Utłuc małych, rządzą wielcy

W Ministerstwie Finansów wpadli na genialny pomysł likwidacji przekrętów podatkowych – otóż postanowiono zlikwidować przedsiębiorczość. A co najmniej ją ograniczyć. Pan minister Mateusz Morawiecki postanowił, że wszyscy, którzy chcą zarejestrować działalność gospodarczą będą podlegali wstępnej kontroli. Jeżeli wykarze ona, że kiedyś zalegali z podatkami albo mieli pecha współpracować z cwaniakiem, który miał (ma) na pieńku z aparatem skarbowym to będą musieli wpłacić kaucję w wysokości od 20 do 200 tys. złotych. Forma współpracy określona nie została, zatem jeżeli ktoś pracował w firmie popadłej w podatkowe kłopoty a teraz sam chce spróbować sił w biznesie lepiej żeby przygotował się na dodatkowy wydatek.
Pisząc krótko i węzłowato pan minister Morawiecki uznał, że ludzie chcący zacząć zarabiać „na swoim” mają nieczyste zamiary w związku z czym należy od razu przyzwyczaić ich do skarbowych kontroli i kar. Mnie ten pomysł się nawet podoba, w końcu żyjemy w Polsce, państwie wszechwładnych urzędników i lepiej, żeby od samego początku człowiek wiedział przed kim czapkę zdejmować niżby miał zdziwić się po czasie. Wiadomo, że naukę pływania najlepiej rozpocząć od wywalenia ucznia z łodzi na środku głębokiego jeziora – jak się nie utopi to się nauczy, a jak się utopi… cóż, straty uboczne a dla społeczeństwa zysk, tak czy siak wzrośnie odsetek pływaków.
Nie dotyczy to oczywiście bogatych inwestorów, którzy mają środki by zaopatrzyć się w kamizelki ratunkowe oferowane przez kancelarie prawne czy po prostu stać ich na to, by kaucję do skarbu państwa wpłacić. I o to chodzi, po co nam mrowie małych firm, tylko kłopot z nimi, w dzisiejszych czasach liczą się wielkie korporacje zdolne zatrudniać całe grupy lobbystów i wpływać na polityków by pisali prawo na zamówienie.
Przy okazji zrozumiałem poparcie pana Morawieckiego dla umów CETA i TTIP. Powszechnie wiadomo, że największe zagrożenie niosą one polskim rolnikom, którzy zwyczajnie nie wytrzymają konkurencji z wielkoobszarowymi gospodarstwami zza oceanu produkującymi taniej i łatwiej. Na początku padną najmniejsi, potem średni a ostaną się tylko ci, którzy dysponują największymi w skali kraju areałami. Ziemię po upadłych gospodarstwach przejmie Agencja Nieruchomości Rolnych (zgodnie z ustawą wprowadzoną wiosną) i odsprzeda ją tym, którzy jakoś przetrwają. Budżet państwa zyska szmal i wreszcie będziemy mieli farmy z prawdziwego zdarzenia, wielkie niczym w Teksasie czy Arizonie. A mali rolnicy, którzy stracą ojcowizny? Cóż, wielkie latyfundia będą potrzebowały ludzi do roboty za najniższą krajową żeby mogły konkurować z Amerykanami czy Kanadyjczykami…

Udostępnij na:

2 comments

    1. Niezwykle ciekawe przedstawienie dzisiejszej rzeczywistości. Istotne, że pojawiło się tam słowo sanacja, słowo kluczowe. Wiemy co to znaczy i moim zdaniem nadchodzi na to czas. Odnoszę dziwne wrażenie, że z powodu braku wojny w Europie posnęli wszyscy i świetnie się czując na „stanowiskach” nie dostrzegają potrzeby pójścia do przodu. Wojna , wiemy, mobilizuje nie tylko armie wszelakie. Zawsze po nich jest niejaka sanacja. Nie ma wojny? Chwała Bogu, ale marazm nie jest wskazany. Kolejna ciekawostka, hipertrofia świata finansów. Ściśle powiązana, moim zdaniem z globalizacją, świat nieco mniejszy się zrobił? I na koniec, lokalistyczność…Cóż to niby, nie znałem słowa. Już znam (?), aczkolwiek nieco neologizmem pachnie.
      Bez względu na to, post warty zastanowienia. Polecam poświęcić mu chwilę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *