Układ wyje

„W świetle konstytucji, która w tej części była opracowana przy Okrągłym Stole z udziałem wielu działaczy późniejszego PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, uprawnienia prezydenta przy powoływaniu sędziów miały sprowadzać się do pewnej godnościowej celebracji przydającej powagi samemu aktowi nominacji i sędziowskiej profesji” – tymi słowy prof. Adam Strzembosz w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” skomentował prezydencką odmowę awansowania dziesięciu sędziów podsuniętych przez Krajową Radę Sądownictwa. Krótko pisząc Głowa Państwa ma pełnić wyłącznie rolę notariusza podpisującego awanse i nominacje, nie ma prawa do decyzji – pan (KRS) każe, sługa (Prezydent) musi. Bo tak ustalono przy Okrągłym Stole.
Pan profesor okrągłostołowe ustalenia traktuje najwyraźniej jako dogmat, którego nie wolno pod żadnym pozorem ruszać ani nawet o jego słuszności dyskutować, tak jest i tak ma być po wieki wieków amen. Czy tylko ja mam wrażenie, że coś tutaj jest nie tak?
Zresztą  nie tylko on dostał spazmów na wieść o decyzji Prezydenta Andrzeja Dudy. Stowarzyszenie Sędziów Iustitia też wydaliło z siebie bełkot i strzeliło kolektywnego focha:
„Decyzja Prezydenta nie znajduje oparcia w art. 179 Konstytucji. Działanie takie stanowi powtórzenie niebezpiecznego dla ogółu obywateli precedensu, zmierzającego do wyłaniania sędziów na podstawie niejasnych kryteriów. Powoduje, że proces nominacji sędziowskich staje się mniej transparentny i bardziej podatny na wpływy polityczne”.
Przyjrzyjmy się zatem przywołanemu artykułowi Ustawy Zasadniczej, który powiada:
„Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony”.
I mamy jasność, szach i mat – KRS jest uprawniona wyłącznie do wnioskowania, to Prezydent podejmuje decyzję. Czyli jest dokładnie odwrotnie niż próbują to nam wmówić profesor i członkowie Iustitii wspierani przez „Gazetę Wyborczą”.
Swoją drogą rozumiem ich oburzenie, wystarczy zerknąć na ludzi nominowanych do awansu – sędzię trzymającą trzy lata w więzieniu bez wyroku Macieja Dobrowolskiego tylko na podstawie pomówień jednego przestępcy, sędzię, która odebrała dzieci państwu Bajkowskim bez żadnej konkretnej przyczyny i tak dalej. Emanacja polskiego wymiaru sprawiedliwości, który stał się swoistym państwem w państwie, nietykalnym i suwerennym, nie podlegającym niczyjej władzy. I nagle ktoś ośmielił się ten układ naruszyć wywołując wściekłość. I wycie.

Udostępnij na:

13 comments

  1. Jakby to powiedzieć…Może mamy wreszcie rząd, prezydenta, którzy nie tylko na polowania jeżdżą, nie tylko w ośmiorniczkach grzebią, nie patrzą na żyrandol z kartki czytając, nie zamiatają pod dywan inicjatyw obywatelskich, nie śmieją się „u sowy” z Państwa Polskiego, nie liżą stóp makreli, nie traktują obywateli jak pomiotło, nie ulegają opiniotwórczym michnikom, nie odsuwają się od prostych problemów społecznych, itp? Może mamy.
    Dlatego tak boli poprzedników, którzy wcisnęli tyłki w fotele i na tym poprzestali wierząc, że tak już pozostanie. Ale jaja, ale jaja…To w Polsce może być rząd, prezydent, który naprawdę pracuje 24 godz.na dobę? Toż to nie do pomyślenia, trzeba z tym walczyć!
    To całkowicie psuje wizerunek polskich rządów, tak pieczołowicie budowanych po okrągłym stole. Jakże tak…Rząd, prezydent narodu się słucha? Zniszczyć ich, bo to jest przecież nienormalne i szkodliwe…
    Powiedzcie mi, gdzie jakakolwiek pochwała ze strony urzędasów wszelakiej maści, w tym np. KRS. Pochwała dla działalności PAD, tudzież BS. Nie ma. Natomiast wielce ich to wnerwia! Dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie…

    1. Eszet, na miły Bóg. O co Ci chodzi z tymi linkami? Szacun dla Ciebie, że potrafisz czytać tu i tam. Ale zdeklaruj się jakoś, bo odnosisz nas do przeciwstawnych wypowiedzi jakichś „mędrców”. Masz swój rozum? To korzystaj z niego, nie patrząc na wypociny kogoś, który mniej wie od Ciebie. Ale się udziela (jakiż to on mądry, jeden z drugim).
      Kaczyński?
      Ad ostatniego linku, bo poprzednich nie mam czasu komentować.
      Pisałem tu już, mówić a czynić to dwie różne rzeczy. Polityka, dyplomacja, coś czego nie zrozumiemy. Szare myszki…
      Jesteś pewien, że nasz rząd ( nie Kaczyński!!!), współpracuje z żydami?
      Chłopie ogarnij się, bo się zamotasz sam w sobie…
      Ja patrzę na fakty, na to co postrzegam swoim ( mam nadzieję „trzeźwym”) umysłem.
      Ogarniasz to, czy w teorie spiskowe zamierzasz brnąć?
      Wyluzuj, popatrz wokół siebie, porozmawiaj z ludźmi, olej oszołomów którzy potrafią wodę z mózgu zrobić.
      Pomyśl, jest lepiej niż poprzednio, czy gorzej?
      Ideału nie będzie, ale powtarzam, lepiej czy gorzej?
      Jak sobie odpowiesz na to pytanie, to może przestaniesz szukać dziury w całym.
      Pozdrawiam z całym szacunkiem.

      1. Dowód na współpracę z Żydostwem przedstawię jeden, za to mocny: zablokowanie przez ś.p. Lecha Kaczyńskiego prac w Jedwabnem po tym jak znaleziono tam pociski z broni palnej, co zaprzeczało tezie o polskim sprawstwie. Przypuszczam, że został do tego podstępem nakłoniony przez żydowskie lobby, niemniej współpraca istniała wtedy i istnieje dziś. Co zaś się tyczy teorii spiskowych to bardzo często okazują się one spiskową praktyką. Trzeba pamiętać, że historia świata to historia spisków właśnie.

        1. Dzięki Aleksandrze za wsparcie, które odbieram jako dowód na zrozumienie mojego przesłania – jakie chciałem przekazać, cytując trzy teksty z powyższych linków.
          Drogi Andy! Owe teksty i ich autorzy wcale sobie nie zaprzeczają wzajemnie. To tylko przykłady na wieloaspektowość i wielowarstwowość naszej politycznej rzeczywistości. One się raczej uzupełniają, traktując rzeczywistość z różnych punktów widzenia. Poza tym gotowość do uznawania cudzych argumentów za godne uwagi nie musi być objawem braku zdolności do samodzielnego myślenia i dedukcji.
          Dzięki Wam obu Panowie za okazane zainteresowanie, jak się wyśpię po podróży – postaram się coś więcej dopisać. Dobranoc i kolorowych snów o dwóch takich, co ukradli księżyc! 😉

          1. No dobra, niech Wam będzie. Wiem co to jest żydowska finansjera, wiem że trzęsą światem i swoje macki roztaczają również w naszym kraju. Nie od dzisiaj jednak.
            JK osobiście mało mnie absorbuje i święty zapewne nie jest. Ma tyleż samo zwolenników co i przeciwników.Dlatego zadałem pytanie, lepiej czy gorzej.
            Bo to mnie najbardziej interesuje.
            Powiem szczerze, że bardziej martwiły mnie jego kontakty z ojcem R. Ponieważ tego biznesmena nie trawię. Zresztą żydostwa też nie. Ich roszczenia wobec Polski są dla mnie żenująco niepoważne. Ale są i to wcale nie w teorii spiskowej.
            Eszet, argumenty to dla mnie nie są jeszcze fakty. Gdybym chciał wszystkie uznawać, to by mi ramów zabrakło 🙂

  2. Napisałeś Andy: +++
    Pomyśl, jest lepiej niż poprzednio, czy gorzej?
    Ideału nie będzie, ale powtarzam, lepiej czy gorzej?
    Jak sobie odpowiesz na to pytanie, to może przestaniesz szukać dziury w całym.+++
    Bez wchodzenia w detale odpowiem: jest lepiej. Kropka.

    Ale diabeł właśnie tkwi w szczegółach! Nie wolno osiąść na laurach, rezygnując z dalszego działania, bo ” Może mamy wreszcie rząd, prezydenta, którzy nie tylko na polowania jeżdżą, nie tylko w ośmiorniczkach grzebią, nie patrzą na żyrandol z kartki czytając, nie zamiatają pod dywan inicjatyw obywatelskich, etc. …”
    Skoro już widzimy, że możemy na coś mieć wpływ – to wykorzystajmy okazję do patrzenia władzy na ręce i szukajmy dziury w całym. Bo kto na zimne dmucha – ten się gorącym nie sparzy! Skąd wiesz, czy obecna władza się nie sprzeniewierzy w którymś momencie swoim własnym deklaracjiom i nie zejdzie na manowce, jak to już niejednokrotnie bywało? To prawda, że dociekliwość łatwo pomylić z upierdliwością, ale nie należy z niej rezygnować tylko dlatego, żeby się nie narazić na zarzut bycia upierdliwym. Polityka polityką, dyplomacja dyplomacją, rozumiem potrzebę mówienia i czytania „między wierszami”, ale ja nie zapisywałem się na tym blogu do towarzystwa wzajemnej adoracji. Poszukuję prawdy i mam nadzieję ją znaleźć (także z Waszą pomocą?) nawet tam, gdzie się jej nie spodziewałem. Choćby miało zaboleć.
    Do rzeczy jednak: nie jest obojętne, jaką drogą władze chcą osiągnąć zamierzony cel (polepszenie bytu Narodu, utrzymanie się na zdobytych pozycjach i zapewnienie perspektywy rozwoju kraju). Czy faktycznie, w dłuższej perspektywie nie popadniemy w większe kłopoty osiągając krótkoterminowe cele kosztem dodatkowych uzależnienień? A w Polsce nie ma nadmiaru dóbr do podziału. Jest niedobór, a z pustego to i Salomon nie naleje. Jednym trzeba zabrać, żeby dać innym. PIS chce za wszelką cenę dotrzymać obietnic wyborczych, choćby w zniekształconej postaci, by nie stracić poparcia mas. Ale boi się wprowadzać zbyt radykalnych reform (które by to umożliwiły), bo w krótkiej perspektywie mogłoby to spowodować utratę poparcia decydującej części wyborców. Na przykład pracowników potężnie rozbudowanej administracji państwowej, których należałoby zwolnić w przypadku rezygnacji ze systemu rozdawnictwa dóbr. A zastąpić go zdrowszym systemem polegającym na pozostawieniu pieniędzy w kieszeni podatnika: niech on sam decyduje na co je wyda. Do tego dochodzi presja zagranicznych sił, którym z rosnącym potencjałem gospodarczym i suwerennością Polski wcale nie jest po drodze. Oni wolą pożyczyć pieniądze na lichwiarski procent, żeby pożyczkobiorca nigdy nie miał szansy jej spłacenia. W ten sposób zawsze pozostaje na ich łasce i wiecznie będzie spłacać ciągle rosnący dług. A naród jest w tym czasie intensywnie urabiany… przez niemieckie media polskojęzyczne pod amerykańskim zarządem, na bezpostaciową masę bez moralnego kręgosłupa, niezdolną do obrony.
    Pozdrawiam!

  3. Widzę po tekście, że wypocząłeś po tej podróży 🙂
    Lubisz polemikę jak i ja. Lubisz szukać prawdy jak i ja.
    Lubisz roztrząsać tematy na czynniki pierwsze jak i ja.
    No i chwatit.
    Dlatego gdzieś tam pisałem, trzymaj się swojego rozumu. Analizować i dedukować można niekoniecznie wsłuchując się w mędrkowanie czy też knowanie celebrytów.
    Ja na tej stronce jestem również po to, aby przede wszystkim poczytać przyzwoite posty, mało agresywne, odnoszące się realnie do zmieniającej się sytuacji w Polsce i na świecie.
    No i niejednokrotnie posty z „jajem”.
    Cenię sobie również komentarze, szczególnie te, które bezpośrednio kierowane są do mnie.
    Wiele można tutaj znaleźć (gdzie indziej też) nieznanych faktów, wydarzeń etc.
    I można wbić się w kulturalny dyskurs, co jest rzadkością na necie.
    Tu mały wtręt. Na babie i chłopie nie trzeba się rejestrować, logować cierpiąc potem będąc spamami atakowanym. Szacunek dla redakcji.
    Wracając do naszej polemiki.
    Owszem, patrzmy na ręce każdej władzy, punktujmy, składajmy wnioski obywatelskie, nie bójmy się m/n trybunałów i co tam jeszcze możemy.
    Ale już szukanie dziury w całym to mi się z totalną opozycją kojarzy. Nie zapomnę wykrzywionego ryja poprzedniej premier, kiedy zamiast przekazać władzę, skończyła groźbami. Takoż samo koderasi, skaczące giertychy, nawiedzone gasiuki i im podobni według mnie szukają dziury w całym. Stąd moja delikatna sugestia, abyś nie był im podobnym.
    Myślę, że nie tędy droga.
    Powiem tak. Starej daty jestem i już mocno zmęczony tym, co się w naszym kraju działo po „magdalence”. Z roku na rok traciłem wiarę w odrodzenie się Polski o jakiej marzyliśmy komunę obalając. A już afera podsłuchowa zwaliła mnie z nóg. Przejrzałem na oczy i dowiedziałem się (pewności nabrałem), że głosowanie na kogokolwiek nie ma sensu.
    A teraz, uwierz mi, zaczynam nagle wierzyć. Że może jacyś patrioci są w rządzie?
    Oczywiście nie mam nijakiej pewności, że nie będzie tak jak przez bodajże ostatnie 26 lat.
    Ale! Puki co, nie mam się o co łupić. Podoba mi się konsekwencja w ustawach, twarde stanowisko wobec krytyki unijnej, niezłe rozwiązania w MON-ie, plan Morawieckiego (chociaż mało z niego rozumiem, to kojarzy mi się z radykalną reformą Grabskiego za II RP), No i…Socjal nie przystający do niby prawicy. Wiele rzeczy, spraw również nie akceptuję, czy też z powątpieniem oceniam. Summa summarum wychodzi mi jednak, że i tak jest nieźle. Z czym się zgodziłeś.
    Dlatego nie szukam dziury w całym. Daję szansę rządowi (nie głosowałem), którego wybrał naród. Obserwuję , wnioski wyciągam, oceniam i…Oby tak dalej, może wybiorę się na następne głosowanie? Czas pokaże Eszet. Czas pokaże, czy jeszcze będę w stanie zaufać jakiemukolwiek politykowi.

    1. Tak Andy, zgadzam się, że jest lepiej, ale to jest dla mnie tylko sygnał, że warto się bardziej zaangażować (bo dobrze to jeszcze nie jest!). Sam wiesz.
      Poruszyłeś w ostatnim poście parę kwestii, w których chętnie bym się wypowiedział. Niestety z braku czasu chwilowo nie mogę.
      Jeśli chodzi o „szukanie dziury w całym”, to Ty na początku tak nazwałeś moją dociekliwość. Ja wolę tę moją nazwę, bo jest bardziej adekwatna.
      Wiem, że nikt nie lubi kiedy mu się grunt usuwa spod nóg. Tak się dzieje, kiedy np. masz coś „zaszufladkowane”, a tu nagle się okazuje, że przez te wszystkie lata byłeś w błędzie. Dlatego wielu ludzi nie lubi zmieniać poglądów lub zmian w ogóle (dążenie do stabilizacji ). Ten wstęp jest po to, by odnieść się do Twoich słów:
      ++No i…Socjal nie przystający do niby prawicy.++
      PIS to nie jest żadna prawica. Socjal do nich pasuje, bo jak na razie – to się zachowują jak lewica sympatyzująca chwilowo z prawicowymi poglądami. Gdyby PIS był prawicą, to by od razu dążył do zniesienia socjalnego ustroju państwa. Mam nadzieję, że w tym kierunku będzie ewoluować. Bo jak nie, to będzie krach finansowy. A krach nastąpi szybko – jeszcze przed następnymi wyborami. I oni to wiedzą.

  4. Czytałem Waszą wymianę. Nie wtrącałem się bo zasadniczo przyznaję Ci rację.
    To fakt, że nasz rząd nie próbuje ostrzej wobec KE, a mógłby. Jednakowoż i tak uważam, że BS postawiła się w Brukseli. Wyobrażasz sobie EK podczas takiej ew. debaty?
    Chyba na kolanach…Taką małą różnicę widzę. Stąd moja ocena rządu w tej materii.
    Natomiast miałem rękę na klawiaturze w kwestii odpowiedzi admina.
    Ja jestem raczej daleki od perorowania wyroków. A nasz Alex dopatrzył się bublowatych ustaw jakowychś, pod przykrywką walki z TK. Jakich? Nie miałem siły zapytać.
    To mi już kropkowce, koderasi, schetyny i inne kamysze w łeb wbijają.
    A co oni zrobili do tej pory? Bez komentarza w tym temacie, odpuściłem.
    Podam Ci moje motto życiowe, którym się kieruję. Powtarzam, moje, nie Sokratesa.
    >Nie daleko zajdziesz wad szukając, znacznie dalej zajdziesz zalety znajdując.<
    Za poprzednich rządów, mimo mojego motta nijakich zalet w ich działalności nie byłem w stanie znaleźć.
    Teraz parę widzę i tego się trzymam. Czyli staram się wad nie dostrzegać? I owszem.
    Nota bene, tym mottem kieruję się nie tylko w ocenie politycznych realiów.
    W życiu osobistym niezwykle przydatne się okazuje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *