Równość wobec prawa w praktyce gospodarczej…

Zalando.com, niemiecki potentat handlu sieciowego, otwiera swoją pakownię w Polsce i z miejsca otrzymuje zwolnienie w podatku dochodowymw wysokości 35 procent poniesionych nakładów inwestycyjnych lub 35 procent dwuletnich kosztów zatrudnienia. Gdyby ktoś nie zrozumiał dokładnie: firma i tak całość nakładów inwestycyjnych traktuje jako koszt nie wliczając ich do kwoty opodatkowania, te trzydzieści pięć procent otrzymuje jako dodatkowy bonus. Co dostaniemy w zamian? Niewiele, trochę miejsc pracy za minimalną pensję, kilka stanowisk kierowniczych, które i tak prawdopodobnie obsadzone zostaną przez Niemców i ładnie wyglądającą w folderach promocyjnych halę z wielkimi parkingami.
A teraz proszę wysilić mózgownice i pomyśleć: czy jakakolwiek polska firma ma szansę na podobne traktowanie przez państwo? Polska w sensie kapitałowym, nie tylko zarejestrowana w Polsce jednostka organizacyjna podległa zagranicznej centrali. No?
Ja też nie potrafię sobie, mimo najszczerszych chęci, przypomnieć. Nasi rodzimi przedsiębiorcy muszą od początku, od pierwszego dnia działalności, płacić wszystkie daniny hojnie nakładane przez państwo. I do tego jeszcze zmuszony jest konkurować o miejsce na rynku z zagranicznymi potentatami wspieranymi przez rząd ulgami podatkowymi. Ja nie wiem jak to nazwać, na język cisną mi się słowa niezbyt nadające się do publicznego zwerbalizowania.
Przed oczami staje mi jedynie art. 32 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który powiada: „1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. Faworyzowanie zagranicznych firm ulgami podatkowymi to jest jawne pogwałcenie punktu pierwszego powyższego zapisu konstytucyjnego a nieprzyznanie polskim przedsiębiorcom takich samych ulg godzi w punkt drugi, jest niczym innym jak dyskryminacją „w życiu gospodarczym”. Miałem nadzieję, że „dobra zmiana” zmieni to podejście władz Rzeczypospolitej do rodzimych i zagranicznych przedsiębiorst i zacznie wreszcie traktować je tak samo. Pomyliłem się. I wcale nie czuję się pocieszony faktem, że nie tylko ja…

Udostępnij na:

4 comments

  1. Chodzi oczywiście o zwrot części nakładów finansowych. Jest jakaś ustawa (nie od dziś) zachęcająca w ten sposób zagranicznych inwestorów. Nie jestem pewien czy polski inwestor budując od podstaw np. fabrykę, nie załapie się na taką ulgę.Trzeba by poszukać czy powiedzmy solaris, albo AMZ nie miały zwolnienia w podatku. No bo inwestor wynajmujący halę do prowadzenia działalności nie ma szans. Bo nie jest inwestorem?

    1. Zalando też tylko wynajmuje halę tudzież wybuduje halę i stworzy pakowalnię. Dostaje ulgę. PESA rozwija produkcję, na żadne ulgi liczyć nie może.
      Warunki na rynku powinny być takie same dla wszystkich tymczasem w Polsce preferuje się inwestorów zagranicznych, którzy nie wnoszą nic poza miejscami pracy za najniższą krajową.

      1. Pewnie jakby takiej ulgi nie otrzymali, to nawet pakowni by nie wybudowali…Niestety, ten proceder ma już kopę lat, i żaden rząd nie pochylił się jeszcze nad problemem. Kusić zagraniczniaków, a naszym rodakom kłody pod nogi. Pocieszeniem (małym) może być fakt, że ta ulga z czasem się skończy. Pytanie tylko, czy owa pakownia nie zwinie majdanu po ulgach i wyciśnięciu kapuchy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *