Ratingi czyli kij i marchewka

No dobra, zamach w Nicei i Erdogan przymierzający zadek do sułtańskiego tronu to jedno, ale w Polsce dzieją się rzeczy równie ważne a nawet – dla nas – znacznie ważniejsze.
Otóż agencja Fitch utrzymała długoterminowy rating Polski na poziomie A minus dla zobwiązań w walutach obcych i A dla zobowiązań w złotówkach oraz utrzymała stabilną perspektywę. Rząd się cieszy bo oznacza to, że pomysły gospodarcze i okołogospodarcze, za które odpowiedzialny jest wicepremier Mateusz Morawiecki, spodobały się analitykom i rokują na przyszłość. Tylko dla kogo rokują? No przecież Fitch nie zajmuje się zwykłymi obywatelami, ich nie interesują przyszłe zyski albo straty Kowalskiego, Nowaka czy innego Zielińskiego! Ich interesują interesy potężnych, międzynarodowych korporacji i to właśnie one patrzą optymistycznie na działania naszych ministrów z Morawieckim na czele. Zostało to zresztą wprost napisane w raporcie: „Zmiany te mogą mieć wpływ na atrakcyjność Polski, jako miejsca do prowadzenia biznesu. Jakkolwiek najbardziej kontrowersyjnych zmian zapowiedzianych przez PiS w kampanii wyborczej udało się uniknąć”.
Najbardziej kontrowersyjnych czyli – przede wszystkim – załatwienia sprawy tzw. kretytów frankowych i ich przewalutowania. Prawo i Sprawiedliwość robi wszystko by tej sprawy nie załatwić a analitycy Fitcha sugerują bez aluzji, że tego właśnie oczekują: „Rząd podkreślał, że każde rozwiązanie powinno zachować finansową stabilność. Ewentualne warunki przewalutowania pozostają wysoce niepewne. Ustawa powinna trafić do Sejmu w lecie. Rozwiązanie, które byłoby zbyt kosztowne dla banków, naraziłoby stabilność finansową”. Oczywiście stabilność finansową korporacji, które swoje zyski wypracowały okradając ludzi przy użyciu toksycznych instrumentów finansowych.
Cofnijmy się nieco wstecz i zobaczmy jak to się pięknie wszystko układa: – w kampanii wyborczej najpierw Andrzej Duda a potem PiS zapowiadał załatwienie sprawy kredytów denominowanych we franku szwajcarskim – w styczniu, już po wygranych wyborach, agencja Standard & Poor’s obniżyła długoterminowy rating polskiego długu w walucie obcej do poziomu BBB+ z A- – w maju agencja Moody’s utrzymała rating wiarygodności kredytowej dla naszego kraju na poziomie A2 obniżając jednocześnie perspektywę ze stabilnej na negatywną – i wreszcie teraz Fitch pozostawia niezmienione zarówno rating jak i perspektywę – a w międzyczasie wciąż odkładano prace nad załatwieniem sprawy frankowiczów.
Klasyczna metoda kija i marchewki. Rząd połechtany ratingiem będzie teraz robił wszystko, by dobrego wrażenia nie zepsuć. A frankowicze… no cóż, mogą dalej organizować manifestacje pod hasłem „Stop bankowemu bezprawiu”, urządzać kocią muzykę pod kancelarią premiera, prezydenta czy ministra i składać pozwy do sądów. Uzyskają tyle, co do tej pory z prostej przyczyny – wielki kapitał ma silniejsze argumenty z wydrukowanymi portretami amerykańskich prezydentów a oni jedynie nadzieję na sprawiedliwość i słabo zainwestowane zaufanie.

Udostępnij na:

2 comments

  1. Frankowicze mówisz? Może 90, koma ileś tam procent społeczeństwa nie interesują problemy bogatych. Bo kto te kredyty brał? Uwierz mi, rozmawiam z ludźmi z mojego „przedziału”. Ich nie stać na kredyty, więc mają banana na gębie, a niech se „oni” teraz cierpią! Wiem, każdą grupę społeczną powinny chronić jakieś normalne ustawy, przepisy.
    Petru znalazł sposób na nieszczęsny wzrost wartości CHF. Inni, mniej obyci w zawirowaniach rynkowych budowali sobie. Tajemnicą poliszynela jest, że niekoniecznie dla siebie. Ale nie wkładajmy do jednego wora wszystkich. Wielu ma prawo czuć się oszukanymi i spozierają na rządowe ustalenia w tej sprawie.
    Czy jednak rating ma coś wspólnego z brakiem (no niekoniecznie, bo coś się tam dzieje) ustawy regulującej tę hucpę? Myślę, że niewiele. To naprawdę jest marginalna sprawa.
    A utrzymanie tego ratingu na w/w poziomie może pośrednio pomóc mniej zamożnym. Inwestycje? Kapitał ruszający gospodarkę? Miejsca pracy?
    Szukaj Alex dalej. To musi być co innego. Ale mogę się oczywiście mylić.

  2. Frankowicze to przykład. Chodzi po prostu o bezkarność banksterki, która dalej – mimo podatku bankowego obchodzonego przez zakup obligacji skarbowych – będzie w Polsce bezkarna. Bo chyba nie masz wątpliwości, że to banksterka ustawia ratingi a nie, na ten przykład, niezależni ekonomiści.
    Co zaś się tyczy kredytów to nie ma znaczenia kto je brał, ważne jest jedno – umowy były zawierane po bandycku, z naruszeniem obowiązującego prawa a ich cel był jeden: wydoić frajerów z kasy a potem przejąć ich nieruchomości. A teraz marchewką ratingową uzyskali przyklepanie togo rozboju przez rząd „dobrej zmiany”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *