Praca jest towarem

Płaca minimalna, kodeks pracy, ochrona socjalna, ubezpieczenia… krótko mówiąc zdobycze socjalizmu uznawane za prawo każdego zatrudnionego. Prawo, o które ten gotów jest się bić z ogniem w oczach i wściekłością w sercu. Zupełnie bez sensu bo gdyby uznać, że praca jest towarem takim samym jak każdy inny i po prostu wrzucić ją na wolny rynek wszyscy zatrudnieni na tym by zyskali. No dobra, prawie wszyscy – śmierdzące lenie, którym robić się nie chce by straciły ale czy komukolwiek z nas zależy na dobrym samopoczuciu takich ludzi?
Na takimż wolnym rynku praca byłaby wyceniana zgodnie z prawem popytu i podaży. Przy wysokim bezrobociu jej cena byłaby niska, pracodawcy mając szeroki wybór zatrudnialiby tych, którzy za swój towar zażądaliby najmniej. Wraz ze spadkiem bezrobocia ten wybór byłby coraz mniejszy a co za tym idzie wzrastałaby stopniowo cena jaką pracodawcy byliby gotowi zapłacić za pracę. Nie, nie dlatego, że by chcieli, oni nadal staraliby się wynegocjować jak najniższą cenę, ale dlatego, że byliby do tego zmuszeni.
W Polsce przez lata utrzymywało się wysokie bezrobocie (moim zdaniem utrzymywano je celowo, ale to temat na zupełnie inny tekst) w związku z tym ludzie zarabiali mało zmuszeni akceptować niską cenę byle tylko sprzedać towar. To sprzyjało wszelkiej maści socjalistom i związkowcom, którzy podkreślając pracownicze prawo do godnego wynagrodzenia wlaczyli tak naprawdę nie o nie a o swoje wygodne, związkowe posadki. I będą walczyć nadal, w dodatku ze wzmożoną siłą – mamy teraz bezrobocie najniższe od tzw. przemian okrągłego stołu, popyt na pracę rośnie a wraz z nim jej cena a to oznacza, że zawodowi związkowcy przestają być potrzebni. No bo o co tu walczyć skoro pracodawcy są zmuszeni kupować towar (pracę) na warunkach dyktowanych przez sprzedającego?
Dygresja: czy widzieliście kiedyś związkowca próbującego walczyć z bezrobociem? Ja nigdy a to z prostego powodu – dzięki bezrobociu mogą oni (związkowcy) utrzymywać swoje ciepłe posadki i nie martwić się o przyszłość.
Teraz należy sobie zadać proste pytanie: co zrobić, żeby bezrobocie nadal malało a rynek pracy był rynkiem pracownika? No cóż, skoro pytanie proste to odpowiedź też nie może być skomplikowana. Wystarczy obniżyć opodatkowanie pracy i doprowadzić do tego, by zatrudnianie ludzi stawało się coraz bardziej opłacalne. Zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorców, którzy bardzo chętnie przyjęliby do roboty dodatkowych ludzi gdyby ich było na to stać. Większość z nich chciałaby też więcej płacić zdając sobie sprawę z tego, że doceniony pracownik jest wydajniejszy i silniej związany z firmą. Dodatkowo wyższe zarobki to więcej pieniędzy przeznaczanych na konsumpcję, solidny kop dla gospodarki i wyższe wpływy z podatków (zwłaszcza pośrednich).
Kłopot tylko w tym, że oznacza to również malejące wpływy socjalistów i związkowców, którzy zrobią wszystko by nie dopóścić do uwolnienia rynku pracy. I koło się zamyka.

Udostępnij na:

2 comments

  1. Nie byłbym sobą, gdybym nic nie dodał. Abstrahując od ciekawych propozycji i nie mniej ciekawego pytania eszeta. Czy panowie widzą tylko wielkie firmy ze związkami, z trzynastkami, funduszami socjalnymi, wczasami pod gruszą, kodeksami pracy, etc?
    Ja, oraz grono moich znajomych ( oceniam że może takowych są miliony), nigdy nie spotkaliśmy się w dzisiejszych czasach z czymś takim jak choćby kodeks pracy. Pracując w niewielkiej, prywatnej firmie, nie pytamy o „socjalizm”. Nie pytamy o świadczenia nam przysługujące. Nie latamy do związków, z daleka trzymamy się od np. inspekcji pracy. Czemu? Bo szanujemy to co jest. Bo przy min. zarobkach 😉 mamy w kieszeni tyle co nie przymierzając górnik…Co lepsze? Nędzna oficjalna płaca z pełną kieszenią, czy też parę tyś. oficjalnej kasy z pustą kieszenią? Bo taka opcja istnieje.Przedsiębiorca zatrudnia, koszty liczy i może dać wybór. Państwu, czy tobie. Kto pyta w małych firmach szefa o „socjal”? Nikt, bo jutro już może nie pracować. To jest paradoks, to jest kpina ze wszelkich ustaw cokolwiek gwarantujących pracownikom. Budżetówka ma wszystko, przy tym cycki trzymając na biurku. Producenci na nich harując, muszą omijać wszelkie ustawy.
    Ot co.
    Zgoda jedna do felietonu, nieco w sumie tendencyjnego. I zgoda z eszetem. Niech się Państwo odp….li od biznesu, a będzie w porządku. Niech dadzą żyć przedsiębiorcom, a robotnik przy nich wyżyje. Związki? Niech sobie będą, ale job twoju mać. Mnie nic, nic! nie pomogli w życiu. Sam sobie radziłem i radzę. Państwo też mnie może w pewno miejsce wycałować. Jak mu moja Pani pozwoli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *