Kijowski, fucha i gruppies

Mateusz Kijowski na antenie TVN jęczał, że Prawo i Sprawiedliwość instrumentalnie potraktowało projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym wniesionym do sejmu przez Komitet Obrony Demokracji w związku z czym… wycofał tenże projekt. Na czym polegało to instrumentalne potraktowanie? A na tym, że podczas prac komisji sejmowej politycy PiS włączyli część zaproponowanych przez KOD zapisów do procedowanego projektu – między innymi ten, który zakłada wydawanie przez Trybunał wyroków zwykłą większością głosów a nie jak to było pierwotnie zamierzone większością kwalifikowaną. Krótko i wprost pisząc PiS do obywatelskiego projektu podeszło poważnie a Kijowski strzelił focha i zmielił sto tysięcy podpisów zebranych przez wolontariuszy po czym tłumaczył się z tego zagrania w sposób wyjątkowo idiotyczny.

A sprawa jest prosta niczym rogal:

Szefowi KOD zaczął się palić pod nogami grunt. Obserwując prace komisji doszedł do wniosku, że w ostatecznym projekcie znajdą się wszystkie najważniejsze postulaty Komitetu co oznaczałoby, że straciłby on rację bytu. A sam Kijowski atrakcyjną fuchę i całkiem niezłe źródło dochodów – w innym wywiadzie udzielonym w zeszłym tygodniu zapewniał, że już za chwileczkę, już za momencik spłaci cały swój dług alimentacyjny bo osoby decyzyjne w KOD będą dostawać pensje. Czyli każde dogadanie się z rządzącymi to dla Kijowskiego powrót na bezrobocie i żoniny garnuszek…

Skoro jesteśmy przy Komitecie Obrony Demokracji to jeszcze jeden kwiatek: kiedy Prezydent Andrzej Duda pojechał do Poznania uczcić ofiary poznańskiego czerwca pojechali za nim KODeraści i urządzili mu kocią muzykę przy użyciu ciężkiego sprzętu w postaci wuwuzel. Potem pojechał do Kielc by oddać hołd Żydom zamordowanym podczas pogromu KODeraści ruszyli w trasę by do niego dołączyć. Ja nie wiem czy to jest dla Prezydenta dobra wiadomość czy też wręcz przeciwnie, ale jest chyba pierwszym w historii politykiem, który ma swoje własne gruppies. Osobiście mu nie zazdroszczę, aktywistki Komitetu rzucające stanikami to nie jest coś, o czym normalny i zdrowy facet marzy…

Udostępnij na:

One comment:

  1. A ja mu zazdroszczę. Osobiście nie miałbym nic przeciwko, aby lachonki ciskały we mnie stanikami. Ale miałbym ubaw!
    Kurde, co ja piszę. Przecież te lachonki po 50 już sporo. No, nieco mnie poniosło z tym ubawem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *