Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa czyli interesy i naciski

Sejm ustanowił dzień 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistach na obywatelach II RP. Chce się powiedzieć: NARESZCIE! I zapytać: dlaczego musieliśmy na to tak długo czekać?
No cóż, akurat odpowiedź jest zaskakująco prosta – bo dopiero teraz w Polsce rządzi partia, która choć trochę liczy się ze zdaniem swoich wyborców. Politycy Prawa i Sprawiedliwości też migali się jak mogli nie chcąc „drażnić Ukraińców” jednak potężny nacisk za pomocą mediów społecznościowych zmusił ich do działania. To – prawdę napisawszy – bardzo przykre, że władzę w naszym kraju dzierżą ludzie, którzy narodowy interes i prawdę historyczną są gotowi poświęcić dla chwilowej (a w dodatku wyimaginowanej) korzyści. Dokładnie ten sam mechanizm zadziałał przy sprawie podwyżek dla posłów, ministrów, Prezydenta i Pierwszej Damy – wściekły elektorat musiał interweniować żeby nasi „przedstawiciele” nabrali rozumu i wycofali się z pomysłu.
Drobna dygresja: wciąż uważam, że zarówno Pierwsza Dama powinna otrzymywać pensję a ministrom należą się podwyżki, jednakowoż przyklejenie do tego apanaży poselskich było działaniem mającym na celu wyłącznie dolanie sobie do własnego koryta.
Nieco pocieszającym jest w tym wszystkim fakt, że wciąż jeszcze politycy PiS-u liczą się ze zdaniem swoich własnych wyborców. Być może za pół roku im przejdzie i dołączą do Platformy Obywatelskiej i jej poprzedników w mało chlubnej tradycji wypinania się na obywatelli, ale póki co nie jest najgorzej. A może ja się mylę i za te pół roku posłowie zaczną rozumieć oczekiwania bez potrzeby urządzania awantur? Byłaby to bardzo dobra zmiana, jednak póki co nie liczę na nią.
Wróćmy jednak do uchwały i Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa: dziesięciu posłów jej nie poparło uznawszy dobre samopoczucie czcicieli Bandery i Szuchewycza za ważniejsze od uczczenia bestialsko pomordowanych Polaków. Byli to Janusz Cichoń, Marcin Święcicki i Marian Zembala z Platformy Obywatelskiej oraz Ewa Lieder, Katarzyna Lubnauer, Jerzy Meysztowicz, Krzysztof Mieszkowski, Monika Rosa, Joanna Scheuring-Wielgus i Adam Szłapka z Nowoczesnej. Warto zapamiętać te nazwiska choćby po to, by za trzy lata stojąc przy urnie wiedzieć kto na pewno nie reprezentuje polskiej racji stanu i polskiego narodowego interesu.

Udostępnij na:

One comment:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *