni w moim życiu” – powiedział w rozmowie z dziennikarzem telewizji Polsat niejaki Jacek Hugo-Bader, który postanowił pójść na Marsz Niepodległości w charakterze Murzyna. Znaczy Afro-Polaka chyba. W tym celu wysmarował sobie gębę pastą do butów i ruszył w poszukiwaniu rasizmu. Nie znalazł, ale czuł, że on tam jest.
Powiem tak: gdyby pan Hugo-Bader faktycznie spodziewał się, że na Marszu Niepodległości będą rasiści to w życiu by się na podobną prowokację nie zdecydował. On doskonale wiedział, że nic mu nie grozi a szukał jedynie jakichś pojedynczych typów, które go zwyzywają od „czarnuchów” i tym podobnych. Ba! Podejrzewam, że wcześniej umówił się nawet ze swoimi kumplami z redakcji, którzy mieli odegrać rolę polskich „patriotów” i trochę go obstukać. Nie wyszło, musiał napisać i powiedzieć cokolwiek zatem poleciał Mickiewiczem – „czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”.
A jeżeli już jesteśmy przy Murzynach na Marszu Niepodległości to niepełnosprawny Bawer Aondo-Aka jakoś nie ma problemu z rasizmem ani innymi debilizmami spędzającymi sen z powiek dziennikarzynom z ul. Czerskiej. Więcej, wózek pomagają mu pchać byczki z ONR-u, którzy jakoś z jego kolorem skóry nie mają najmniejszych problemów. Nie przeszkadza im też jego piękna i (!) biała żona.
Wniosek z tego wszystkiego jest bardzo prosty: w Polsce rasizm czai się tylko w redakcji Gazety Wyborczej i mediów pokrewnych. Siedzi w głowach dziennikarzy i publicystów, którzy męczą się z nim straszliwie i za wszelką cenę chcą tymże rasizmem zarazić normalnych ludzi. Dwa lata temu Tomasz Piątek wystrzelił tezą, że „patriotyzm jest jak rasizm” a dziś iinny mistrz pióra przebrał się za Murzyna. Co będzie za rok? Sam naczelny wystąpi w charakterze złego Leoncia bijącego red. Kublik odgrywającą rolę biednej Isaury?

Ale co tam, nie ma się co natrząsać z biednego redaktorka. W końcu, parafrazując starego Pawlaka: każdemu wolno z pastowanym kabanem po mieście spacerować…

Udostępnij na:

2 comments

  1. Śmiesznie, owszem. Na wyluzowanie od mniej śmiesznej rzeczywistości. Rzucony tutaj skrót ONR-u, wmieszany w debilizm idiotów i kretynizm imbecyli jest jak najbardziej na miejscu.
    Mogę z ręką na sercu potwierdzić, że daleko nam, Polakom do rasizmu. Kreowanie, podpuszczanie, próbowanie, szukanie, a nóż jakiś oenerowiec ( a najlepiej ktoś z partii rządzącej) wyskoczy z „murzynem” i czerska sprzeda kilka gazet więcej. Nie? To „cygana” znajdziemy i puścimy w tłum. Kręcić się ma i już. Żenada…

  2. Jacek Hugo-Bader, Tomasz Piątek… i inni. Debilizm postawiony nieco wyżej – zobowiązuje przecież. Trzeba się wykazać. Zawsze któryś wpadnie na genialny pomysł z pastowanym kabanem. Komedia i kabaret czerpią garściami prosto z życia. Tylko faktycznie, jeśli małpy dorwą się do władzy… to będzie jak w tej bajce Ignacego Krasickiego:

    Wół minister

    Kiedy wół był ministrem i rządził rozsądnie,
    Szły, prawda, rzeczy z wolna, ale szły porządnie.
    Jednostajność na koniec monarchę znudziła;
    Dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła.
    Dwór był kontent, kontenci poddani — z początku;
    Ustała wkrótce radość — nie było porządku.
    Pan się śmiał, śmiał minister, płakał lud ubogi.
    Kiedy więc coraz większe nastawały trwogi,
    Zrzucono z miejsca małpę. Żeby złemu radził,
    Wzięto lisa: ten pana i poddanych zdradził.
    Nie osiedział się zdrajca i ten, który bawił:
    Znowu wół był ministrem i wszystko naprawił.

    (Ze strony wolnelektury.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *